Firmy zaczynają życie po kryzysie

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 17-10-2013, 00:00

Koniunktura: Sytuacja polskich przedsiębiorstw poprawia się: popyt rośnie, a zatory płatnicze ustępują. Brakuje jeszcze tylko odbicia inwestycji

Choć polska gospodarka od początków transformacji ustrojowej przeżyła dopiero trzy okresy wyraźnego spowolnienia gospodarczego (w latach 2001-02, 2008- 09 i 2012-13), nasze firmy po raz kolejny udowadniają, że świetnie potrafią dostosować się do tych trudnych warunków. Odważnie weszły na nowe rynki eksportowe, ograniczyły koszty pracy (głównie przez mrożenie pensji, a w mniejszym stopniu przez redukcję zatrudnienia) i wykorzystały nagromadzone wcześniej wysokie oszczędności do zachowania płynności finansowej.

Dzięki tej mieszance polska gospodarka po raz trzeci z rzędu uniknęła recesji i wychodzi teraz na prostą. Badanie Narodowego Banku Polskiego (NBP) pokazuje, że firmy od kilku miesięcy wyraźnie czują na własnej skórze poprawę koniunktury i poprawiają swoje wyniki.

Klient się nawrócił

Przedsiębiorcy mają coraz mniejszy problem ze sprzedażą. Odsetek firm, dla których słaby popyt jest główną barierąw rozwoju, spadł w trzecim kwartale 2013 r. z 14 do 12 proc. i jest najniższy od początku 2011 r. Ponadto, przedsiębiorcy spodziewają się, że zamówień będzie dalej przybywać — tzw. wskaźnik prognozy popytu rośnie już drugi kwartał z rzędu i jest najwyższy od sześciu kwartałów. „Zapoczątkowany jeszcze w 2010 r. trend słabnięcia nowych zamówień odwraca się” — przekonują analitycy NBP.

Nadal sporym problemem firm są zatory płatnicze, ale skala tego zjawiska nieco słabnie. Obecnie jest to główna bariera w rozwoju dla 7 proc. przedsiębiorstw, co jest najniższym wynikiem od półtora roku. Odsetek firm, które deklarują, że nie mają żadnych problemów z płynnością, wzrósł natomiast w minionym kwartale z 70 do 72 proc. i jest najwyższy od 2009 r.

„Duże firmy niezmiennie wykazują się wyższą płynnością niż małe i średnie. Jednak to właśnie wśród najmniejszych firm, do 49 pracowników, odnotowano w ostatnich dwóch kwartałach największy wzrost odsetka przedsiębiorstw nie mających problemu z płynnością (z 59 do 64 proc. — red.)” — twierdzą analitycy NBP.

Wycieczki popłacają

Coraz lepiej radzą sobie eksporterzy. Nie dość, że wartość zagranicznej sprzedaży rośnie (w pierwszych ośmiu miesiącach roku o 6,1 proc.), to jeszcze jest coraz bardziej zyskowna. Już tylko 1,9 proc. eksportu to transakcje nieopłacalne. To najlepszy wynik w historii badania. Kwartał temu straty przynosiło 2,6 proc. eksportu, a rok temu — 3,3 proc. Wcześniej bywały nawet kwartały, w których nieopłacalne transakcje stanowiły kilkanaście procent obrotów.

— Eksporterzy znacznie lepiej oceniają swoją sytuację niż firmy, które nie eksportują. Popyt zagraniczny bowiem rośnie, wygasa ryzyko związane z sytuacją w strefie euro, a ponadto wciąż utrzymuje się wysoka opłacalność eksportu i korzystny kurs walutowy — tłumaczy Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ.

Poprawa koniunktury jest jednak ciągle na tyle słaba, że przedsiębiorcy nadal boją się zwiększać nakłady inwestycyjne. Odsetek firm, które w najbliższym kwartale zamierzają rozpocząć inwestycje, utrzymuje się na poziomie 20 proc., co jest jednym z najniższych wyników w historii badania.

— Przedsiębiorcy nadal odkładają na przyszłość swoje plany inwestycyjne i do końca bieżącego roku nie spodziewałbym się tu żadnej poprawy. Jest szansa, że na początku przyszłego roku firmy poczują, że ożywienie jest trwałe i w końcu zaczną nieco zwiększać swoje nakłady na rozwój. Ten proces będzie jednak bardzo powolny — mówi Piotr Piękoś, ekonomista Banku Pekao.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane