Ford w żółtej koszulce

RAV, BLOOMBERG
opublikowano: 13-07-2009, 00:00

Amerykański motokoncern numer dwa dodaje gazu. Po 78 latach odbierze pozycję lidera General Motors.

Amerykański motokoncern numer dwa dodaje gazu. Po 78 latach odbierze pozycję lidera General Motors.

Ford, jedyny amerykański koncern motoryzacyjny, który nie zaciągnął rządowej pożyczki, odradza się jak mityczny feniks. W tym roku po raz pierwszy od 1931 r. wjedzie na najwyższe miejsce na podium i zostanie największym sprzedawcą aut za oceanem.

Z wyliczeń firmy Autodata, monitorującej motorynek w USA, wynika, że po sześciu miesiącach 2009 r. sprzedaż pojazdów ze stajni Forda sięgnęła 773,2 tys. sztuk. To lepszy wynik niż japońskiej Toyoty, która sprzedała 770,4 tys. aut.

Większy popyt zanotował tylko koncern General Motors (GM — 804 tys.), największy motokoncern w USA. Numer jeden na początku czerwca ogłosił jednak bankructwo i zdaniem analityków, jego prowadzenie nie potrwa jednak długo. Po wyjściu GM z upadłości portfel jego marek skurczy się z ośmiu do czterech. Zostaną w nim: Chevrolet, Cadillac, Buick oraz GMC. Zdaniem ekspertów z Autodaty, w czerwcu zajmowały one 16,5 proc. amerykańskiego rynku. Natomiast Ford miał 17,2 proc. — i to po wyłączeniu Volvo, które wystawił na sprzedaż.

— Bardzo możliwe, że w tym roku GM straci koszulkę lidera — uważa John Wolkonowicz, analityk IHS Global Insight.

Jego zdaniem, jedynym sposobem, by GM obronił pierwsze miejsce na podium, jest utrzymanie klientów marek, które właśnie kasuje.

— To jednak może się nie udać. Wielu fanom kultowych pontiaców czy oldsmobili, które GM wymazał z rynku, nie podobają się oszczędzone z pogromu marki — twierdzi John Wolkonowicz.

— W portfelu pozostaną nam cztery brandy, Ford ma trzy. Nie ma więc żadnego powodu do obaw — mówi Mark LaNeve, szef marketingu GM.

Do 1927 r. Ford, dzięki kultowemu Modelowi T, nie miał sobie równych w USA. Kiedy rok później wstrzymał produkcję, by przestawić zakłady na Model A, wyprzedził go GM.

— W latach 1929-30 Ford odzyskał najwyższe podium, ale tylko na chwilę. Od 1931 r. GM nie obawiał się żadnego rywala. Aż do dziś — przypomina John Wolkonowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAV, BLOOMBERG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy