Fiskus nie sprzyja rozwojowi małych i średnich firm

Monika Niewinowska
03-09-2001, 00:00

Fiskus nie sprzyja rozwojowi małych i średnich firm

Firma Toruń Pacific jest producentem zbożowych produktów śniadaniowych. W roku 2000 okazała się najdynamiczniej rozwijającym się przedsiębiorstwem w regionie kujawsko-pomorskim. Mimo problemów, wynikających z załamania gospodarki, również w tym roku udało się jej utrzymać dynamikę rozwoju.

„Puls Biznesu”: Firma Toruń Pacific znalazła się na 22. miejscu w ogólnopolskim rankingu najdynamiczniej rozwijających się firm „Gazele Biznesu 2000”, plasując się jednocześnie na pierwszej pozycji w swoim regionie. W czym tkwi tajemnica tak dobrej kondycji firmy?

Wojciech Sobieszak: Złożyło się na to wiele czynników. Jednym z nich jest wieloletnia obecność firmy na polskim rynku. Korzenie firmy sięgają XIX w., produkcję płatków śniadaniowych uruchomiono zaś w 1977 r. Znacjonalizowaną po wojnie firmę, sprywatyzowaliśmy w 1990 r. Obecni właściciele przejęli ją w 1994 r.

Bardzo istotne jest również stosowanie odpowiednich działań marketingowych. Jesteśmy na razie jedyną firmą w branży, która prowadzi nieustanne działania reklamowe. Trzeci czynnik to dobry system dystrybucji, który stale dopracowujemy.

„PB”: Firmie udało się wejść do grona liderów w swojej branży. Jak oceniłby Pan dalsze perspektywy przetwórstwa zbożowego?

W.S.: Do wypracowania zwyczaju regularnego spożywania naszych produktów mamy jeszcze daleką drogę. W Polsce wciąż jeszcze dominują inne nawyki żywieniowe. Wiele osób nadal nie docenia zalet takiego sposobu odżywiania się. Poziom spożycia śniadaniowych produktów zbożowych wynosi w naszym kraju 0,75 kg na osobę rocznie. Nie jest to zbyt imponująca wielkość w porównaniu z niemieckimi 2,5 kg czy anglosaskimi 6 kg. Tendencje są jednak pozytywne.

„PB”: Co Pan rozumie przez pozytywne tendencje? Czy liczy pan na osiągnięcie w najbliższym czasie poziomu, powiedzmy, europejskiego?

W.S.: Myślę, że jest to możliwe. Wnioskuję tak na podstawie obserwacji tempa wzrostu spożycia w Polsce. Jest ono zdecydowanie wyższe niż w krajach o najwyższych wskaźnikach. Poza tym, osiągnięcie obecnej popularności naszej żywności nastąpiło, że tak powiem, samoczynnie. Długo nie prowadzono bowiem żadnych działań promocyjnych. W tej chwili można mówić o wyczerpaniu tej naturalnej rezerwy rynkowej. Sytuacja ta wymusiła na producentach stosowanie nowych sposobów pobudzania popytu. Sądzę, że wprowadzenie ich w życie pozwoli na utrzymanie dotychczasowej dynamiki wzrostu.

„PB”: Czy to oznacza, że w tegorocznej edycji„Gazel Biznesu” pozycja Toruń Pacific nie będzie gorsza niż przed rokiem?

W.S.: Liczymy na to. Mieliśmy w tym roku co prawda niewielkie załamanie sprzedaży na terenach dotkniętych powodzią, nie zaszkodziło to jednak istotnie naszym wynikom. Muszę tu wspomnieć, że rynek polski nie jest jedynym obszarem, na którym jesteśmy obecni. Eksportujemy również do Skandynawii i krajów Europy Środkowej i Wschodniej, a nawet do Turcji.

„PB”: Jak, jako prezes firmy działającej na wielu rynkach zagranicznych, ocenia Pan polską politykę związaną z handlem zagranicznym?

W.S.: Nie jest zbyt przyjazna dla przedsiębiorców chcących prowadzić działalność na skalę międzynarodową. Jako przykład podam tu wprowadzony ostatnio pięcioprocentowy podatek importowy. Moja firma sprowadza duże ilości kakao. Importu tego nie jestem w stanie ograniczyć z bardzo prostego powodu — kakaowce nie rosną w Polsce. Wzrost ceny tego składnika powoduje wzrost kosztów wytworzenia produktu końcowego. To z kolei wpływa na zmniejszenie naszej konkurencyjności, szczególnie na rynkach zagranicznych.

„PB”: Jakie działania podejmuje Pan, żeby sprostać konkurencji w naszym kraju? Czy nie obawia się Pan przegranej z atakującymi polski rynek firmami zagranicznymi?

W.S.: Musimy robić wszystko, aby im sprostać. Działamy na trzech płaszczyznach — jakościowej, cenowej i dystrybucyjnej. Staramy się w jak największym stopniu wykorzystywać nasze atuty, które z różnych względów nie są dostępne dla firm zagranicznych. Na konkurencyjność cenową duży wpływ ma oparcie produkcji głównie na polskich półproduktach. Jeżeli zaś chodzi o dystrybucję, to górujemy nad zagranicznymi firmami świadomością specyfiki naszego rynku. Ponadto stale pracujemy nad poszerzaniem naszej oferty. Rynki wschodzące mają to do siebie, że konsumenci szybko się nudzą. Nie chcąc tracić klientów należy być wciąż gotowym do wprowadzania na rynek coraz to nowych, wyróżniających się produktów.

„PB”: Czy istnieją utrudnienia, na które nie potrafi Pan znaleźć skutecznego antidotum?

W.S.: Oczywiście. Nie wynikają one jednak z mechanizmów rynkowych, a działań organów rządowych. Pierwszym przykładem mogą być bezustanne, grabieżcze ataki fiskusa. Kolejna przeszkoda to bezradność przedsiębiorców wobec prawa. Ja czekam już trzy i pół roku na rozprawę w sądzie gospodarczym. Następny z kolei jest brak regulacji dotyczących warunków płatności. Ogólnie rzecz biorąc brakuje w Polsce ochrony obrotu gospodarczego. Bardzo źle rozwiązany jest również kodeks pracy. Godzi on w interesy zarówno pracodawców, jak i pracowników.

Państwo powinno, moim zdaniem, stworzyć przedsiębiorcom możliwości do działania. „Uwolnieni spod ostrzału” będą mieli szansę rozwinąć skrzydła. Dobrobyt podatników jest przecież warunkiem dobrobytu państwa. Rząd tymczasem robi wszystko, aby zepchnąć gospodarkę w szarą strefę, podcinając tym samym gałąź, na której siedzi. Gdyby nie podejmowane wciąż działania destrukcyjne skierowane przeciw sektorowi MSP, nie mielibyśmy dziś problemu dziury budżetowej.

„PB”: Na koniec pytanie dotyczące rankingu „Gazele Biznesu”. Czy udział firmy w tym zestawieniu przyniósł jej jakieś konkretne skutki?

W.S.: Tak, zdecydowanie. Odczułem znaczny wzrost zainteresowania mediów naszą firmą. Również władze regionalne wyrażały swoje zadowolenie z tego, że mają na swoim terenie tak prężnie rozwijającą się firmę. Tak wysokie miejsce jest bardzo miłe również dla mnie samego. Traktuję ten ranking jako obiektywną ocenę mojej pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Niewinowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fiskus nie sprzyja rozwojowi małych i średnich firm