Furtka dla Cadbury

Małgorzata Grzegorczyk
30-11-2007, 00:00

Brytyjski koncern, który chce zainwestować w Polsce 1 mld zł, czeka na ofertę rządu. Zgodnie z obecnym prawem, grantu nie dostanie.

Ministerstwo Gospodarki rozważa zmiany zasad pomocy, by przyciągnąć tysiąc miejsc pracy

Brytyjski koncern, który chce zainwestować w Polsce 1 mld zł, czeka na ofertę rządu. Zgodnie z obecnym prawem, grantu nie dostanie.

Czas ucieka, a szanse na przyciągnięcie do Polski inwestycji Cadbury maleją. Firma, które może zainwestować 280 mln EUR (1,02 mld zł) i stworzyć 1000 miejsc pracy, oczekuje wsparcia. W alternatywnej lokalizacji, na Słowacji, ma obiecaną maksymalną dopuszczalną pomoc. Być może i grant.

— Nie komentuję — mówi Peter Knauer, szef Cadbury Wedel.

W Polsce — zgodnie z obecną polityką przyznawania grantów — na żadną gotówkę liczyć nie może.

Tylko dla wybranych

Ministerstwo Gospodarki pracuje jednak nad zmianą, dzięki której Cadbury mogłoby liczyć na pomoc państwa.

— Pojawiło się kilka projektów, także z sektora papierniczego i spożywczego, które warto byłoby wesprzeć grantem — przyznaje urzędnik ministerstwa.

Prawdopodobnie chodzi o projekty firm Mondi (836 mln zł) i Cadbury. Dziś o granty mogą się ubiegać wyłącznie firmy z branż: lotniczej, motoryzacyjnej, elektronicznej, biotechnologicznej lub otwierające centra badawczo-rozwojowe albo centra usług. Dlatego firma papiernicza odeszła z kwitkiem i inwestuje w strefie ekonomicznej. Cadbury wciąż ma nadzieję na grant. I jest szansa, że go dostanie. Niedawno w ministerstwie powstał projekt systemu wsparcia, który pozwoli Radzie Ministrów na przyznawanie grantów firmom z innych branż. Warunkiem byłaby inwestycja o wartości co najmniej 250 mln EUR i stworzenie minimum 500 miejsc pracy. Projekt powstał w listopadzie i poprzedni rząd nie zdążył się nim zająć. Teraz propozycję zobaczy pewnie minister Pawlak.

Nie wiadomo, jak nowy minister gospodarki podejdzie do sprawy. Cadbury ogłosi decyzję dotyczącą inwestycji w połowie stycznia.

Chcą pieniędzy

Mogłoby się wydawać, że decyzja na korzyść Polski już zapadła: na początku października koncern poinformował o rozpoczęciu konsultacji ze związkami zawodowymi w Anglii, którym złożył propozycję zamknięcia jednej z fabryk i przeniesienia części produkcji do Polski.

— Polska na pewno jest preferowanym miejscem inwestycji, ale ważnym kryterium jest także wsparcie finansowe — podkreśla anonimowy rozmówca „PB”.

Polscy przedsiębiorcy też domagają się zachęt

Gospodarka się rozwija, bezrobocie spada, więc może już nie trzeba płacić zagranicznym firmom, by inwestowały w Polsce? — zastanawiają się eksperci.

760 mln zł grantów obiecał w ciągu dwóch lat polski rząd 31 firmom zagranicznym w ramach ustawy o wspieraniu inwestycji o dużym znaczeniu dla gospodarki. Część polskich firm ma już tego dość.

— Od 11 lat inwestujemy w Polsce. Zaczynaliśmy od zatrudnienia 36 osób. Dzisiaj zatrudniamy ponad 1300. Trzykrotnie rozbudowywaliśmy fabrykę. Praktycznie od trzech lat główny wykonawca nie schodzi z placu budowy. Tymczasem są zachodnie firmy, które za plan zatrudnienia 600 osób dostają kilkadziesiąt milionów złotych — mówi Krzysztof Olszewski, prezes Solarisa.

Eksperci przyznają, że system zachęt dla inwestorów nie jest sprawiedliwy.

Ściśnięte serce

— Chociaż nie jest to zapisane wprost, ustawa o wspieraniu ważnych inwestycji przewiduje wsparcie dla zagranicznych firm. Była ona tworzona w sytuacji, gdy Polska miała duże bezrobocie i trzeba było ściągnąć kapitał, który tworzył miejsca pracy. Ta ustawa nigdy nie była sprawiedliwa, ale w przeszłości służyła do osiągnięcia celu, więc ze ściśniętym sercem zgadzaliśmy się na nią — uważa Małgorzata Krzysztoszek z KPPP Lewiatan.

Inni podkreślają jednak, że polskie firmy nie mają tak źle.

— Polskie firmy mogą korzystać z grantów unijnych. Szczególnie duże szanse w tym zakresie będą mieć w najbliższych rundach aplikacyjnych firmy małe i średnie. Zagraniczne koncerny z reguły są za duże, by ubiegać się o takie dofinansowanie — mówi Agnieszka Tałasiewicz, partner Ernst & Young.

Ale na przykład Solaris jest już dużą firmą.

— Staraliśmy się kilkakrotnie o pomoc europejską, w tym na badania, na które rocznie wydajemy 8-10 mln zł. Jeden raz otrzymaliśmy milion na projekt, jakim było wprowadzenie po raz pierwszy w Europie do seryjnej produkcji autobusu hybrydowego — twierdzi Krzysztof Olszewski.

Lista propozycji

Prezes Solarisa ma pomysł na poprawienie systemu zachęt inwestycyjnych.

— Publiczne pieniądze powinno się dawać za fakty, a nie za obietnice — uważa Krzysztof Olszewski.

Za zmianą systemu jest też partner Ernst & Young.

— Podchodzę sceptycznie do wspierania firm, które chcą z Polski uczynić platformę produkcyjną dla Europy. Ze względu na dużą liczbę dobrze wykształconych osób powinniśmy mieć większe ambicje, w szczególności dotyczy to tworzenia centrów badawczo-rozwojowych — mówi Agnieszka Tałasiewicz.

— Są dwa programy wprowadzone przez minister Irenę Herbst: kredyt technologiczny i krajowy fundusz kapitałowy, na które wciąż jest za mało pieniędzy. Może warto by skierować pomoc publiczną właśnie na te programy — sugeruje Małgorzata Krzysztoszek.

Jej zdaniem, zmiany można wprowadzić od zaraz.

— Oczywiście, jeśli już coś zostało obiecane inwestorowi, to należy się tego trzymać, ale nowe negocjacje można by prowadzić według zmienionych zasad — uważa ekspert PKPP Lewiatan.

Ostrożniejszy jest ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP).

— Powinniśmy przyciągać firmy innowacyjne, a te są głównie zagraniczne. Może się to odbywać kosztem np. Solarisa, ale takie firmy polskie można policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego będziemy apelować, by obecny system zachęt zmieniać, choć nie od razu. Jest to możliwe za 3-4 lata — mówi Adam Am

Marchewka dla inwestorÓw

763,8

mln zł Tyle rząd obiecał w grantach...

31

..tylu zagranicznym firmom…

Firma Wartość grantu (mln zł)

1. Dell 133,5

2. LG Philips LCD 99,6

3. Sharp Manufacturing Poland 89,7

4. Heesung Electronics Poland 537,0

5. Gillette Poland International 49,7

A właśnie, że dobrze

Zachęty inwestycyjne dla zagranicznych przedsiębiorców oceniam bardzo pozytywnie. One przyciągają prestiżowe inwestycje, na które polskiego kapitału nie stać. Jaka rodzima firma mogłaby udźwignąć koszt przedsięwzięć finansowanych u nas przez Della, Sharpa czy MAN? Warto pamiętać też o tym, że polskie firmy, inwestujące za granicą, mogą ubiegać się o dofinansowanie na tej samej zasadzie. Dlatego w tym zakresie musimy być konkurencyjni i wspierać zagraniczne inwestycje, inaczej ulokowane zostaną w innych krajach, tak jak fabryki Toyoty, Peugeota czy Hyundaia w Czechach i na Słowacji.

okiem przedsiĘbiorcy

Henryk Siodmok

prezes Atlasa*

Tu firmy dostają wsparcie

100

mln zł Tyle w tym roku wydało ministerstwo nauki na dofinansowanie badań przemysłowych i prac rozwojowych...

459,1

mln zł ...tyle na podatkach PIT i CIT oszczędzili w 2005 r. przedsiębiorcy działający w specjalnych strefach ekonomicznych...

37,6

mln zł . tyle wyniosły w 2006 r. kredyty technologiczne udzielane przez Bank Gospodarstwa Krajowego, które może on w 50 proc. umorzyć...

5

mln zł ..tyle pożyczek dostali w 2007 r. mikro-, mali i średni przedsiębiorcy od Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości...

200

mln zł ...a tyle dotacji na wsparcie kosztów inwestycji i tworzenie miejsc pracy dostali w tym roku duzi inwestorzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Furtka dla Cadbury