Fortis: Instrumenty pochodne to dobry biznes

ET
19-02-2009, 11:22

Dzisiaj opcje to najgorsze zło całego świata. Kiedyś było inaczej. Fortis przypomina, że kiedyś na tym biznesie zarabiały i banki i firmy.

Większe rezerwy do Fortisa w związku z instrumentami pochodnymi utworzył na razie tylko ING BSK. Jak to możliwe, ze stosunkowo niewielka instytucja musiała zrobić tak wielkie rezerwy?

- Podeszliśmy bardzo konserwatywnie do analizy sytuacji firm i ryzyka, czy transakcje zostaną zamknięte czy nie, biorąc pod uwagę również sytuację makro. Poza tym nasz bank koncentruje się na obsłudze przedsiębiorstw importowo-eksportowych. Nasz udział w w tym rynku jest większy niż wynikałoby z naszych udziałów w całym rynku. W tym się specjalizujemy i na którym bardzo dobrze zarabiamy – wyjaśnia Jan Bujak, wiceprezes Fortis Banku.

Rzeczywiście, wynik na różnicach kursowych jest bardzo istotny dla tego banku. Na transakcjach wymiany walut Fortis zarobił w ubiegłym roku 144 mln zł.

- Dużo zarabiamy na tym biznesie. Klienci też przez dłuższy czas korzystali z tych instrumentów i też dobrze zarabiali, gdy złotówka się umacniała. Niestety, nastąpiła skokowa deprecjacja złotówki, więc restrykcyjnie musieliśmy podjeść do oceny zdolności kredytowej klientów – mówi prezes Bujak.

Fortis nie wycofał opcji ze oferty, choć zawiera transakcje w bardzo ograniczonym zakresie.

- Biorąc pod uwagę ryzyko dalszej dewaluacji, podchodzimy indywidualnie do każdego przypadku. Nie decyzja o wycofaniu się z opcji jednak nie zapadła – mówi Jan Bujak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Banki / Fortis: Instrumenty pochodne to dobry biznes