Forex bez tajemnic dla firm i inwestorów

Kamil Zatoński
04-03-2010, 00:00

Im trudniej zarobić na akcjach, tym więcej inwestorów zagląda na forex.

Rynek ten powinni też poznać przedsiębiorcy, którzy próbują sił za granicą

Początkowo rynek forex (od angielskiego foreign exchange) był kojarzony przede wszystkim z hurtową wymianą walut, ale dziś to miejsce, gdzie przez 5 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę, handluje się rozmaitymi instrumentami finansowymi. Począwszy od najprostszych forwardów, przez swapy, kontrakty różnic kursowych na indeksy giełdowe czy surowce, po słynne już opcje walutowe.

Obecnie około 60-70 proc. obrotów na foreksie przypada na transakcje walutami, reszta — na kontrakty na indeksy giełdowe oraz surowce — przede wszystkim ropa, złoto, srebro i miedź. Najpopularniejsze pary walutowe to z kolei te, w których krzyżują się euro, dolar, funt brytyjski, jen i frank szwajcarski. Te pary są zarazem stosunkowo najbardziej przewidywalne, a ich kursy poruszają się często jak po sznureczku analizy technicznej. Jej narzędzia udostępniają praktycznie wszystkie firmy, oferujące pośrednictwo w handlu na foreksie. Ci, którzy są skłonni do większego ryzyka, wybierają bardziej egzotyczne waluty, które charakteryzują się większą zmiennością notowań. Dają one szanse na większe zyski, ale też zwykle narażają na większe straty.

Kim są uczestnicy rynku forex? Pierwsza grupa to firmy, które wykorzystują ten rynek do zabezpieczania przepływów z eksportu, importu i innych operacji finansowych, związanych np. z obsługą zadłużenia, zaciągniętego w walucie obcej. Pokaźną grupą są też spekulanci (firmy, osoby fizyczne), których celem jest zarobek na różnicach cen instrumentów. Arbitrażyści działają z kolei na kilku rynkach jednocześnie, starając się wykorzystać różnice kursowe (a de facto nieefektywność rynków). Wreszcie —w grze uczestniczą też animatorzy rynku (banki, domy maklerskie, internetowe platformy obrotu), którzy są pośrednikami w obrocie. Odbywa on się na za pośrednictwem internetu. Ogromne obroty i płynność rynku forex powodują, że praktycznie nie ma ryzyka niezrealizowania zlecenia, podobnie jak niezwykle trudne jest manipulowanie kursami. To jedna z głównych przewag nad tradycyjnymi giełdami (zwłaszcza niedojrzałymi, jak GPW). Inna to możliwość zarabiania zarówno na wzrostach, jak i spadkach cen instrumentów.

Wreszcie — na foreksie można obracać dużymi sumami nawet mają stosunkowo niewielki kapitał. Jest to możliwe dzięki mechanizmowi dźwigni (lewara). Polega on na tym, że wpłacając na rachunek niewielki depozyt (np. 5 tys. zł), suma, za jaką możemy kupić np. euro, zostaje zwielokrotniona (nawet kilkaset razy). W tej sytuacji nawet niewielka zmiana kursu danej waluty daje szansę zarobienia kwoty nieproporcjonalnie dużej do zainwestowanego kapitału. Ale uwaga: to broń obosieczna, bo mechanizm ten powoduje jednocześnie zwielokrotnione ryzyko powstania ogromnych strat, które trzeba będzie pokryć, jeśli trend będzie inny, niż obstawialiśmy. Dlatego też do foreksu nieprzypadkowo przylgnęła etykietka rynku podwyższonego ryzyka.

Jakie błędy inwestorzy popełniają najczęściej?

1. Wykorzystują zbyt duży lewar w stosunku do posiadanego kapitału. Jeśli rynek pójdzie w odwrotnym kierunku, niż obstawiamy, nasze straty będą gigantyczne w porównaniu z kapitałem, który zainwestowaliśmy.

2. Próbują wejść na rynek lub wyjść z niego dokładnie w punkcie zwrotnym. Idealne złapanie "dołka" lub "górki" prawie się nie zdarza.

3. Grają, żeby grać. Wielu, zwłaszcza początkujących, graczy szuka okazji nawet tam, gdzie tak naprawdę ich nie ma. Robią tak tylko dlatego, że są "głodni" gry.

4. Nadmiernie ufają automatycznym systemom transakcyjnym.

5. Wstrzymują się z zamknięciem pozycji, które przynoszą straty. Gracze często są tak przekonani o swojej racji, że decydują się nawet powiększyć pozycję w złudnej nadziej, że rynek w końcu przyzna im rację.

Specjaliści dodają do tego brak zdefiniowanego planu inwestycyjnego, który określałby m.in. zasady wejścia na rynek i wyjścia z niego czy skalę dopuszczalnego ryzyka. Strategii i systemów gry na foreksie jest mniej więcej tyle, ile inwestorów na tym rynku, dlatego dobór odpowiedniej w danym momencie jest sprawą bardzo indywidualną.

Inwestorzy zwracają

uwagę na dźwignię

Od dłuższego czasu obserwujemy wśród inwestorów indywidualnych wzrost zainteresowania tematyką rynków alternatywnych, w tym m.in. rynku forex. Świadczy o tym zarówno liczba kierowanych do nas zapytań, jak i zainteresowanie tematyką podczas organizowanych przez nas szkoleń. Wśród głównych czynników, które decydują o wzroście zainteresowania, jest zarówno chęć dywersyfikacji dotychczasowych inwestycji, jak i możliwość uniezależnienia wyników od koniunktury giełdowej. Inwestorzy zwracają również uwagę na dźwignię, która daje im możliwość osiągnięcia ponadprzeciętnych stóp zwrotu przy niewielkim zaangażowaniu kapitału własnego. Pamiętać jednak należy, że o ile dźwignia zwiększa szanse na ponadprzeciętne zyski, o tyle też niesie bardzo duże ryzyko.

Piotr Cieślak

wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

KGHM: bez foreksu ani rusz

KGHM jako jeden z największych producentów miedzi i srebra na świecie oraz jeden z największych eksporterów w tym regionie Europy, narażony jest na ryzyko kursowe. Spółka sprzedaje produkty na bazie ceny giełdowej, która wyrażona jest w dolarach amerykańskich, natomiast zdecydowana większość kosztów realizowana jest w złotych. Im mocniejsza jest polska waluta, tym mniejsze przychody uzyskujemy ze sprzedaży. Ryzyko kursowe w istotny sposób wpływa na wyniki. Każda zmiana USD/PLN o 5 groszy powoduje zmianę wyniku finansowego spółki o około 125 mln zł. Jest to o tyle istotne, że wahania wartości polskiej waluty w ostatnich latach są bardzo duże. W lipcu 2008 roku dolar kosztował niewiele ponad 2 złote, podczas gdy w lutym 2009 roku wzrósł do prawie 4 złotych, a obecnie waha się poniżej 3 złotych. W tak zmiennych warunkach trudno jest zarządzać spółką.

Istnieją jednak narzędzia pozwalające zarządzać ryzykiem kursowym. KGHM od wielu lat wykorzystuje instrumenty pochodne, dostępne na rynku forex. Za ich pomocą spółka modeluje profil ryzyka rynkowego, na które jest narażona. Wykorzystując transakcje pochodne możemy ustalić kurs, po jakim będziemy w przyszłości sprzedawać uzyskane dolary.

Bardzo ważną kwestią w zarządzaniu ryzykiem rynkowym jest polityka zarządzania nim, która określa cel i sposób jego osiągnięcia. Istotna jest także odpowiednia struktura organizacyjna, która powinna chronić przed nieautoryzowanymi transakcjami. Nie można także zapomnieć o analizach pomiaru ryzyka, które powinny stanowić wsparcie w procesie podejmowania decyzji dotyczących zabezpieczeń. Wdrażając strategie zabezpieczające ryzyko kursowe większą wagę należy zwracać na sytuację wewnętrzną w firmie (plany inwestycyjne, koszty produkcji) niż na to, czy prognozy mówią o wzroście czy spadku notowań. Dodatkowo cały czas należy monitorować ruchy innych przedsiębiorstw z branży w tym obszarze zarządzania finansami przedsiębiorstwa, gdyż ma to wpływ na pozycję konkurencyjną spółki.

dyrektor generalny KGHM ds. handlu i zabezpieczeń

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Forex bez tajemnic dla firm i inwestorów