Fundusze i nie tylko, czyli inwestowanie pod stałą kontrolą

Izabela Tadra
opublikowano: 21-05-2009, 00:00

Właściciele jednostek TFI przeżyli ostatnio wiele trudnych chwil. Czy to znaczy, że należy zapomnieć o funduszach? Niekoniecznie.

Właściciele jednostek TFI przeżyli ostatnio wiele trudnych chwil. Czy to znaczy, że należy zapomnieć o funduszach? Niekoniecznie.

Często słyszy się opinię, że w ofercie polskich TFI brak dobrych rozwiązań na trudne czasy. Faktycznie, niewiele funduszy oferuje inwestycje w złoto czy surowce (mają je zagraniczne firmy). Polakom pozostaje rynek pieniężny. Grunt, aby nie zapominać, że niskie ryzyko to także niższe zyski. Fundusze typu manager futures mają wyższy próg minimalnej wpłaty niż klasyczne fundusze inwestycyjne. W związku z tym najpopularniejsze są fundusze o możliwie najniższej kwocie wpłaty. Podstawa to nie inwestować wszystkich środków w jednym miejscu, lecz dzielić pieniądze między różne towarzystwa inwestycyjne. Mało kto jednak stosuje tę regułę. Warto więc najpierw zainwestować w dobrego doradcę albo chociaż rzetelnego sprzedawcę.

— Każdy klient w innym momencie kupował i sprzedawał jednostki uczestnictwa. Można znaleźć takie fundusze, które przyniosły zyski, jak choćby te inwestujące w zagraniczne obligacje. Strata klienta TFI akcyjnego jest odbiciem ruchów na giełdzie. Fundusze też straciły, bo wielu klientów wycofywało środki w obawie przed dalszymi stratami. Saldo umorzeń cały czas jest ujemne, więc ciągle więcej Polaków wypłaca z TFI, niż zasila je wpłatami. Jednak w przypadku funduszy akcji nowych wpłat jest już więcej — tłumaczy Maciej Bitner z Wealth Solutions.

Jego zdaniem zainteresowanie giełdą znów rośnie.

— Obecnie nie oferujemy klientom usługi zarządzania aktywami. Doradzamy jednak rozbudowę ich dotychczasowych portfeli o fundusze z oferty Superfund. Zgodnie z Nowoczesną Teorią Portfelową noblisty, profesora Markovitza, umożliwiamy naszym inwestorom skuteczne obniżenie ryzyka oraz zwiększenie stopy zwrotu całego portfela — mówi Michał Stanek, dyrektor regionalny Superfund TFI.

Jego zdaniem, na inwestowanie powinno się patrzeć jak na długoterminowy proces. Niestety, hossa i bessa przychodzą niespodziewanie.

— W przypadku funduszy inwestycyjnych nie ma ryzyka utraty zainwestowanych środków, jak np. przy zakupie akcji. Nie znaczy to jednak, że TFI są wolne od ryzyka. Ryzyko to zależy od aktywów, w które inwestują. Można pytać, czy dla danej grupy aktywów inwestycja poprzez fundusz zwiększa to ryzyko w porównaniu z bezpośrednim zakupem, czy też je zmniejsza. Moim zdaniem, zwiększa, bo inwestując przez TFI możemy zarobić więcej niż wzrósł WIG, ale i mniej — twierdzi Maciej Bitner.

Do ryzyka związanego z danym aktywem dolicza on jeszcze ryzyko zarządzania. Polskie fundusze pobierają za to opłatę, która, zdaniem Bitnera, jest za wysoka — zwykle 4,5 proc. w skali roku. Badania dla rynku amerykańskiego wskazują, że funduszom nie udaje się przynieść średnio wyższej stopy zwrotu niż indeks szerokiego rynku. Czyli nie są one w stanie zarobić na opłatę za zarządzanie, którą pobierają.

Zdaniem Michała Stanka kluczem do skutecznego inwestowania jest odpowiedni dobór do portfela instrumentów inwestycyjnych, tak by były nieskorelowane ze sobą.

— Mogą to być akcje i obligacje, ale to nie jest sensowna dywersyfikacja. Tym bardziej, że w przypadku rynków wschodzących, do których należy Polska, obligacje tracą na wartości w przypadku kryzysów finansowych w podobny sposób jak i akcje. W obliczu kryzysu rozszerzyliśmy naszą ofertę o kolejne dwa fundusze. SFIO GoldFuture jest skierowany do tych osób, które poza strategią podążania za trendem wierzą we wzrost ceny złota — mówi Michał Stanek.

— Fundusze mogą oczywiście inwestować także w surowce, pytanie brzmi raczej, czy warto kupować je za pośrednictwem funduszy — mówi Maciej Bitner.

Zdaniem Romana Przasnyskiego z Gold Finance najbezpieczniejsze są te fundusze, które mają mniej akcji w portfelu, czyli zrównoważone i stabilnego wzrostu.

— Atrakcyjność poszczególnych rodzajów funduszy zmienia się i jest zależna od giełdowej koniunktury. W dłuższej perspektywie inwestowanie w fundusze jest bardziej opłacalne niż lokowanie pieniędzy w banku. Samodzielne poszukiwanie bardziej atrakcyjnych niż fundusze inwestycji jest na ogół obarczone dość dużym ryzykiem, a dla przeciętnego inwestora trudno dostępne — twierdzi Przasnyski.

Izabela Tadra

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu