FIT DM: czy Trichet rzeczywiście zmienił zdanie?

Marek Rogalski
28-08-2007, 11:32

Wczoraj informacją dnia powinna być wypowiedź szefa Europejskiego Banku Centralnego nawiązująca do zaplanowanej na przyszły tydzień podwyżki stóp procentowych o 25 p.b. Jean-Claude Trichet przyznał, że "jastrzębi" komunikat zapowiadający takie posunięcie został wygłoszony (2 sierpnia b.r.) przed turbulencjami na rynkach finansowych, które zmusiły bank centralny do wpompowania setek miliardów euro do systemu bankowego, a także doprowadziły do nasilenia się obaw związanych z płynnością banków i instytucji będących pośrednio zaangażowanych w amerykański rynek ryzykownych pożyczek hipotecznych.

Inwestorzy zaczęli się także obawiać, że sprawa może doprowadzić do spowolnienia globalnego wzrostu gospodarczego, co przełożyło się na wzrost awersji do ryzyka. To wszystko sprawiło, że zdaniem coraz większej rzeszy ekonomistów, podwyżka stóp procentowych przez ECB we wrześniu byłaby nieodpowiednia. Czy zatem wczorajsze słowa J.C.Tricheta mogły sugerować, że władze banku centralnego uległy tej presji? Z jednej strony tak, z drugiej nie.

Wprawdzie szef ECB nie użył wczoraj sformułowania o zachowaniu "wzmożonej czujności", ale to wcale nie musi oznaczać, że nie obawia się on wzrostu presji inflacyjnej w przyszłości. Opublikowane we wtorek dane o podaży pieniądza M3 w strefie euro pokazały lipcową dynamikę na poziomie 11,7 proc. r/r, czyli aż o 0,7 pkt. proc. powyżej oczekiwań. Nasuwa się też pytanie, czy ostatnie interwencje ECB nie doprowadziły w sierpniu do jeszcze większego przyspieszenia dynamiki.

Z kolei wskaźnik IFO z Niemiec obrazujący nastroje wśród tamtejszych przedsiębiorców spadł w sierpniu mniej niż oczekiwano (do 105,8 pkt.), co pokazuje, że ostatnie turbulencje na rynkach nie przełożyły się znacząco na gospodarkę. Tym samym może się okazać, że ECB będzie ważył decyzję o podwyżce aż do samego posiedzenia 6 września, a niemal na pewno zdecyduje się na takie posunięcie w październiku w przypadku uspokojenia się sytuacji na globalnych rynkach.

Tym samym wczorajszą wypowiedź Tricheta należy interpretować jako pozostawienie sobie pewnej furtki do podwyżki w październiku, a nie sygnał jej zaniechania. Stąd też reakcja uczestników rynku walutowego była wczoraj nieco ograniczona. Kurs EUR/USD spadł z okolic 1,3685 odnotowanych wczoraj rano do 1,3645 na koniec dnia. Dzisiaj w godzinach nocnych zniżka była kontynuowana w okolice 1,3616, po czym wraz z rozpoczęciem sesji europejskiej notowania ustabilizowały się wokół 1,3650.

To może też pokazywać, że inwestorzy bardziej obawiają się obniżki stóp procentowych przez FED, która mogłaby zaszkodzić dolarowi, niż tego, że ECB wstrzyma się w przyszłym tygodniu z obniżką. Zresztą impulsem do wczorajszej wyprzedaży na giełdach i osłabienia dolara, była informacja o największej od 15 lat kumulacji niesprzedanych domów w lipcu b.r. To ponownie nasiliło obawy o kondycję całego sektora nieruchomości i zmusiło do ponownego zadania pytania o możliwe, rzeczywiste rozmiary kryzysu pożyczkowego.

Pytanie, czy tego typu oczywiste w obecnej sytuacji informacje rzeczywiście zaważą na możliwej decyzji FED o obniżce stóp procentowych. Niewątpliwie pomocne w tym będą dzisiejsze dane o zaufaniu konsumentów Conference Board w sierpniu, które poznamy o godz. 16:00 (oczekuje się spadku do 104 pkt. z 112,6 pkt.), a także publikowane o godz. 20:00 zapiski z sierpniowego posiedzenia FED. Naszym zdaniem oczekiwania co do cięcia stóp procentowych we wrześniu są zbyt duże, a bank centralny może niemile zaskoczyć odwlekając tą decyzję o kilka miesięcy.

Warto będzie o tym pamiętać i przed 18 września pozamykać długie pozycje w akcjach i krótkie w dolarze. Jak na razie warto skutecznie wykorzystać nastroje panujące na rynku, nawet jeżeli nie są zgodne z naszymi średnioterminowymi opiniami. Tym samym prognozowane kilka dni temu zwyżki EUR/USD w okolice 1,38 nadal są realne.

Na rynku krajowym złoty pozostawał wczoraj stabilny z racji braku aktywności ze strony inwestorów z Londynu. Pod koniec dnia za sprawą pogorszenia się nastrojów na giełdach za Oceanem bardziej uaktywnili się sprzedający, choć ich siła nie była zbyt duża. W efekcie dzisiaj rano rynek otworzył się dosyć spokojnie. Przed godz. 11:00 za jedno euro płacono 3,83-3,8350 zł, a za dolara 2,81 zł.

Widoczny był nastrój wyczekiwania na jutrzejszą decyzję Rady Polityki Pieniężnej, która powinna zdecydować się na podwyżkę stóp procentowych o 25 p.b. do 4,75 proc. Taka decyzja powinna umocnić złotego, gdyż będzie też sygnałem, że rozpoczęliśmy dłuższy cykl zacieśnienia polityki pieniężnej, który może potrwać do połowy przyszłego roku. Inwestorzy czekają także cierpliwie na decyzję Sejmu o samorozwiązaniu i ogłoszeniu terminu przedterminowych wyborów.

Tym samym coraz istotniejszym czynnikiem na które będą zwracać inwestorzy staną się też sondaże wyborcze. Im wyższe będą słupki poparcia dla liberalnie nastawionej do gospodarki Platformy Obywatelskiej, tym większy będzie optymizm krajowych i zagranicznych inwestorów. Może się zatem okazać, że pierwsze tygodnie września upłyną pod znakiem jeszcze mocniejszej złotówki. Scenariusz spadku notowań EUR/PLN poniżej 3,80 zł cały czas pozostaje zatem realny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / FIT DM: czy Trichet rzeczywiście zmienił zdanie?