FSO szuka drugiego partnera do produkcji

Paweł Janas
17-12-2008, 00:00

Mimo że współpraca z General Motors przy produkcji Aveo trwa, FSO zachęca do współpracy inne koncerny. Na razie bezskutecznie.

Mimo że współpraca z General Motors przy produkcji Aveo trwa, FSO zachęca do współpracy inne koncerny. Na razie bezskutecznie.

Mimo kryzysu z taśm FSO zjeżdżają na godzinę 23 auta. W tym roku fabryka wyprodukuje blisko 150 tys. samochodów i zestawów montażowych. Nowe zamówienia też są. Na razie.

— W I kwartale przyszłego roku powinniśmy wyprodukować 15-16 tys. aut — informuje Janusz Woźniak, prezes FSO.

Jego zdaniem, w najbardziej optymistycznym wariancie (gdy kryzys nie zaostrzy się, a rząd wesprze branżę) w 2009 r. z fabryki wyjedzie około 100 tys. aut i zestawów.

Analitycy są jednak bardziej ostrożni.

— Przyszły rok będzie trudny dla FSO. Jeśli kryzys się utrzyma, dobrym wynikiem będzie 70 tys. samochodów —komentuje Rafał Orłowski, ekspert motoryzacyjny z portalu Automotivesuppliers.pl.

Partner na kryzys

Odbiorcą mają być głównie kraje Unii Europejskiej. Większość produkcji trafi do europejskiej sieci sprzedaży General Motors. To ona bowiem jest właścicielem modelu Chevrolet Aveo, obecnie podstawy produkcji warszawskiej fabryki. Amerykański koncern sam jednak od kilku miesięcy pogrąża się w coraz głębszym kryzysie i nie wiadomo, ile aut będzie w stanie sprzedać w 2009 r. Warszawska fabryka co prawda podpisuje z GM nowe kontrakty produkcyjne, ale joint venture z Amerykanami nie udało się powołać. Nie dziwi więc, że FSO zaczęła szukać kolejnego partnera, który zechciałby rozpocząć na Żeraniu produkcję samochodów.

— Wysłaliśmy listy do kilku dużych koncernów. Niestety, na razie wszyscy wstrzymują się z decyzją do czasu ustabilizowania się sytuacji na rynku —tłumaczy Janusz Woźniak.

Bicie na alarm

Szef FSO podkreśla, że jeśli rząd nie wesprze branży, będzie musiał ograniczyć produkcję.

— Niewykluczone nawet, że będziemy musieli przejść z dwóch na jedną zmianę — mówi Janusz Woźniak.

To oczywiście oznaczałoby redukcję etatów.

— Na pierwszy ogień pójdą pracownicy tymczasowi. W takiej sytuacji musiałbym od razu zwolnić około 600 osób przyjętych na podstawie umowy z agencją pracy tymczasowej. Potem redukcje objęłyby osoby zatrudnione na czas określony, a następnie zatrudnionych na czas nieokreślony — alarmuje prezes.

Obecnie w fabryce pracuje 3150 osób, w tym 2500 stałych pracowników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / FSO szuka drugiego partnera do produkcji