Gałczyński w kurorcie

Michał Mizera
16-07-2004, 00:00

„Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić...” — ta słynna fraza, rozpoczynająca skecze i scenki najmniejszego teatru świata, wymyślonego pół wieku temu przez Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, zabrzmi wkrótce pod Giewontem.

W Teatrze Witkacego gościnnie wystąpi teatr krakowskiej PWST z jednym z najciekawszych spektakli dyplomowych ostatnich lat, który powstał pod opieką reżyserską Marty Stebnickiej. I samo to nazwisko wystarczy za rekomendację.

Stebnicka to aktorka legenda. Grała w Teatrze Podziemnym Tadeusza Kantora i w ważnych spektaklach Starego Teatru. Występowała w kabarecie „Jama Michalika”, osobiście znała mistrza Gałczyńskiego. Ale kto wie, czy działalność pedagogiczna nie przyniosła jej największych sukcesów. Wychowała dwa pokolenia śpiewających aktorów, którzy — bywało — rzucali teatr dla piosenki, często ze stratą dla tego pierwszego. Beata Rybotycka czy Jacek Wójcicki to najlepsze przykłady. Stebnicka jest mistrzynią piosenki aktorskiej. Kto nie słyszał francuskich chansons w jej wykonaniu, ten nic nie słyszał...

Spektakl PWST wygrał parę nagród i — co rzadkie przy szkolnych produkcjach — grany jest już prawie 2 lata przy aplauzie widowni. Znakomicie wypadły zwłaszcza kompozycje Andrzeja Zaryckiego dopisane do dialogów Gałczyńskiego. Znów można się będzie pochichrać, słuchając przygód Hermenegildy Kociubińskiej, Alojzego Gżegżółki, psa Fafika, osiołka Porfiriona czy Piekielnego Piotrusia. Swoją drogą — warto zauważyć, że Teatr Witkacego zaczął właśnie 20. rok działalności. Czy ta dorosłość mu służy?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Mizera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Gałczyński w kurorcie