Funt wrócił na dawne tory

KOS
opublikowano: 24-09-2017, 22:00

Brak konkretów w piątkowym przemówienia Theresy May skłania analityków do prognozowania osłabienia funta.

Dwa grosze potaniał funt szterling wobec złotego w trakcie piątkowego przemówienia brytyjskiej premier Theresy May we włoskiej Florencji. Potem jednak próbował odrobić straty. Podobnie zachowywał się względem euro i amerykańskiego dolara. To efekt treści przemówienia. Wyczekiwana mowa okazała się dość patetyczna, ale zarazem mało konkretna. Rynki z pewnością czekały na coś więcej niż deklaracje z gatunku: to że Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej (UE) nie oznacza, że wychodzi z Europy. Tym bardziej, że Boris Johnson, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, zasugerował niedawno w jednej z angielskich gazet, że nie zaakceptuje rachunku za brexit wyższego niż 10 mld EUR. Rynki czekały co prawda na zadeklarowanie przez szefową rządu 20 mld EUR, ale żadna z tych kwot nie padła. Podobnie zresztą jak żadna inna. To oznacza, że sprawa zacznie się wyjaśniać w trakcie samych negocjacji brexitowych. Brytyjczycy usiądą do stołu rozmów z przedstawicielami UE na początku października. Trochę później planowany jest szczyt UE. — Trudno wskazać implikacje dla funta wynikające z samego przemówienia Theresy May. Aczkolwiek w jego trakcie można było zauważyć elementy niepewności czy wręcz naiwności brytyjskiej premier, gdy mówiła,

Zobacz więcej

Fot. REUTERS-Jeff J Mitchell-Forum

że „dobry” brexit byłby korzystny dla każdego. Mam wątpliwości, czy tak się stanie. Wiele krajów jest zdania, że Wielka Brytania musi odczuć skutki brexitu, by inne państwa nie podążyły jej drogą. W tej sytuacji negocjacje mogą być trudniejsze niż Wielka Brytania sobie wyobraża — komentuje Rafał Sadoch, analityk mBanku. — W kontekście florenckiego przemówienia rynek przypomniał sobie, że jest coś takiego jak brexit. Funt był ostatnio pod wpływem tego, czy Bank Anglii podniesie stopy procentowe, czy nie. Jastrzębie stanowisko banku sprawiało, że zyskiwał na wartości — dodaje Bartosz Sawicki z DM TMS Brokers. Rafał Sadoch uważa, że florenckie wystąpienie w dłuższej perspektywie jest negatywne dla funta. Tym bardziej, że premier potwierdziła wcześniejszą opinię, że brak porozumienia z UE w sprawie brexitu jest lepszy niż złe porozumienie. Do konkretniejszych momentów należała też znana już deklaracja o tym, że Wielka Brytania chciałaby sobie ułożyć relacje handlowe z UE inaczej niż Kanada i Norwegia. W ostatnich pięciu latach waluty tych krajów traciły do euro. — Są to waluty typowo surowcowe i porównywanie ich z funtem nie ma sensu — zaznacza Marcin Kiepas, analityk Fundacji FxCuffs — Funt będzie zdecydowanie słabszy do amerykańskiego dolara i euro. Złoty również będzie do tych walut stosunkowo słaby, ale mimo wszystko cena funta spadnie poniżej 4,80 zł — kwituje najbliższe perspektywy Bartosz Sawicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KOS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Funt wrócił na dawne tory