Fota walczy o życie

  • Emil Górecki
24-12-2013, 00:00

Prezes przekonuje banki, że jeśli poczekają z egzekucją, to nie stracą, ale dadzą szansę na przetrwanie spółce i 500 zatrudnionym

To będą nerwowe święta dla zarządu i pracowników jednego z największych polskich dystrybutorów części samochodowych. W pierwszy dzień Bożego Narodzenia mijają trzy miesiące ochrony przed wierzycielami, którą przy okazji ogłoszenia upadłości układowej dał giełdowej spółce sąd w Gdańsku. Po świętach komornicy mogą rozpocząć zajmowanie aktywów spółki. Zarząd chce ich jednak przekonać, by tego nie robili.

KAPITAN
TONĄCEGO
OKRĘTU: Słabe wyniki
za 2012 r. Foty
skłoniły banki do
ostrzejszej polityki.
To wywołało trzęsienie
ziemi. Od kilku
tygodni stery
w spółce trzyma
Jakub Fota, syn głównych
akcjonariuszy.
Liczy, że we współpracy
z bankami
wyprowadzi firmę
na prostą. [FOT. KFP]
Zobacz więcej

KAPITAN TONĄCEGO OKRĘTU: Słabe wyniki za 2012 r. Foty skłoniły banki do ostrzejszej polityki. To wywołało trzęsienie ziemi. Od kilku tygodni stery w spółce trzyma Jakub Fota, syn głównych akcjonariuszy. Liczy, że we współpracy z bankami wyprowadzi firmę na prostą. [FOT. KFP]

— Wniosek o ogłoszenie upadłości złożyliśmy w czerwcu, a sąd wydał postanowienie dopiero we wrześniu. Te trzy miesiące były czasem niekontrolowanego rozbioru spółki przez zajęcia komornicze. Po ogłoszeniu upadłości i wstrzymaniu egzekucji udało się nam uruchomić spółkę na powrót, udrożnić kanały dystrybucji i zoptymalizować koszty. Teraz potrzebujemy dwóch-trzech miesięcy na wypracowanie umowy restrukturyzacyjnej. Najpierw jednak musimy przyciągnąć do stołu banki, które są naszymi wierzycielami. To ważne dla istnienia spółki, dla 500 zatrudnionych w niej ludzi oraz naszych partnerów franczyzowych — mówi Jakub Fota, prezes spółki.

Od maja zarząd prowadził z bankami rozmowy na temat umowy stand still. Ponieważ się przedłużały, złożył wniosek o upadłość. Działania komorników przed jej ogłoszeniem we wrześniu sprawiły, że zadłużenie Foty wobec banków spadło o połowę, ale jednocześnie nie zmieniła się wartość ich zabezpieczeń. Między innymi o tym chciałby porozmawiać z bankowcami prezes.

Zagadka Sfinksa

Wierzycielami Foty są głównie banki Raiffeisen Polbank (około 22 mln zł), Citi Handlowy (około 16 mln zł) i Bank Zachodni WBK (około 20 mln zł). Dwa pierwsze wszczęły egzekucję w lipcu, ostatni oficjalnie jeszcze tego nie zrobił. Czy po świętach wyślą do spółki komorników?

— Nie mogę rozmawiać na temat klientów. Ale wzdycham nad tą spółką — mówi Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisena. — Porozmawiajmy po Nowym Roku. Sytuacja się dzieje, trwają spotkania, rozmowy — mówi Włodzimierz Majcherczak, dyrektor departamentu restrukturyzacji Citi Handlowego.

— Nie komentujemy relacji z klientem — mówi Monika Nowakowska z BZ WBK.

Jakub Fota przekonuje, że banki, dając spółce dodatkowy czas, niczego nie stracą.

— Są bardzo dobrze zabezpieczone m.in. na nieruchomościach. Wszczęcie egzekucji będzie kosztowne i nieefektywne. Mamy zapasy warte po cenie zakupu około 100 mln zł, przy szybkiej sprzedaży przez komornika z tego źródła odzyskamy 5-10 proc. tej wartości — mówi prezes Foty.

Czas na wagę złota

Prezes Foty zapewnia, że ma pomysł na wyprowadzenie spółki z kłopotów. Jego rodzina ma w Łodzi nieruchomość, która stanowi zabezpieczenie bankowe. Gdyby banki się zgodziły, Fotowie sprzedaliby tę nieruchomość inwestorowi zewnętrznemu, razem z wydzieloną ze struktur spółki działalnością logistyczną, zatrudniającą około stu osób. Ta nowa spółka miałaby świadczyć usługi dla Foty oraz zależnego Art-Gumu. Dodatkowo Expom i dwie spółki ze Słowacji również mogłyby zmienić wkrótce właściciela.

— Jest kilku zainteresowanych przejęciem tej nieruchomości, transakcja mogłaby się zamknąć nawet w pierwszym kwartale 2014 r. i zaspokoić więcej niż tylko roszczenia Raiffeisena. Nieco więcej czasu potrzeba na sprzedaż spółek zależnych. Nasza rodzina również jest skłonna pomóc spółce, ale pod warunkiem, że banki zgodzą się na podpisanie umowy stand still — mówi Jakub Fota. Fota to spółka z czterdziestoletnią historią. Po trzech kwartałach 2013 r. — czyli tuż po ogłoszeniu upadłości — miała 424 mln zł przychodów ze sprzedaży i ponad 33 mln zł straty netto. Wartość bieżącej części oprocentowanych kredytów i pożyczek wynosiła wówczas ponad 88 mln zł.

Czasem się udaje
Relacje banków i budowlanego Polimeksu-Mostostalu do najłatwiejszych nie należą, szczególnie odkąd spółka notuje poważne straty — czyli już od prawie dwóch lat. Co kilka miesięcy trzeba zmieniać postanowienia umowy restrukturyzacyjnej, spółka balansuje nad przepaścią, ale na razie banki wstrzymują się od nerwowych ruchów. Udanym przykładem eksperymentu z umową standstill jest PKM Duda. Dzięki współdziałaniu wierzycieli spółka nadal istnieje, zatrudnia ludzi i wypracowuje coraz lepsze wyniki. Na drugim biegunie jest Gant. Zarząd dewelopera liczył na podpisanie umowy restrukturyzacyjnej z instytucjami finansowymi poza sądem. Po długich rozmowach nie udało się. Spółka czeka na ogłoszenie upadłości.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Fota walczy o życie