Fundusz zastawił sidła na Orła Białego

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 29-02-2008, 00:00

Giełda Dekoniunktura na giełdzie i luka w prawie pozwalają bardzo tanio przejąć zyskowną spółkę.

Ludzie z rady nadzorczej fortelem pozbyli się akcji

Giełda Dekoniunktura na giełdzie i luka w prawie pozwalają bardzo tanio przejąć zyskowną spółkę.

Dziś kończy się wezwanie na akcje Orła Białego, firmy zajmującej się recyklingiem akumulatorów. Ogłosił je fundusz private equity AIG New Europe Fund II (AIG) poprzez spółkę Desislava Investments. Ten podmiot pojawił się w akcjonariacie Orła 21 grudnia po przejęciu głównego akcjonariusza — Polskiego Przedsiębiorstwa Ekologicznego (PPE — ma 45,89 proc. akcji). Pozostali właściciele Orła żalą się, że AIG gra nie fair.

— AIG chce wykorzystać spadki na giełdzie i lukę w prawie do przejęcia kontroli nad spółką poniżej realnej wartości. To sprytne zagranie. Mam jednak nadzieję, że akcjonariusze nie oddadzą tak tanio kontroli nad spółką — mówi przedstawiciel funduszu obecnego w akcjonariacie spółki.

Było drożej

Orzeł Biały debiutował na giełdzie 22 października. W ofercie publicznej sprzedał 1,8 mln akcji i zebrał ponad 50 mln zł. Inwestorzy płacili za akcje 28 zł. Tylko raz kurs wybił się ponad 28 zł. Przez pierwsze tygodnie oscylował w okolicach 27 zł. Potem załamanie na giełdzie pociągnęło go w dół. Na zamknięciu wczorajszej sesji akcje kosztowały 21,85 zł, czyli blisko ceny z wezwania. O co więc chodzi rozżalonym akcjonariuszom? Początkowo na giełdzie notowane były PDA. Zamiana praw do akcji na akcje zbiegła się z krachem.

— Kurs naszych akcji ucierpiał w wyniku globalnej dekoniunktury. W moim odczuciu akcje są notowane poniżej fundamentalnej wartości spółki — mówi Zbigniew Rybakiewicz, prezes Orła Białego.

AIG przy wyliczeniu ceny do wezwania uwzględniło jedynie cenę akcji. Gdyby wzięło pod uwagę także PDA, byłaby o kilka złotych wyższa. Wszystko to zgodnie z prawem.

— W myśl ustawy cenę wylicza się na podstawie średniego kursu akcji. Praw do akcji w tych wyliczeniach nie bierze się pod uwagę, bo to nie to samo, co akcje. Nasze prawo odwzorowuje unijną dyrektywę, a jako że PDA to polski wynalazek, zostały przemilczane —mówi Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego.

Martwy bezpiecznik

Smaczku sprawie dodaje sposób, w jaki AIG pojawiło się w Orle. PPE to spółka powiązana personalnie z władzami Orła Białego. Z prospektu wynikało, że PPE nie może pozbyć się akcji w ciągu dziewięciu miesięcy od debiutu, chyba że kurs wzrośnie o 15 proc. To ochrona inwestorów nabywających akcje w ofercie. I rzeczywiście, PPE akcji nie sprzedało, bo samo zostało sprzedane.

— W prospekcie umieściliśmy klauzulę o zakazie sprzedaży akcji. Nie przewidzieliśmy jednak przejęcia spółki —mówi Grzegorz Leszczyński, prezes DM IDMSA, który wprowadzał Orła na giełdę.

Czy inwestorzy mogą czuć się nabici w butelkę przez władze Orła? Prezes zaprzecza.

— Dla inwestorów najważniejsza jest ciągłość zarządu, a tutaj sytuacja jest stabilna —mówi Zbigniew Rybakiewicz.

Powodzenie wezwania stoi pod znakiem zapytania. W akcjonariacie jest kilka instytucji: Deutsche Bank (ma 5,5 proc.) i trzy OFE: ING Nationale-Nederlanden (3,06 proc.), Generali (2,43 proc.) i Pekao (1,3 proc.). Z naszych informacji wynika, że większość nie zamierza odpowiadać na wezwanie, bo uznaje cenę za niską.

— Analizujemy sprawę. Według wstępnych szacunków, oferowana cena nie jest zadowalająca — mówi Paweł Wróbel, rzecznik grupy Generali.

21,99

zł Tyle chce płaci za akcję w wezwaniu fundusz AIG...

28

zł ...a tyle płacili inwestorzy w ofercie publicznej w październiku 2007 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu