Królowie fałszerze

aktualizacja: 21-03-2017, 15:45

Reforma monetarna stała się w drugiej połowie XVIII wieku tak potrzebna Rzeczpospolitej, że wpisano ją do pacta conventa - zobowiązań nowo wybranego w 1764 r. króla Stanisława Poniatowskiego. Okazuje się, że jego poprzednik nie tylko "jadł pił i popuszczał pasa" ale również zezwolił na zupełne zniszczenie naszej gospodarki.

Okres unii saskiej rozpoczął się w 1697 roku, kiedy po okresie rządów Lwa Lechistanu i burzliwym bezkrólewiu na tron wstąpił August Wettyn, nazwany Mocnym. Jego elekcja była wielkim skandalem, ponieważ popierany przez mniejszość szlachty przegrał z francuskim księciem Conti. Okazał się jednak szybszy w drodze do Krakowa dzięki wsparciu Rosji, Prus i Austrii. Gdy Conti dopłynął do Gdańska, było już praktycznie po sprawie, nic nie stanęło na drodze do objęcia rządów przez dynastię saską, choć mandat tych rządów od początku wydawał się niezwykle słaby. 

August III Sas w polskim stroju
Zobacz więcej

August III Sas w polskim stroju

To on dokonał precedensu fałszowania polskiego pieniądza na niespotykaną skalę.

Król August Słaby

Jedynym sukcesem nowego władcy było odzyskanie Podola od coraz słabszej Turcji. Jednocześnie jednak doprowadził do faktycznego rozwiązania armii Rzeczypospolitej, której odtąd miały bronić wojska saskie i pozwolenia Prusom na okupację Elbląga w zamian za 150 tysięcy talarów. Na Litwie w 1700 r. wybuchła wojna domowa, a cały kraj stał się areną działań wojny północnej i walk rosyjsko-szwedzkich, w których krótkotrwałe zwycięstwo Szwedów zmusiło Augusta do abdykacji w 1704 r. Pięć lat później powrócił na tron przy wsparciu Piotra I i na Rosjanach oparł swą siłę. Władca z Petersburga stał się nawet swego rodzaju pośrednikiem między królem a jego poddanymi. 

Zakończenie wojny północnej oznaczało dla Rzeczypospolitej okres względnego pokoju, którego jednak nie wykorzystano dla stabilizacji i wzmocnienia państwa. Magnaci, przede wszystkim na Litwie, dysponowali olbrzymimi terenami, prywatnymi armiami, a ich majątki rządziły się swoimi prawami. Kraj opanowała anarchia tłumaczona przez szlachtę chęcią utrzymania starych przywilejów. Wiara w trwałość państwa pobłogosławionego przez Boga zdawała się zaślepiać zdrowy rozsądek uprzywilejowanych obywateli.

Sejm niemy i głupi

W 1717 r. zebrał się w Warszawie jednodniowy sejm niemy, który nazwano tak ze względu na niedopuszczenie posłów do głosu w obawie przed zerwaniem obrad. Uchwalono na nim minimalne podatki na wojsko w liczbie 24 tysięcy żołnierzy, wycofanie armii saskiej (poza 1200 osobową gwardią), zmniejszono władzę hetmanów, co znacząco zraziło do reform magnaterię. Rozbudowa administracji skarbowej mogła być początkiem głębszej reformy państwa, tak się jednak nie stało. Sejm uchwalił także relacje złota do srebra w monecie, jednak źle ustalone proporcje stały się szybko przyczyną dramatycznego odpływu szlachetnych kruszców z terytorium państwa. 

Chory kraj Europy

Władca zdawał sobie sprawę z błędów popełnionych podczas swego panowania. Gdy pod koniec stycznia 1733 r. po nieudanej amputacji stopy umierał na sepsę na Zamku Królewskim w Warszawie, miał przeklinać doradców namawiających go na objęcie władzy w Polsce. Jego ostatnie słowa brzmiały: "Moje życie było jednym nieprzerwanym grzechem. Boże zmiłuj się nade mną."

Rozpętana po śmierci Augusta wojna o sukcesję polską na nowo uruchomiła system sojuszy między europejskimi monarchiami. Od Hiszpanii po Imperium Rosyjskie kolejne państwa przyłączały się do konfliktu chcą zrealizować swoje interesy. W jej wyniku ostatecznie w 1736 r. w Królewcu abdykował stary król Leszczyński, co umocniło na tronie warszawskim Augusta III, kolejnego z dynastii Wettynów. W trakcie tego konfliktu niezdolność szlachty do samoopodatkowania uniemożliwiła wystawienie armii, przez co kraj stał się poligonem, terenem bitew a co za tym idzie źródłem wyżywienia i rekrutów do okupacyjnych armii. 

Pieniądze z Polski na drezdeński przepych

Nowy władca traktował Rzeczpospolitą przede wszystkim jako źródła dochodów, z których finansował inwestycje w Saksonii i kolekcje dzieł sztuki. Wznosił pomniki panowania swego oraz swego ojca, sprawy polskie traktując na tyle opieszałe, że dokumenty podpisywał najczęściej we Wschowej, która leżała najbliżej granic jego państwa. Wspaniałe Drezno, które po sobie pozostawił może być świadectwem bogactwa Saksonii i ekonomicznego drenażu Rzeczypospolitej. Z drugiej strony wielu historyków zwraca uwagę na pozytywne aspekty panowania drugiego z kolei Sasa na naszym tronie. Fundował on stypendia w Dreźnie dla polskiej szlachty i wprowadził organy władzy wykonawczej. Jednak były to elementy nieproporcjonalnie blado wyglądające przy tragediach, które się jednocześnie dokonywały. 

Zbytek, jakim otaczał się August III wydać się mógł karykaturalny wobec postępującego ubożenia Rzeczypospolitej. Dla przykładu, ustanowiony przez jego ojca Order Orła Białego przybierał coraz bardziej kosztowną postać aby osiągnąć nawet cenę 100 tysięcy dukatów. Gwiazda Orderu Augusta III miała 385 brylantów, jeden duży i 168 małych rubinów. Order ten początkowo był nadawany tylko w drodze wyjątku. August II obdarował nim zaledwie 39 osób, jego syn już 330. 

Potrzeby finansowe władcy ilustruje popularna anegdota. Monarcha wzywał swego pierwszego ministra Henryka Brühla i zadawał mu ciągle to samo pytanie: „Brühl, hab ich Geld?” (Brühl, czy mamy pieniądze?). Ja, Majestät – odpowiadał usłużny dworak, choć kasa królewska chronicznie świeciła pustkami. Na ten brak znaleziono odpowiedź w prostym fałszerstwie - postanowiono zepsuć pieniądz. 

Królewskie fałszerstwo

Od czasu panowania Jana III Sobieskiego mennice w Rzeczpospolitej były zamknięte. Brakowało polskiej monety, z konieczności posługując się wcześniejszymi emisjami oraz pieniądzem zagranicznym. Król nie mógł jednak oficjalnie wznowić bicia monet, ponieważ musiał się zgodzić na to sejm, a wszystkie niemal były zrywane. Dlatego w 1749 roku nie zważając na zakaz wybił próbną serię miedzianych szelągów, które szybko rozeszły się na niezwykle chłonnym rynku. Mennice w Dreźnie, Płocicznie i Gubinie rozpoczęły nielegalne bicie polskich monet, co przynosiło skarbowi saskiemu 680 tys złotych rocznie. Zachęcony sukcesem August III zaczął w 1752 r. bić również monetę złotą i srebrną. Nie tylko saski elektor bił monety na polski rynek. Chaos i chłonność pieniądza wykorzystał też władca pruski.

Fryderyk II panujący w latach 1740-1786 król Prus i Elektor Brandenburgii zapisał się w pamięci mieszkańców swego kraju jako Wielki. Jak to często bywa w historii, punkt widzenia zależy od strony granicy, z której analizuje się postać. W dziejach Rzeczpospolitej był z pewnością szkodnikiem, na krzywdzie sąsiada budującym potęgę swego kraju. Fryderyk od początku swego panowania nakazał spółce bankierskiej Efraim – Itzig bicie w Królewcu (a później także w Szczecinie i Wrocławiu) monet przeznaczonych do handlu z Polską. Przypominały one monety Augusta III, ale opatrzone one były stemplem i sygnaturą Fryderyka. Kupcu Pruscy nie mogli posługiwać się nimi na terenie swego kraju, jedynie u sąsiada, w zamian za swoje towary przyjmowali dużo lepsze pod względem ilości szlachetnych kruszców monety polskie, które następnie przetapiano.

W czasie wojny siedmioletniej (1756-1763) doszło do niespodziewanego ataku Prus na Saksonię, która szybko uległa silnej pruskiej armii. Okupacja bogatego kraju była niezwykle zyskowna dla Fryderyka umożliwiając również dodatkowe działania. Po zdobyciu stempli - matryc do bicia monet Augusta III, mincerz Hohenzollerna zaczął z jednej polskiej monety bić od trzech do pięciu braki uzupełniając miedzią.  Jak napisał Wojciech Kalwat w opracowaniu "Pieniądze władców elekcyjnych", o skali psucia pieniędzy świadczy najlepiej fakt, że z grzywny srebra August III bił 8 talarów, zaś Prusacy 14. Z czasem liczba wybijanych talarów zwiększała się. W 1757 roku było to już 19 talarów, w 1759 – 25 talarów, a w 1761 − aż 31,5 z jednej grzywny! Podobnie było z monetami złotymi. Fryderyk II bił augustdory, ale zamiast złota 23,5-karatowego, było w nich tylko złoto 7-karatowe.

Fałszerski proceder dał Fryderykowi 200 mln złotych, czyli 25 mln talarów. Dla porównania, zwłoka w spłacie 150 tys talarów na rzecz Prus doprowadziła do okupacji przez nie Elbląga. Widać przez to jak olbrzymi majątek zarobiły Prusy na wlaniu rzeki fałszywego pieniądza do Rzeczpospolitej, choć wcześniejszy precedens saski również nie pozostaje bez znaczenia. 

Doraźne reformy

Straty w naszym kraju były gigantyczne i doprowadziły nawet do rozruchów najbiedniejszej ludności, najbardziej cierpiącej przez spadek wartości pieniądza. Sejm w 1761 r., który miał być poświęcony naprawie systemu pieniężnego, został niestety zerwany. Doraźne działania krajowych urzędników nieco uspokoiły dramatyczną sytuację mimo uporu króla Augusta, który wciąż słał z Drezna fałszywy pieniądz. Ten złodziejski proceder zatrzymał dopiero zgon władcy w październiku 1763 r. 

Sejm elekcyjny w 1764 r. nałożył na Stanisława Poniatowskiego obowiązek reformy walutowej, co stało się przyczynkiem do założenia w Warszawie mennicy bijącej jedne z najpiękniejszych monet na kontynencie: LINK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Królowie fałszerze