Firmy zaskoczyły nawet optymistów

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 21-06-2006, 00:00
Obserwuj w MójPB:

Produkcja przemysłowa wzrosła w maju niemal o 20 proc.! Ekonomiści bardzo dobrze oceniają perspektywy gospodarki.

Po poniedziałkowych zaskakujących danych o wynagrodzeniach i zatrudnieniu wtorek przyniósł kolejną niespodziankę. Produkcja przemysłowa wzrosła w maju o 19,1 proc. w porównaniu z takim samym okresem sprzed roku — poinformował Główny Urząd Statystyczny.

To nie efekt sezonowy

Takiego wyniku nie spodziewali się nawet optymiści.

— Mieliśmy wysokie oczekiwania, ale nie aż tak wysokie. To bardzo dobre dane, nawet jeśli uwzględnimy fakt, że w maju mieliśmy o jeden dzień roboczy więcej niż przed rokiem — uważa Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH.

Po wyeliminowaniu czynników sezonowych produkcja wzrosła o 15,6 proc.

— Widać więc, że nie jest to tylko efekt sezonowy. W gospodarce wyraźnie coś się poprawia: sprzedaży eksportowej pomagają kursy walut. Dzięki słabszemu złotemu poprawia się rentowność eksporterów — twierdzi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Produkcja przemysłu wzrosła aż w 25 z 29 działów gospodarki. Duże były wzrosty w sektorach nastawionych na eksport: produkcja sprzętu RTV i telekomunikacyjnego wzrosła od maja 2005 r. o ponad 70 proc., samochodów — o ponad 40 proc.

Pozytywnym sygnałem jest także 13,4-procentowy wzrost produkcji budowlano-montażowej (w porównaniu z 4,1-procentowym w kwietniu). Wygląda na to, że budowlanka ma przed sobą dobry okres — najwyższy wzrost (o 56,5 proc.) odnotowano w przedsiębiorstwach przygotowujących tereny pod budowę.

Niegroźne ceny

W maju podskoczyły też indeksy cen: roczny wskaźnik cen produkcji przemysłowej wzrósł z 1,7 proc. w kwietniu do 2,3 proc., a cen produkcji budowlano-montażowej — z 2,2 proc. do 2,3 proc.

— Spodziewaliśmy się wzrostu, więc te dane wkomponowały się w oczekiwania rynku. Takie skoki nie są jednak niepokojące, bo wynikają zwykle ze zmiany uwarunkowań kursowych. Nie wysnuwałbym z tych informacji dramatycznych wniosków dla cen detalicznych — uspokaja ekonomista Fortis Banku.

Także zdaniem Marcina Mrowca wzrost cen przemysłu nie zagraża inflacji.

Czekanie na podwyżki

— Dane o produkcji przemysłowej wskazują, że do przewidywanego do niedawna osłabienia dynamiki PKB w II kwartale może nie dojść, a w całym roku dynamika może zbliżyć się do 5 proc. — ocenia Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

Produkcję napędza zarówno eksport, jak i popyt konsumpcyjny, wspierany przez wzrost wynagrodzeń.

— Dla Rady Polityki Pieniężnej (RPP) wniosek jest jeden: miejsca do obniżek stóp nie ma, a wraz z osłabieniem złotego rośnie prawdopodobieństwo podwyżek — ocenia Jacek Wiśniewski.

Podobnego zdania jest Marcin Mrowiec.

— Mamy silny wzrost zatrudnienia, funduszu płac, produkcji. To zapala czerwone światło przed RPP i otwiera drogę do dyskusji nie o tym, czy, tylko — kiedy nastąpi podwyżka. Choć zapewne wyraźnych sygnałów RPP nie wyśle... — mówi ekonomista Banku BPH.

Marcin Bilbin, analityk Pekao, uważa, że rynek spodziewa się w najbliższych 6-9 miesiącach wzrostu stóp o 50 pkt baz.

— To rezultat zmian kursu złotego, ale także wczorajszych danych, które nie pozostawiają złudzeń co do szans na obniżkę stóp procentowych. Z tego punktu widzenia nie jest to sytuacja zachęcająca do kupowania polskich obligacji — dodaje analityk Pekao.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane