Flagowe refleksje

Jacek Zalewski
02-05-2005, 00:00

Data 2 maja, w polskim kalendarzu zagubiona pomiędzy Międzynarodowym Świętem Pracy 1 Maja a Świętem Narodowym Konstytucji 3 Maja, korciła decydentów, żeby ją jakoś ustawowo zagospodarować. No i wymyślono — od roku 2002 jest to Dzień Polonii, a od 2004 także dość sztuczny Dzień Flagi. Więcej się nie pomieści, tym bardziej, że obywatele RP i tak już dawno ustanowili sobie 2 maja Dniem Laby. W tym roku dodatkowo obchodzimy jeszcze Dzień PIT-ów, ale to wyjątkowo. W sumie wychodzi na to, iż dzisiejsza data jest pewnym przerywnikiem, sprzyjającym refleksjom.

Pierwsza rocznica przystąpienia Polski do Unii Europejskiej była rozbierana na wszelkie sposoby, ale co do jednego wszyscy okazywali się zgodni — relacje między widocznymi na powyższym zdjęciu dwiema flagami ukształtowały się zgodnie z naszymi oczekiwaniami i interesami. Rachunki nie pozostawiają wątpliwości — biało-czerwona, symbolizująca datę 3 maja, jest beneficjentem, a nie płatnikiem wobec tej z dwunastoma gwiazdami, przypisanej do 1 maja.

Inne skojarzenie flagowo-historyczne jest już mniej optymistyczne. Rocznica rozszerzenia Unii zdominowana została dyskusją, jakież szanse na ratyfikowanie i wejście w życie ma Konstytucja dla Europy. Nasza Konstytucja 3 Maja praktycznie nigdy nie zaistniała i pozostała tworem papierowym. Dzisiaj wiele znaków na niebie i na ziemi — konkretnie francuskiej i holenderskiej — wskazuje, iż unijny traktat podpisany 29 października na rzymskim Kapitolu podzieli los polskiej „ustawy rządowej” (tak się dosłownie nazywała) z roku 1791…

Jeszcze jeden wymiar flag – unijna dlatego tak się dobrze komponuje z narodową, że wyparła z 1 maja czerwoną! Święto Pracy stało się w Polsce jakimś wstydliwym archaizmem. Kapitalnym przykładem było wczorajsze tradycyjne party w ogrodach Pałacu Prezydenckiego. Przez swoje dwie kadencje Aleksander Kwaśniewski zawsze zapraszał na to spotkanie — p.o. centralnych obchodów pierwszomajowych — reprezentację pracodawców i pracobiorców. Notabene stawiała się tam tylko lewa strona polskiej sceny. Wczoraj polityczno-społeczny skład gości specjalnie się nie zmienił, ale za to nazwa radykalnie — była to Europejska Majówka!

Ostatnim wątkiem moich majowych skojarzeń jest wysyp kampanii wyborczych partii i ich prezydenckich kandydatów. W takich razach bezkonkurencyjna okazuje się Sala Kongresowa Pałacu Kultury i Nauki. Przez pół wieku naprawdę wiele już widziała, ale w ostatnich dniach nie nadąża notować zmieniających się jak w kalejdoskopie — delegatów, flag, liderów, okrzyków… Kolejno obradujące partie wręcz czują zapach poprzedników. Paradoksem jest unikanie Kongresowej przez lewicowe córy nieboszczki PZPR, która właśnie stamtąd 15 lat temu wyprowadzała sztandar.

Sprawa niby jest czysto logistyczna — chodzi o zwyczajny wynajem obszernej sali, najlepiej w stolicy nadającej się na wszelkie parteitagi. Trudno jednak uciec od refleksji, iż to prawicowe umiłowanie marmurów stalinowskiego PKiN jest jakimś znakiem czasów...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Flagowe refleksje