Czytasz dzięki

Fryzjerzy boją się, że będą następni

  • PAP
opublikowano: 29-10-2020, 07:49

Rośnie prawdopodobieństwo rozszerzenia skali obostrzeń. Nie tylko dlatego, że zwiększa się liczba nowych zakażeń, lecz także z powodu rozważań wprowadzenia pełnego lockdownu za granicą - informuje w czwartek "Dziennik Gazeta Prawna".

Jak czytamy w czwartkowym "DGP", strach przed zakażeniem ma wyraźny wpływ na spadek społecznej mobilności. "Według opublikowanych wczoraj danych Polskiej Rady Centrów Handlowych liczba wizyt w centrach handlowych w poprzednim tygodniu była o niemal jedną trzecią mniejsza niż rok wcześniej" - pisze dziennik. Gazeta zaznacza, że podobne tendencje widać w raportach o mobilności sporządzanych przez Google."Według najnowszego, datowanego na 23 października, ruch w takich miejscach jak restauracje, kawiarnie, centra handlowe, parki rozrywki, muzea, biblioteki i kina był o 21 proc. mniejszy niż przed pandemią" - podaje gazeta.Wskazuje przy tym, że spadają też obroty branż, których funkcjonowanie nie jest jeszcze administracyjnie ograniczone, ale podstawą działalności jest bezpośredni kontakt z klientem. "Należy do nich sektor beauty, czyli przede wszystkim salony fryzjerskie i kosmetyczne - pisze gazeta. Jak wylicza, według danych z transakcji kartami klientów PKO BP wydatki na zakup usług tej branży spadają od połowy października. "Przy uwzględnieniu sezonowności, a także większego udziału transakcji bezgotówkowych w porównaniu do stanu sprzed pandemii ekonomiści banku szacują, że obecnie wydatki na usługi związane z urodą są niższe o 20–30 proc." - informuje "DGP"Podobne obserwacje ma Bank Millennium. "Jeszcze we wrześniu było dość stabilnie, ale połowa października to początek spadków. Nie jest tak źle, jak wiosną, kiedy obroty spadły niemal do zera, ale gorzej niż w lecie. Obroty w sektorze beauty to obecnie ok. 60 proc. średniej przed pandemią" – mówi gazecie Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Millennium. Dodaje, że to pokazuje, jak duży wpływ na zachowania konsumentów może mieć obawa przed zakażeniem, nawet bez wprowadzania odgórnego zawieszenia działalności.Gazeta zauważa, że właściciele salonów fryzjerskich i kosmetycznych są niemal pewni, że do takiego zamknięcia dojdzie. "Wiele punktów rozesłało do klientów zawiadomienia, by zapisywali się na najbliższe terminy, bo już za tydzień placówka może być zamknięta" - szacuje "DGP".Podkreśla przy tym, że duża część przedsiębiorców uważa, że działalność zostanie wstrzymana już od soboty. "Takie dochodzą do nas informacje" – mówi dziennikowi Krzysztof Wituń z sieci Body Evolution."Bardzo tego nie chcemy, ale niestety spodziewamy się, że znowu możemy zostać zamknięci. To o tyle zła wiadomość, że lockdown nastąpiłby tuż przed sezonem żniw, czyli świętami Bożego Narodzenia" – mówi w rozmowie z "DGP" pracownik salonu kosmetycznego w Józefosławiu. Dodaje, że sytuacja ogólnie nie jest dobra, bo ostatnie dni przyniosły spadek liczby klientów. Choć uważa, że to nie ze strachu, a przez to, że coraz więcej osób przebywa na kwarantannie albo w samoizolacji. "Mamy mnóstwo telefonów dotyczących nie rezygnacji, a przesunięcia wizyty w czasie" – dodaje.

fot. WR
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane