Flextronics zainwestuje, jeśli rząd się postara

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 26-01-2007, 00:00

Flextronics chce wydać 150 mln zł, ale żali się, że rządowi zależy tylko na nowych inwestorach.

Amerykański koncern myśli o rozwoju w Tczewie

Flextronics chce wydać 150 mln zł, ale żali się, że rządowi zależy tylko na nowych inwestorach.

Amerykański koncern o obrotach ponad 15 mld USD, który w Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej (PSSE) zatrudnia 3 tys. osób, myśli o poszerzeniu działalności.

— Rozważamy możliwość kolejnych inwestycji, które spowodowałyby wzrost zatrudnienia o 800, a docelowo o 1500 osób. Sam budynek to koszt 60 mln zł, do tego dochodzi do 15 linii produkcyjnych po 2 mln USD każda — mówi Zbigniew Kozicki, dyrektor ds. Inwestycji Flextronics International Poland.

To razem 150 mln zł. Trzecia fabryka w Polsce miałaby powstać także w Tczewie, gdzie już działają zakład produkcji elektroniki i zakład budowy mechaniki. Polski dział koncernu, największego na świecie dostawcy dla producentów sprzętu elektronicznego, walczy więc o spory projekt, ale nie będzie łatwo.

— W Polsce dobrze traktuje się tylko nowych inwestorów, chociaż zachęcenie ich do inwestycji jest o wiele tańsze. Niekiedy okazuje się, że zapomniano o obietnicach albo zmieniły się warunki w resorcie gospodarki czy strefie ekonomicznej — twierdzi Zbigniew Kozicki.

Już iskrzy

Przy pierwszej inwestycji Flex-tronics miał umowę, że PSSE zapewni przyłączenie energii. Tak też się stało.

— Teraz potrzebujemy więcej energii, ale strefa przekazała tę działalność firmie Polenergia. Ta zgadza się zwiększyć moc, ale za opłatą. Bezpłatne dostarczenie przyłącza energii było natomiast jednym ze zobowiązań strefy — tłumaczy Zbigniew Kozicki.

— Nikt nie będzie obciążał firmy horrendalnymi kosztami, lecz opłatami przewidzianymi w prawie energetycznym. Poprosiliśmy o oficjalne zgłoszenie zapotrzebowania. Już kiedyś strefa zainwestowała w infrastrukturę dla Flex-tronics, a firma wycofała się — ripostuje Włodzimierz Ziółkowski, prezes PSSE.

Obiecali, nie oddali

Firma skarży się też na inne niekorzystne rozwiązania, np. możliwość zaliczenia kosztów zakupu maszyny do pomocy publicznej pod warunkiem używania jej przez co najmniej pięć lat. Flextronics natomiast wymienia sprzęt co 2-3 lata.

— W efekcie możemy liczyć na zwrot 20 mln USD, chociaż zainwestowaliśmy ponad 100 mln USD i mieliśmy odebrać w podatkach całość tej kwoty — mówi Zbigniew Kozicki.

Telefon wystarczył, by Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) zadziałała.

— Zadzwoniliśmy do Flex-tronics. Chcemy, by inwestorzy traktowali PAIIZ jako sojusznika — mówi Wojciech Szelągowski, wiceprezes PAIIZ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu