FIT DM: Portfel 2008 - sposób na bessę

FIT DM
opublikowano: 18-01-2008, 16:40

Bilans ostatnich dwóch miesięcy był dla funduszy akcyjnych dosyć ujemny. I to nie tylko ze względu na silne spadki na  giełdzie w Warszawie, ale także za sprawą rosnącego salda wypłat środków klientów. Polacy zaczynają się rozczarowywać giełdą i trudno liczyć, aby powtórzyła ona sukces z poprzednich lat. Dewizą każdego rozsądnego inwestora w  najbliższych miesiącach powinna być ochrona kapitału.

Od końca października ub.r. wartość indeksu WIG20 grupującego największe spółki w Warszawie obniżyła się o blisko 30 proc. Jeszcze gorzej zachowały się indeksy tak popularnych niegdyś indeksów małych i średnich spółek. Tak zareagowali inwestorzy na problemy, jakie pojawiły się w amerykańskiej gospodarce, które przełożą się na spowolnienie globalnego wzrostu w tym i najpewniej przyszłym roku. Nieznacznie wyhamuje także polska gospodarka, chociaż ta ma nadal mocne podstawy w postaci silnego popytu wewnętrznego. Taki jest jednak urok giełd, że funkcjonują jak naczynia połączone. Tym samym trudno będzie liczyć na to, aby sytuacja na warszawskim parkiecie uległa w najbliższych miesiącach jakiejś wyraźniejszej poprawie. Hossa z lat 2003-2007 zakończyła się i teraz naturalnym elementem każdego cyklu giełdowego będzie mniejsza, lub większa przecena. A największą sztuką jest przetrwać ten okres bez większego uszczerbku, tak aby za pewien czas, kiedy akcje staną się znów bajecznie tanie, mieć wystarczająco siły i pieniędzy, aby ponownie wejść na rynek. Na tym polega najprostsza inwestycyjna arytmetyka. A można tego dokonać tylko w jeden sposób – uniezależniając swój portfel od giełdowej koniunktury.

Renesans lokat bankowych

Najprostszym rozwiązaniem jest oczywiście lokata bankowa. W jednym banku bardziej korzystniejsza, w innym mniej. To zależy tylko od naszych chęci i umiejętności poszukiwania. Jedno jest ważne – odsetki muszą przewyższać inflację. A ta w tym roku będzie wysoka i najpewniej w ujęciu średniorocznym zbliżona do 4,00 proc. W takim układzie oprocentowanie naszej efektywnej lokaty musi przewyższać 5,00 proc, tak aby po odjęciu podatku Belki nasze oszczędności nie zostały zjedzone przez rosnące ceny. Oczywiście w tym miejscu można się spierać o to, jak tak naprawdę liczona jest inflacja. Czy przyjęty do wyliczeń koszyk dóbr rzeczywiście odzwierciedla sytuację przeciętnego gospodarstwa domowego? W krajach anglosaskich publikuje się tzw. osobistą stopę inflacji, która nieraz jest wyższa od urzędowych wskaźników dynamiki cen. Najpewniej podobnie byłoby także w Polsce. Warto zatem zastanowić się, czy i w jaki sposób można zarobić więcej.

Mit struktur

W ostatnim czasie popularność zyskują tzw. nowoczesne lokaty, które są połączeniem klasycznej formy oszczędzania z inwestowaniem. Najczęściej posiadacz takiego instrumentu otrzymuje gwarancję wpłaconego kapitału z możliwością partycypacji w zysku z wybranej przez siebie inwestycji. Wadą takiego modelu jest najczęściej blokada środków na dłuższy czas (tracimy wtedy inne potencjalne okazje do inwestycji), a także ryzyko nie pokrycia wzrostu inflacji w tym okresie. Bo przecież inwestycja na której oparta jest cała struktura niekoniecznie musi przynieść zyski – wtedy z naszego „udziału” nici. Dlatego też przed zdecydowaniem się na taki wariant oszczędzania sprawdźmy w jakiej inwestycji będziemy „uczestniczyć”. Pamiętajmy, że w przypadku recesji globalnego wzrostu gospodarczego tanieć będą nie tylko akcje, ale także nieruchomości i z czasem także surowce. Wyjściem jest oczywiście znalezienie inwestycji w postaci unikalnego indeksu odpornego na dekoniunkturę, lub odpowiedniego dopasowania założeń dla naszej inwestycji. Słowem, to wymaga od nas już pewnej wiedzy ekonomicznej i umiejętności przewidywania, co nie każdy z nas przecież posiada.

A gdyby tak można było zawsze zarabiać?

To jest oczywiście mit i ktokolwiek będzie Państwu oferował taką usługę jest przysłowiowym oszustem. Finansowe „perpetuum mobile” nie istnieje. Bo w przeciwnym razie świat wyglądałby zupełnie inaczej, a większość z nas nie chodziłaby do pracy, no bo i po co? Ale wróćmy do rzeczywistości. Czy jest rynek, który byłby w pewnym sensie niezależny od giełdowej koniunktury i na tyle płynny, aby zmiany na nim zachodzące nie były przypadkowe? Tak, wystarczy zainteresować się walutami, gdzie średni dzienny obrót przekracza już 3 biliony dolarów. Rynek, który funkcjonuje na okrągło przez pięć dni w tygodniu i daje możliwość zarabiania zarówno podczas wzrostów, jak i spadków jednej waluty względem drugiej. Kluczem jest jedynie właściwa strategia. Nieraz będąca wynikiem kilkuletnich prób i doświadczeń, najczęściej efektem dopasowania wzajemnej relacji zysku do ryzyka. Z tego wynika, że najlepiej jest zaufać profesjonalistom, którzy dodatkowo mogą wykazać się dłuższą historią transakcji i rzetelnie pomóc w wyborze optymalnej dla nas strategii. Czy tacy istnieją? Warto to sprawdzić, a przed podpisaniem umowy upewnić się, czy dana instytucja funkcjonuje zgodnie z wytycznymi Komisji Nadzoru Finansowego.


Marek Rogalski
Główny Analityk
First International Traders Dom Maklerski S.A.
www.fitdm.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: FIT DM

Polecane