Fiskus namieszał w motoryzacji

Jarosław Królak
07-04-2006, 00:00

Firmom nie będzie lżej, a pracownicy wpadną w kłopoty — tak eksperci oceniają projekt opodatkowania aut firmowych.

Nie lada problemy mogą spaść na osoby wyjeżdżające np. na weekendy służbowymi samochodami. „PB” dotarł do opracowanych przez Ministerstwo Finansów (MF) nowych przepisów obciążających podatkiem używanie firmowych samochodów osobowych do celów prywatnych. Z lektury projektu zmian w ustawach o VAT oraz PIT wynika, że specjalnym podatkiem objęte zostaną... wszystkie auta osobowe należące do firm, bez względu na to, ile rzeczywiście kilometrów miesięcznie przejeżdżać będą pracownicy w tzw. celach prywatnych. Podatek spadnie także na pracowników. Problem w tym, że także dla nich przepisy są niekorzystne, ponieważ nie dają możliwości odróżnienia użytku prywatnego od służbowego.

Płacić bez wyjątków

Projekt nowelizacji ustawy o VAT, zapowiedziany kilka dni temu przez minister Zytę Gilowską, pozwala na odliczanie całego (100 proc.) VAT zawartego w cenie samochodów osobowych kupowanych przez firmy (dziś nie więcej niż 6 tys. zł). Jednak w zamian za ten ukłon w stronę przedsiębiorców MF postanowiło obciążyć prywatne używanie aut służbowych. Oczywiście z troski o budżet państwa. Projekt noweli ustawy o VAT mówi, że podstawą 22-procentowego comiesięcznego opodatkowania ma być „0,5 proc. wartości początkowej przyjętej dla celów amortyzacji, nie mniej niż 0,5 proc. wartości rynkowej samochodu osobowego z dnia przyjęcia go do użytkowania”. Od prywatnego użytku samochodów wziętych w leasing firmy zapłacą 22 proc. VAT od 0,5 proc. wartości auta określonej w umowie leasingowej.

— To znaczy, że przy wymiarze podatku brana będzie pod uwagę rynkowa wartość pojazdu z początku jego eksploatacji w firmie. Podatek nie będzie się zmniejszał wraz z wiekiem samochodu — mówi Arkadiusz Michaliszyn, doradca podatkowy w CMS Cameron McKenna.

— Miesięczny podatek firma będzie zmuszona naliczać nawet na skutek jednorazowego, krótkotrwałego użycia auta do celu prywatnego. Nie będzie mierzona intensywność prywatnego jeżdżenia. Ministerstwo przyjęło zasadę, że praktycznie wszystkie osobowe auta są wykorzystywane do przejazdów prywatnych, więc de facto nie zamierza odróżniać użytku prywatnego od służbowego — twierdzi prof. Witold Modzelewski, prezes Instytutu Studiów Podatkowych.

Spore problemy

Ile więc firmy zapłacą? Rocznie 22 proc. VAT od 6 proc. wartości auta osobowego.Może nie dla wszystkich to będzie wielka kwota, ale nowy obowiązek biurokratyczny napsuje krwi firmom.

— Przedsiębiorcy będą musieli prowadzić kolejną ewidencję na potrzeby tego podatku. A to również koszty, czas i sterty papierów — dodaje prof. Modzelewski.

Podatek spadnie nie tylko na firmy, ale również na pracowników używających auta służbowe do celów prywatnych. Osoby te mają płacić za każdy dzień prywatnej jazdy 1/30 część 0,5 proc. wartości początkowej pojazdu.

Niestety, przepisy nie wyjaśniają, co to jest „użytek do celów prywatnych”.

— To fundamentalna słabość projektowanych regulacji. Podatnicy będą mieć problemy, gdyż w wielu sytuacjach nie będzie wiadomo, co jeszcze jest użytkiem służbowym, a co już prywatnym, np. czy przejazd do domu po zapomnianą teczkę trzeba opodatkowywać czy nie — zastanawia się Arkadiusz Michaliszyn.

Uważa on, że mamy do czynienia z kolejnym przykładem psucia prawa podatkowego.

— Lepiej zostawić obecne przepisy — uważa Arkadiusz Michaliszyn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Fiskus namieszał w motoryzacji