Furtka dla Cadbury

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 30-11-2007, 07:23

Brytyjski koncern, który chce zainwestować w Polsce 1 mld zł, czeka na ofertę rządu. Zgodnie z obecnym prawem, grantu nie dostanie.

Czas ucieka, a szanse na przyciągnięcie do Polski inwestycji Cadbury maleją. Firma, które może zainwestować 280 mln EUR (1,02 mld zł) i stworzyć 1000 miejsc pracy, oczekuje wsparcia. W alternatywnej lokalizacji, na Słowacji, ma obiecaną maksymalną dopuszczalną pomoc. Być może i grant.

— Nie komentuję — mówi Peter Knauer, szef Cadbury Wedel.

W Polsce — zgodnie z obecną polityką przyznawania grantów — na żadną gotówkę liczyć nie może.

Tylko dla wybranych

Ministerstwo Gospodarki pracuje jednak nad zmianą, dzięki której Cadbury mogłoby liczyć na pomoc państwa.

— Pojawiło się kilka projektów, także z sektora papierniczego i spożywczego, które warto byłoby wesprzeć grantem — przyznaje urzędnik ministerstwa.

Prawdopodobnie chodzi o projekty firm Mondi (836 mln zł) i Cadbury. Dziś o granty mogą się ubiegać wyłącznie firmy z branż: lotniczej, motoryzacyjnej, elektronicznej, biotechnologicznej lub otwierające centra badawczo-rozwojowe albo centra usług. Dlatego firma papiernicza odeszła z kwitkiem i inwestuje w strefie ekonomicznej. Cadbury wciąż ma nadzieję na grant. I jest szansa, że go dostanie. Niedawno w ministerstwie powstał projekt systemu wsparcia, który pozwoli Radzie Ministrów na przyznawanie grantów firmom z innych branż. Warunkiem byłaby inwestycja o wartości co najmniej 250 mln EUR i stworzenie minimum 500 miejsc pracy. Projekt powstał w listopadzie i poprzedni rząd nie zdążył się nim zająć. Teraz propozycję zobaczy pewnie minister Pawlak.

Nie wiadomo, jak nowy minister gospodarki podejdzie do sprawy. Cadbury ogłosi decyzję dotyczącą inwestycji w połowie stycznia.

Chcą pieniędzy

Mogłoby się wydawać, że decyzja na korzyść Polski już zapadła: na początku października koncern poinformował o rozpoczęciu konsultacji ze związkami zawodowymi w Anglii, którym złożył propozycję zamknięcia jednej z fabryk i przeniesienia części produkcji do Polski.

— Polska na pewno jest preferowanym miejscem inwestycji, ale ważnym kryterium jest także wsparcie finansowe — podkreśla anonimowy rozmówca „PB”.

Małgorzata Grzegorczyk, m.grzegorczyk@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane