Fuzja to pomysł dobry dla firm, ale bardzo ryzykowny dla rynku

Paweł Janas
16-03-2004, 00:00

Eksperci są podzieleni. Fuzja rodzi obawy o monopolizację rynku. Daje jednak szanse na zbudowanie silnego podmiotu.

Robert Gwiazdowski

Centrum im. Adama Smitha

- Nie da się zbudować dwóch konkurencyjnych ośrodków naftowych w Polsce. Nie wierzę też, że w sytuacji, gdyby Grupę Lotos kupił zewnętrzy inwestor, rozpocząłby z Orlenem wojnę cenową w interesie konsumenta. Raczej starałby się porozumieć z nim co do parytetu cen, by jak najszybciej odzyskać zainwestowane środki. Jeśli rząd i Nafta Polska zadecydowały, że mają być dwa odrębne ośrodki, a Lotos ma zaangażować się rafinerie południowe, to po co zaprasza się do tego jeszcze Orlen?

Jacek Wróblewski

dyrektor generalny POPHN

- W przypadku połączenia Lotosu z Orlenem może nam grozić monopolizacja rynku i wzrost cen paliw. Przykłady takich państw, jak Węgry czy Austria, pokazują, że tam, gdzie rynek jest zdominowany przez jedną firmę (producenta i zarazem dystrybutora), ceny są wyższe. Ostateczna ocena wpływu fuzji na kształt polskiego rynku będzie zależała od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Sebastian Słomka

analityk BDM PKO BP

- Decyzja ministra skarbu nie do końca jest jasna. Może to próba wywarcia jakiegoś nacisku na MOL, aby szybciej przystąpił do negocjacji. Bardziej realne jest jednak to, że z rozmów o konsolidacji nic nie wychodzi i stąd nowe rozwiązania dla krajowego sektora naftowego.

Połączenie Płocka z Gdańskiem na pewno jest korzystne dla Orlenu i jego akcjonariuszy. Fuzja dwóch firm oznacza możliwość pojawienia się licznych synergii i wzrostu wartości firmy, co może mieć istotne znaczenie w przypadku rozmów z zagranicznymi partnerami.

Z punktu widzenia rynku można się obawiać pojawienia się monopolu. Jednak rząd może różnymi metodami zapewnić konkurencyjność na rynku, na przykład poprzez zorganizowanie dostaw do Polski paliw rurociągami produktowymi.

Na pewno inaczej te kwestie postrzega Gdańsk, który obawa się ograniczenia inwestycji, a nawet sprowadzenia pomorskiej rafinerii do roli bazy magazynowej. Myślę jednak, że Orlen do tego nie doprowadzi i wykorzysta Gdańsk jako swój przyczółek do eksportu paliw.

Wiesław Kaczmarek

były minister skarbu

- Jeśli minister skarbu zaczyna urzędowanie od zgody na wcielenie rafinerii południowych i Petrobaliticu do Grupy Lotos, a teraz nagle zmienia zdanie, to jest to zaskakujące. Bardzo chciałbym dowiedzieć się, jak resort skarbu wyobraża sobie połączenie Orlenu, Lotosu, rafinerii południowych i Petrobaltiku. Na razie mamy tylko hasła.

Pomysł łączenia dwóch graczy jest błędny, bo krajowy rynek ma być konkurencyjny, a nie zmonopolizowany przez jednego gracza.

Dotychczasowy model rozwoju sektora naftowego zapewnił rozwój Gdańskowi i rafineriom południowym. Po ich skonsolidowaniu pojawiła się szansa na udany debiut giełdowy Grupy Lotos. Połączenie Lotosu z PKN nie tylko niweczy te projekty, ale odsuwa też ewentualną fuzje Orlenu z MOL. Przecież Węgrzy będą musieli rozmawiać z firmą, które ma na głowie niedokończona restrukturyzację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fuzja to pomysł dobry dla firm, ale bardzo ryzykowny dla rynku