Fundusze podbiorą Kowalskiemu najemców

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 26-06-2017, 22:00

Bez pośpiechu — firmy wydały już 1 mld zł, ale jeszcze trzy lata temu o instytucjonalnym rynku inwestycji mieszkaniowych nie było ani słowa.

Krajowy rynek mieszkań na wynajem ma gwarantować wyższy zwrot niż dojrzałe — a może nawet przejrzałe i całkowicie nasycone — rynki Europy Zachodniej, wynika z raportu firmy Reas. Naturalną i spodziewaną reakcją ma być zwiększenie ilości inwestorów, co do tej pory rozumiało się najczęściej jako zakup nie jednej, tylko kilku nieźle położonych kawalerek za to, co Kowalski zdołał zarobić na życiowym interesie. Raport wieści więc poważną przemianę: pojawienie się instytucjonalnego rynku wynajmu, a wraz z nim rozszerzenie działalności polegającej na budowaniu już nie na sprzedaż, ale z myślą o najemcach. B2R, czyli „build to rent” — w języku wyspiarskiego państwa, w którym rozwiązanie jest od dawna popularne.

Niemcy w Śródmieściu

W przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii nad Wisłą króluje jeszcze Kowalski — z nim kojarzy się rynek najmu, i słusznie, bo w ostatnich latach drobni inwestorzy odpowiadali za około 15-30 proc. zakupów świeżo wybudowanych mieszkań, podaje Reas w odniesieniu do sześciu największych miast Polski. Z jednej strony to dużo, ale trudno nie dojść do wniosku, że cały prywatny sektor mieszkań na wynajem i tak jest mały, skoro zdecydowana większość lokatorów to nie żadni najemcy, tylko sami właściciele. Fakt, że inwestowanie kojarzy się więc z Kowalskim, tłumaczy się przede wszystkim ogólnym rozdrobieniem — w związku z prywatyzacją, większość lokali w wielorodzinnych budynkach znalazła się w rękach różnych właścicieli, a mało który blok trafił do jednego, i to w dodatku instytucjonalnego. Pierwszym takim inwestorem, który postanowił zarobić na lokatorach, jest Fundusz Mieszkań na Wynajem w BGK, który — według raportu Reasa — w 2015 r. był jedynym nabywcą wielorodzinnych bloków na rynku inwestycji mieszkaniowych w stolicy obecnej i historycznej, a także we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Katowicach i Łodzi. W następnym roku fundusz nie skończył z transakcjami, ale nie był już jedynym graczem, bo dołączyli do niego wyspecjalizowani kupcy z zagranicy — od lipca stołeczne mieszkania przy ul. Złotej kupował nie tylko zamożniejszy Kowalski, ale też Catella Real Estate, a więc fundusz inwestycyjny z Niemiec. Zachodni sąsiad zainwestował też śmielej od przykładowego Kowalskiego, bo nie w kilka, tylko w 72 apartamenty, co uznano za pierwszy zakup tej skali na rynku luksusowych mieszkań w otoczeniu Pałacu Kultury. Kilka dni po tej transakcji do Warszawy wkroczył Bouwfonds z Holandii, podpisując kontrakt terminowy na zakup projektu zakładającego prawie 200 mieszkań w pobliżu biurowca, który dopiero ma powstać. W tym roku Bouwfonds zamknął transakcję w Krakowie, w trosce o przyszły zarobek swoich inwestorów — ubezpieczycieli i funduszy emerytalnych, mniej chętnych do ryzyka, a liczących na dobry zwrot z mieszkań w Polsce.

Portfel to 5 tys. mieszkań

W dwa lata działalności firmy zainwestowały już ponad 1 mld zł — jak podsumowuje raport — wpisując się w ubiegłoroczny 15-procentowy wzrost inwestycji w mieszkania w największych polskich miastach. Według danych Reasa, w 2016 r. sprzedano w tych ośrodkach ponad 1,2 tys. jednostek o łącznej wartości około 625 mln zł, choć rok wcześniej mieszkań było więcej. Wyższy wynik przypadający na niższą liczbę wynikać ma jednak z różnic geograficznych — fundusz BGK inwestował w 2015 r. w wielu miastach, a na obrót w 2016 r. w 75 proc. złożyły się transakcje w drogiej Warszawie. Mimo wysokich cen — ale też dzięki wysokim stawkom najmu — m.in. w stolicy rozwinie się jeszcze jedna forma instytucjonalnego inwestowania, określana po prostu portfelami. Jak wynika z raportu, portfel 5-6 tys. mieszkań do wynajmowania na specjalnej platformie przewiduje Griffin Real Estate, przy czym pierwsze lokale będą prawdopodobnie oferowane pod koniec przyszłego lub na początku 2019 r. w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Golub GetHouse ma podobne plany na najbliższe 3-5 lat, a portfel ma liczyć 2-3 tys. jednostek, natomiast deweloper Murapol zapowiada uruchomienie najmu pierwszych mieszkań dla 1 tys. lokatorów już na nadchodzącą jesień. A Kowalski w tym czasie będzie się rozglądał za kawalerką dla studenta — i w tym roku jeszcze bez problemu powinien znaleźć takiego niezorientowanego, że jego ciężkie wysiłki zapłacenia czynszu z tzw. funduszu imprezowego mogą się kiedyś przełożyć na zysk funduszu emerytalnego czy ubezpieczyciela, które zaczają się na drugim końcu przedsięwzięcia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu