FSO chce mieć u siebie port dla helikopterów

PJ
opublikowano: 29-12-2009, 00:00

Produkcja aut spada, spółka szuka więc także niecodziennych pomysłów na poprawę kondycji finansowej.

Produkcja aut spada, spółka szuka więc także niecodziennych pomysłów na poprawę kondycji finansowej.

Kryzys mocno dokucza warszawskiej Fabryce Samochodów Osobowych (FSO). Do końca roku zostało jeszcze kilka dni, ale z powodu mniejszych zamówień zakład już od ponad tygodnia nie produkuje aut. Przerwa potrwa do 4 stycznia. FSO poszukuje więc rozwiązań, które pozwolą przetrwać ciężkie czasy. Niektóre są zaskakujące.

— Rozmawialiśmy z firmą, która chce wydzierżawić część naszych terenów pod port dla śmigłowców. Niestety, miasto dwunastokrotnie podniosło podatki gruntowe i to nieco ostudziło zapał naszego partnera. Nie rezygnujemy jednak i jesteśmy w sporze z miastem. Zwróciliśmy się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Liczę, że sprawa niebawem rozstrzygnie się po naszej myśli — mówi Janusz Woźniak, prezes FSO.

Ani od kolegium, ani od władz miasta nie udało nam się wczoraj zdobyć komentarza w tej sprawie.

Lista pomysłów

Większość pozostałych pomysłów na ratowanie spółki jest bardziej klasyczna. FSO od wielu miesięcy prowadzi rozmowy z różnymi koncernami motoryzacyjnymi w sprawie ulokowania na Żeraniu produkcji kolejnego samochodu. Prezes nie zaprzecza, że wśród nich jest także General Motors, właściciel marki Chevrolet, obecnej na Żeraniu w postaci modelu Aveo. Firma poszukuje też możliwości uzyskania dla fabryki części dla przemysłu motoryzacyjnego. W celu obniżenia kosztów zarząd pracuje ponadto nad konsolidacją spółek zależnych produkujących komponenty do samochodów.

— Jest już decyzja o połączeniu dwóch naszych spółek w Kożuchowie. Teraz pracujemy nad połączeniem dwóch znajdujących się w Ełku. Cały proces konsolidacji chcemy zakończyć do końca 2010 r. — dodaje Janusz Woźniak.

FSO, zatrudniająca 1950 osób na Żeraniu i około 2500 w spółkach zależnych, nie planuje natomiast zwolnień grupowych.

Byle nie gorzej

W tym roku FSO wyprodukuje około 60 tys. gotowych samochodów oraz tzw. zespołów montażowych. To o około 90 tys. mniej niż rok wcześniej. W związku z tegorocznym załamaniem się rynku ukraińskiego (skąd pochodzi UkrAvto, właściciel spółki) większość produkcji (95 proc.) kierowana jest do europejskiej sieci Chevroleta. Janusz Woźniak niechętnie mówi o planach produkcyjnych na 2010 r. Zbyt wiele jest niewiadomych. Z jednej strony, wszyscy liczą na odbicie w gospodarce, z drugiej — pesymizmem napawa to, że w wielu krajach kończą się premie zakupowe związane ze złomowaniem starych pojazdów.

— Byle nie było gorzej niż w tym roku — uważa Janusz Woźniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PJ

Polecane