Fiskalna zgoda jest niemożliwa

Jacek Zalewski
07-07-2009, 00:00

Po obudzeniu się znajdujemy budżetową kołdrę jeszcze bardziej skurczoną, niż przypuszczaliśmy, kładąc się spać (patrz obok). Dzisiaj rząd przymierzy się nie tyle do łatania dziur, ile do zszywania porwanych kawałków. I nie może mieć złudzeń — opozycja na pewno mu w tym nie pomoże, bo takie jej zbójeckie prawo.

Ale nowelizacja budżetu tegorocznego, notabene pierwsza w dziejach III RP (raz zostało uchwalone prowizorium), na pewno przejdzie. Koalicja ma wystarczającą liczbę głosów, a prezydent noweli budżetu nie może zawetować, najwyżej skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego — co nie miałoby sensu. Mniej optymistycznie dla Donalda Tuska jawi się perspektywa budżetu 2010, a konkretnie pomysł zwiększenia dochodów z podatków. Będzie to rok wyborczy, zatem premier wymyślił tzw. porozumienie ponad podziałami, w szczególności z prezydentem. Jego istota sprowadza się do rozłożenia odpowiedzialności. W uproszczeniu idzie o to, żeby na jesieni 2010 r. elektorat pamiętał, iż podatki podnieśli obaj główni kan-

dydaci, znaczy Donald Tusk za zgodą Lecha Kaczyńskiego.

Tylko ktoś bardzo naiwny mógłby przypuszczać, że strona PiS-owska taki plan łyknie. O żadnej zgodzie podatkowej nie może być mowy. To będzie skomplikowana operacja, trudno jeszcze powiedzieć w którą stronę premier pójdzie, ale jedno jest pewne — będzie ją musiał przeprowadzić na własny polityczny rachunek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Fiskalna zgoda jest niemożliwa