Firmy złapały wiatr w żagle

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 18-12-2009, 00:00

W listopadzie firmy przypomniały sobie, jak to było przed kryzysem. I to nie tylko dlatego, że pomogła im statystyka.

Odbudowujący się popyt i uzupełnianie zapasów nakręcają koniunkturę

W listopadzie firmy przypomniały sobie, jak to było przed kryzysem. I to nie tylko dlatego, że pomogła im statystyka.

Ożywienie gospodarcze przywoływane od kilku miesięcy przez ekonomistów powoli nabiera konkretnych kształtów. Tak przynajmniej sugeruje makroekonomiczna statystyka. W listopadzie pierwszy raz od ponad roku produkcja sprzedana przemysłu wyraźnie wzrosła. I to od razu aż o 9,8 proc. rok do roku — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Ekonomiści spodziewali się wzrostu, ale o jedną trzecią niższego.

Koniec pustych półek

— Dane są wyraźnym sygnałem, że gospodarka przyspiesza. To już kolejna pozytywna informacja w ostatnim czasie. Można sądzić, że przyszły rok będzie lepszy, niż oczekiwano — uważa Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Skąd wziął się tak duży wzrost? Trzeba uczciwie zaznaczyć, że częściowo to efekt statystyczny. Po pierwsze, w tym roku listopad miał o jeden dzień roboczy więcej niż w poprzednim. Gdyby nie to, wzrost wyniósłby 6,8 proc. (czyli i tak nieźle). Po drugie, dynamika roczna oznacza, że porównujemy się z początkiem kryzysu, kiedy produkcja była na mizernym poziomie. Nie zmienia to jednak faktu, że ekonomiści te okoliczności uwzględniali, a jednak rzeczywistość okazała się lepsza od ich prognoz.

— Dlatego nie można przeceniać wagi efektów statystycznych. To rzeczywiście dobre dane, przedsiębiorcy coraz odważniej patrzą w przyszłość — twierdzi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK.

W poszukiwaniu przyczyny dobrych wyników pomóc może rozbicie na branże. Okazuje się, że wśród dziedzin przemysłu odnotowujących największe wzrosty zamówień znajdują się produkcja wyrobów chemicznych i tworzyw sztucznych oraz metalurgia. To może oznaczać, że firmy z powrotem zapełniają swoje magazyny, po tym jak przez ostatni rok starały się je wyczyścić.

— Dane GUS pokazywały, że przez kilka kwartałów zapasy w przedsiębiorstwach konsekwentnie spadały. Teraz wraca optymizm, gospodarka zaczyna przyspieszać, więc przedsiębiorcy starają się odbudowywać zapasy, żeby w razie napływu zamówień nie stracić płynności dostaw — mówi Piotr Bielski.

Natura wyciągnęła rękę

Utrzymywanie się w czołówce najlepiej radzących sobie również takich branż, jak motoryzacja czy elektronika, może sugerować, że nieźle radzą sobie też eksporterzy.

— Te branże, podobnie jak chemiczna czy metalurgia, w dużej mierze nastawione są na eksport. Skoro rosną, to widać, że popyt zagraniczny pomaga polskiej gospodarce — twierdzi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Ale i krajowy rynek wydaje się wracać do formy. Wzrost produkcji odnotowało 26 z 34 działów przemysłu.

— Popyt krajowy też jest więc nie najgorszy. Spodziewamy się dalszego wzrostu produkcji w kolejnych miesiącach — zaznacza Grzegorz Maliszewski.

Optymizmu dodaje to, że niezły wynik zanotowało też budownictwo. W listopadzie produkcja sprzedana była o 9,9 proc. wyższa niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Nawet po wyeliminowaniu czynników sezonowych wzrost okazał się imponujący — wyniósł 9,1 proc.

— Czynnikiem zaburzającym nieco obraz jest to, że listopad w tym roku był wyjątkowo ciepły, więc natura sprzyjała produkcji. Mimo to wzrost jest faktem. Podtrzymują go przede wszystkim inwestycje infrastrukturalne realizowane przez sektor publiczny. Tu pieniądze do wydania są i będą, niezależnie od koniunktury — mówi Piotr Bielski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu