Firmy wierzą i boją się

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-01-2011, 00:00

Dziewiętnaście na dwadzieścia dużych firm wierzy, że sprzeda więcej niż przed rokiem.

Dziewiętnaście na dwadzieścia dużych firm wierzy, że sprzeda więcej niż przed rokiem.

Miażdżąca większość dużych firm w Polsce spodziewa się tłustego 2011 r. roku. Jak wynika z badania PricewaterhouseCoopers (PwC), 94 proc. prezesów korporacji zaplanowało w tegorocznym budżecie wzrost przychodów w porównaniu z ubiegłym rokiem.

— To bardzo wysoki odsetek. Tak duży optymizm pozwala mieć nadzieję, że przed nami rok niezłej koniunktury — mówi Olga Grygier-Siddons, prezes PwC.

Polscy menedżerowie dobrze wypadają na tle świata. PwC przebadał 1201 prezesów dużych firm z 70 krajów i okazało się, że wzrost przychodów deklaruje w tej grupie 88 proc. ankietowanych. To o 6 pkt proc. niższy odsetek niż w Polsce, mimo że przez ostatni rok globalny optymizm nieco się nasilił. Przed rokiem wzrostu sprzedaży oczekiwało 80 proc. menedżerów na świecie (w Polsce PwC nie prowadził ankiety).

— Nastroje przedsiębiorców wahają się u nas wyjątkowo mocno. W czasie globalnej recesji badania pokazywały, że skala załamania nastrojów w Polsce była silniejsza niż przeciętnie na świecie. Teraz szybciej niż w innych krajach wraca do nas optymizm — twierdzi Witold Orłowski, doradca ekonomiczny PwC.

Przedsiębiorcy nadal mają jednak kryzys w pamięci i nie wykluczają jego powrotu. Tzw. drugie dno to główne zagrożenie wskazywane zarówno przez polskich, jak i zagranicznych menedżerów (odpowiednio 69 proc. i 71 proc., patrz wykres).

— Firmy są gotowe do skoku, chciałyby zacząć inwestować i wierzą, że należy już zacząć to robić, by zdobyć przewagę nad konkurencją. Ale z drugiej strony, cały czas obawiają się, że lód, po którym stąpają, jest jeszcze zbyt kruchy. Dlatego odkładają decyzję o przejściu do ofensywy i ruszeniu z inwestycjami — mówi Witold Orłowski.

Prezesi boją się ponadto kolejnych wstrząsów na rynkach finansowych (np. gdyby pomocy zewnętrznej potrzebowała Hiszpania) i tego, że rządy, starając się łatać dziurę budżetową, będą zaciskały politykę fiskalną, co uderzy w gospodarkę. Menedżerowie są natomiast stosunkowo spokojni o stabilność dostaw materiałów i o dostęp do wykwalifikowanych pracowników. Mimo masowego drukowania pieniądza w największych bankach centralnych świata, firmy nie boją się wybuchu inflacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane