Futbol jest odporny na kryzys

[ANP]
10-02-2012, 00:00

W Europie kryzys hula, ale piłka nożna ma się dobrze. Liderzy przychodami dorównują małym polskim bankom.

Wisła Kraków, numer dwa pod względem przychodów w polskiej ekstraklasie (ponad 47,5 mln zł w sezonie 2010/11), ma nowego sponsora. Został nim międzynarodowy producent suplementów diety Herbalife, który współpracuje m.in. z Barceloną, Schalke czy Spartakiem Moskwa.

Logo firmy, oficjalnego sponsora odżywczego piłkarzy, będzie wyeksponowane na stadionie i rękawach koszulek piłkarzy podczas rozgrywek o Puchar Polski.

Krakowski klub ma powody do zadowolenia, bo jak wynika z ostatniego raportu Ernst & Young, to wsparcie sponsorów i wpływy z reklam zapewniają polskim klubom najwięcej przychodów (aż 39 proc.).

Sprzedaż praw do transmisji przynosi 29 proc. sprzedaży, a biletów jedynie 15 proc. Jednak to, co wpływa do kas krajowych klubów, jest niczym w porównaniu z największymi światowymi drużynami.

Firma Deloitte opublikowała ranking Football Money League o przychodach najlepiej zarabiającej światowej dwudziestki (sześć klubów ligi angielskiej, pięć włoskiej, cztery niemieckiej, trzy hiszpańskiej i dwa francuskiej). Łącznie przekroczyły one 4,4 mld przychodów w sezonie 2010/11 i były o 3 proc. wyższe niż w poprzednim sezonie. Numerem jeden pozostał Real Madryt (blisko 480 mln EUR, wzrost o ponad 9 proc.), a dwa FC Barcelona (450 mln EUR, wzrost o 13 proc.).

— Jeszcze dwa lata temu magiczną barierą dla największych klubów piłkarskich Europy było przekroczenie 400 mln EUR przychodów. Teraz dwa kluby już przypuszczają szturm na przełamanie poziomu 0,5 mld EUR. To szokujące liczby, bo równie dobrze mogłyby to być przychody banku, czy firmy ubezpieczeniowej — mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska.

Dodaje, że najbogatsze polskie kluby piłkarskie finansowo są dziesięciokrotnie słabsze od zamykającego europejską dwudziestkę Napoli (115 mln EUR), ale, jego zdaniem, piłkarsko wcale już nie są tak daleko. Wojciech Szymon Kowalski, główny ekonomista Efix Dom

Maklerski, uważa, że przychody największych klubów nadal będą rosły, choć są one już jakby z innej planety. Grzegorz Kita dodaje, że przypomina to sytuację w kolarstwie, gdzie ucieka zaledwie kilku zawodników, a goni ich rozciągnięty peleton. — Bezpieczna struktura przychodów to taka, gdzie 40 proc. pochodzi z praw telewizyjnych, a po 30 proc. z meczów i sponsoringu. Jeśli udział przychodów z meczów spada poniżej 30 proc., to sytuacja może nie być stabilna dla klubu, który powinien pamiętać, że jego fundamentem są kibice i gra, a nie telewizja — dodaje prezes Sport Management Polska. I podaje przykład z Niemiec sprzed kilku lat, gdzie upadła jedna ze stacji, co pogrążyło budżety tamtejszych klubów.

Niektóre kluby, m.in. Arsenal, Chelsea, Liverpool, odnotowały spadki sprzedaży.

— Zatem kryzys jest odczuwalny. Może nie rusza, ale z pewnością kąsa kluby z pierwszej dwudziestki — dodaje Grzegorz Kita. Podkreśla, że skala przychodów nadal świadczy o sile futbolu, który nawet w krajach ogarniętych kryzysem, jak Włochy czy Hiszpania, jest niemal od zawsze religią. Eksperci są spokojni o przyszłość piłki.

— Na świecie rośnie zainteresowanie tym sportem, nawet w Azji, gdzie dotąd marketingowo futbol był uśpiony. Teraz inwestorzy z Azji sponsorują europejskie kluby, a potencjał tego rynku wydaje się nieograniczony — uważa Wojciech Szymon Kowalski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: [ANP]

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Futbol jest odporny na kryzys