Gabinet zdradza tajemnice szefa

Maja Chrołowska, Danuta Hernik
opublikowano: 17-12-2001, 00:00

Wnętrze służy konkretnej osobie. Jest przeznaczone do określonego celu i musi spełniać swoje zadanie. Urządzenie i styl są wypadkową upodobań i osobowości gospodarza. Kreują też wizerunek jego i firmy. Mają tworzyć odpowiednią atmosferę — przyjazną, budzącą zaufanie, albo wręcz przeciwnie — respekt.

Fotel i biurko szefa to najważniejsze sprzęty w gabinecie. Wiadomo, że muszą być wygodne i funkcjonalne. Powinny być ponadto dostosowane do konstrukcji fizycznej i aparycji gospodarza. Bo jak np. będzie wyglądał drobnej budowy prezes w ogromnym fotelu i przy gigantycznym biurku? Meble przytłoczą go i sprawią, że zniknie w nich jak dziecko w garniturze ojca.

Biurko chyba najbardziej definiuje wnętrze. Narzuca styl. Ogromne XIX-wieczne, dostojne, budzi respekt i zaufanie. Lata 20. i 30. — nieduże, bardzo ładne i znacznie lżejsze, dowodzą pewnego wysmakowania. Lubią je ludzie o szerokich horyzontach. Teraz przyszła moda na biurka z lat 50. — ciężkie, solidne i dość wygodne. Wybierane przez śmiałych i zdecydowanych biznesmenów. We wnętrzach urządzanych współcześnie przeważa funkcjonalność. Moda włoska — bardziej stoły niż biurka — połączenie szkła i metalu lub drewna. Ascetyczne i chłodne. To dla młodych menedżerów — szybkich i przedsiębiorczych.

Nastrój można stworzyć także kolorami — mebli, zasłon i ścian. O potencjale tych ostatnich często zapominają prezesi. Najgorszym rozwiązaniem jest biel. Dobrze wygląda część ścian w ostrzejszym kolorze, ale to musi czemuś służyć, np. wyeksponowaniu jakiegoś sprzętu lub podziałowi przestrzeni. Kolorem można też wydzielić funkcję części pomieszczenia — do pracy, do przyjmowania gości itp. Fantastyczne efekty daje odpowiednie oświetlenie.

Przy urządzaniu gabinetów zapomina się na ogół o sekretariacie. Tu na ogół znajdują się wszelkie urządzenia techniczne — kopiarki, komputery, drukarki itp. Oprócz tego — szafy na dokumenty i ubrania, czasem ekspres do kawy.

Sekretariat to nie tylko sekretarka. Dlatego warto zadbać również o „przedsionek sali tronowej”. not. DH

SZEF władca

Wielkie biurko ustawione centralnie, frontem do drzwi. Szef ogarnia cały gabinet przed sobą, nie potrzebuje nawet odwracać głowy. Widzi też dużą część sekretariatu. Miejsce dla gości wciśnięte w kąt, niedostrzegalne z progu. Nie ma tu możliwości odwrócenia uwagi od najważniejszej osoby.

Po prostu SZEF

Zza biurka widzi cały pokój, ale nie zajmuje pozycji dominującej w pomieszczeniu, nie przygniata autorytetem — co nie dowodzi, że go nie ma. Stanowisko pracy tyłem do okna, wzrok nie ucieka w dal. Miejsce dla gości przy najdłuższej ścianie, mały stolik, pojedyncze siedzenia — tu wszyscy są równi.

SZEF nieśmiały

Nawet jeśli drzwi gabinetu pozostaną otwarte i tak kontrola sekretariatu jest ograniczona. Małe biurko bokiem do drzwi — żeby nie rzucać się w oczy. Ta mnogość szaf ma pewnie stworzyć autorytatywne tło dla gospodarza. Tylko dwa miejsca dla gości, czyżby więcej osób onieśmielało szefa?

SZEF kumpel

Lubi sobie popatrzeć przez okno. Lubi też, kiedy przychodzą do niego ludzie. Przy biurku aż dwa miejsca dla interesantów. Toż to prawie demokracja. Kanapa i fotele dla gości w wyraźnie wyodrębnionej przestrzeni. Ciekawe, co znajduje się w szafach wydzielających tę przestrzeń? Czyżby barek?

SZEF towarzyski

Wszystko w jednym. Wejdźcie, proszę! — możemy tu odbyć szybką, roboczą konferencję, albo usiąść przy stoliku i porozmawiać przy kawie... A może jedno i drugie? Szef nie ma własnego, samodzielnego biurka, został „podpięty” do stołu konferencyjnego. Czego się nie robi dla towarzystwa!

Gabinet Edmunda Runowicza

prezydenta Szczecina

Autorytatywny — bardzo duże i ciężkie, gdańskie meble. Skórzane czarne fotele. Okrągły stół z rzeźbionymi nogami i obramowaniem.

Taka sama szafa biblioteczna i bardzo ładny stojący zegar. Wszystko ciemne, bardzo dostojne. Trochę za duże do wielkości pomieszczenia. Tło prawie niezauważalne, może tylko upięcia zasłon w wysokich oknach, właściwie bez koloru. Białe ściany. Na podłodze wzorzysty dywan. Wszystko tu budzi jedno skojarzenie — szef wzywa i wydaje polecenia.

Gabinet Romana Wieczorka

prezesa LPB

Z pomysłem — harmonijne i wyważone wnętrze (stare i nowe jednocześnie). Duże, ale lekkie meble w kolorze orzecha troszkę w stylu lat 30. Taka sama przeszklona szafa biblioteczna i komódka. Pomieszczenie ładnie podzielone światłem. Obniżony sufit z halogenami nad biurkiem, dyskretne światło kinkietów przy małym okrągłym stoliku z krzesłami — do szybkich, roboczych rozmów. Oprócz tego niski stolik z dużymi skórzanymi fotelami zapraszającymi do dłuższych, trudniejszych, a może przyjemniejszych spotkań.

Bardzo ładna lampa na biurku, duża, metalowa, ale też lekka w formie, z białym grubym kloszem. Oprócz światła, gabinet ociepla wykładzina z delikatnym wzorem i osobiste drobiazgi: fajka, walec na pióra i kompozycja z kwiatów. Mogłoby ich być trochę więcej. Gabinet typowo męski, właściwie bez żadnych ozdób.

Gabinet Marka Goliszewskiego

prezesa BCC

Gabinet wielkiego smakosza. Świetnie zgrane proporcje wnętrza i mebli sprzyjają spokojnej pracy. Ustawienie sprzętów też znakomite. Skośnie, w rogu, na tle okna stoi biurko — główny element pomieszczenia. Tu najważniejszy jest szef, ale szef gościnny.

Biurko dość duże, ciemne, z łagodnie wykrojonym blatem. Załamany front mebla dodaje mu lekkości. To samo z klubową kanapą i fotelami: ciemna, brązowa skóra połączona z drewnem, owalny stolik. Najmniej podobają mi się lampy — nie same w sobie, ale do tego wnętrza. Ciężar ciemnych mebli i biurka dodatkowo zrównoważono pionami ciemnych, podpiętych zasłon. Jasna plama ścian i białych firanek (!), szaroniebieska wykładzina na podłodze i piękny dywan tworzą znakomity nastrój.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maja Chrołowska, Danuta Hernik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy