Front jedności przeciw Cash Flow

Dawid Tokarz
05-02-2008, 00:00

Cash Flow stracił wpływ na Primę Charter, a Grzegorz Gniady fotel szefa jej rady nadzorczej. To efekty walnego lotniczej spółki.

Prima Charter podwyższa kapitał

Cash Flow stracił wpływ na Primę Charter, a Grzegorz Gniady fotel szefa jej rady nadzorczej. To efekty walnego lotniczej spółki.

Potwierdzają się informacje „PB” sprzed dziesięciu dni. Grupa inwestorów, chcących ratować balansującą na krawędzi bankructwa Primę Charter (PCh), nie chce mieć nic wspólnego z giełdowym Cash Flow (CF), dotychczas największym udziałowcem spółki.

Świadczą o tym wydarzenia wczorajszego walnego lotniczej firmy. Grzegorz Gniady, wiceprezes CF, został na nim odwołany z rady nadzorczej PCh. A choć uchwalono podwyższenie kapitału z 75,6 mln zł do 120 mln zł, giełdowy windyka- tor nie będzie w nim uczestniczył.

Skąd ta awersja do CF wśród pozostałych udziałowców, skupionych wokół Krzysztofa Szymańskiego (kiedyś członka zarządu, a dziś prezesa spółki)? Chodzi o opisywane przez „PB” kontrowersyjne działania Grzegorza Gniadego: choćby o to, że firmie swoich znajomych chciał zlecić doradztwo przy pozyskaniu kapitału dla PCh z prowizją 15-20 proc., czyli stawką znacznie wyższą niż rynkowa. To m.in. dlatego udziałowcy PCh i nowi inwestorzy, zainteresowani jej reaktywacją, chcą nakłonić CF do sprzedaży dwóch trzecich z wartych 16,7 mln zł udziałów w PCh za symboliczne 1,1 tys. zł.

— CF przystał na tę ofertę, a teraz się chce wycofać. Jak można z nimi współpracować? — zżyma się jeden z udziałowców PCh.

— Żadna oficjalna oferta nie została nam złożona. Rozpatrujemy różne scenariusze, w tym również taki. Na razie na pewno przyjmiemy w PCh bardziej bierną pozycję i jeśli okaże się, że nowi inwestorzy mają czyste intencje, będziemy ich dopingować — odpowiada Grzegorz Gniady.

Doping jest o tyle wskazany, że zdecydowanie najgorzej CF wyszedłby na bankructwie PCh. Zgodnie z prognozami zarządu giełdowy windykator w 2007 r. miał zarobić na czysto 7,5 mln zł. Tyle że wynik ten nie uwzględnia strat, jakie w przypadku upadłości lotniczej spółki poniósłby CF. To około 10 mln zł! Ich rozliczenie w 2007 r. oznaczałoby, że zamiast prognozowanego zysku, CF wykazałby stratę.

Turbulencje

III 2005

Na rynku przelotów czarterowych zaczyna działalność Fischer Air Polska (FAP), spółka kontrolowana przez czeskiego miliardera Karela Komarka. Na działalność FAP wykłada on 6 mln USD.

I 2006

Mimo takich nakładów Komarek sprzedaje FAP za… 100 zł. Powód? Wszystkie trzy boeingi, używane przez spółkę, ulegają awarii, co go wystraszyło. Kontrolę nad FAP przejmuje grupa Podróże TV.

IX 2006

Tuż przed bankructwem Podróży TV i należącego do nich biura podróży Open Travel Group kontrolę nad FAP przejmuje giełdowy Cash Flow (CF), płacąc za to 8,5 tys. zł.

XI 2006

CF udziałami w FAP dzieli się ze znanym inwestorem Krzysztofem Moską i biurem podróży Exim Tours. W spółkę — już pod nazwą Prima Charter(PCh) — inwestują giełdowa Lubawa i kilkudziesięciu inwestorów prywatnych.

24 X 2007

„PB” pisze, że CF ukrywa kiepską kondycję Primy Charter (PCh). W rezultacie inwestorzy przeceniają akcje CF, a sprawą naruszenia obowiązków informacyjnych zajmuje się KNF.

XII 2007-I 2008

Do sądu wpływają wnioski o upadłość PCh, a spółka wstrzymuje loty czarterowe.

II 2008

Sąd umarza postępowanie upadłościowe PCh. Powód? Grupa inwestorów indywidualnych, skupionych wokół Exim Tours i Krzysztofa Szymańskiego (kiedyś członka zarządu, a dziś prezesa spółki), podejmuje kolejną próbę ratowania PCh.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Front jedności przeciw Cash Flow