Gant walczy o utrzymanie płynności

  • Emil Górecki
opublikowano: 20-03-2013, 00:00

Griffin bliski zakupu Marino, a zarząd dewelopera próbuje uplasować awaryjną emisję akcji. Upadłości nie rozważa

Za niecałe dwa tygodnie zapada termin wykupu obligacji dewelopera Gant o łącznej wartości 26 mln zł. Wiadomo jednak, że spółka nie ma w kasie takiej kwoty i nerwowo szuka innego rozwiązania. Pierwsze podejście do rolowania długu nie wypaliło, dlatego zarząd pracuje nad innymi wariantami. Płynnościowe problemy może rozwiązać sprzedaż wrocławskiego centrum handlowego Marino.

None
None

— Gant podpisał list intencyjny z Griffin Investment Group. Negocjacje trwają, fundusz wie, w jakiej sytuacji jest sprzedający — mówi osoba zbliżona do dewelopera.

Sprzedaż ratunkowa

Griffin działa szybko i może kupować za gotówkę. Interesują go nieruchomości z potencjałem restrukturyzacji czy modernizacji. Marino, z dość długimi umowami najmu i niskimi stawkami, wpisuje się w jego strategię. W księgach Gant wycenia je na około 160 mln zł. Nieruchomość obciążana jest prawie 100 mln zł kredytu, a — według naszych informacji — fundusz chciałby zapłacić kilkanaście milionów złotych więcej. Oznacza to, że Gant zanotuje księgową stratę, ale zdobędzie pieniądze, które pozwolą mu rozwiązać bieżące problemy.

— Gant ma mnóstwo atrakcyjnego majątku. Jest wart wiele więcej niż obecnie na giełdzie [ok. 42 mln zł — red.]. Sprzedaż części aktywów to jedno z rozwiązań. Spółka ma na przykład atrakcyjny grunt w Krakowie — dodaje nasz rozmówca.

— Marino to bardzo trudna nieruchomość, wartość tej transakcji szacowałbym na 25-30 mln EUR — mówi jeden z analityków rynku nieruchomości. Zarząd dewelopera nadal spotyka się z inwestorami finansowymi i proponuje im rolowanie długu. — Z częścią inwestorów zakończyliśmy negocjacje z sukcesem, z innymi jeszcze rozmawiamy. Mam nadzieję, że domkniemy emisję do końca tygodnia — mówi Karol Antkowiak, prezes i główny akcjonariusz Ganta.

Zamrożona gotówka

Sytuację dewelopera skomplikowały problemy Idea TFI, jednego z obligatariuszy. Szukając pieniędzy na wykup masowo umarzanych jednostek, fundusz sprzedał na rynku papiery dłużne Ganta o wartości nominalnej 10 mln zł. Te papiery Gant na pewno będzie musiał wykupić, bo trudno rozmawiać o rolowaniu zadłużenia z grupą niezidentyfikowanych inwestorów. Gant potrzebuje więc kilkunastu milionów złotych. Według naszych informacji, fundusz Griffin ma zapłacić zaliczkę 27 marca. Dwa dni później zapadają obligacje. W ubiegłym roku Gant, wykupując obligacje, posiłkował się kredytem z BPS.

— Nasze potrzeby finansowe nie są duże. Rozwiązań jest kilka: sprzedaż majątku, kredyt lub emisja akcji. Nie znam firmy, która pomimo atrakcyjnego majątku funkcjonuje bez finansowania bieżącego. Możemy sprzedać majątek, tylko co z tego wyniknie? Szukamy pieniędzy, które pozwolą nam realizować inwestycje — mówi Karol Antkowiak. Jak twierdzi, wartość gotowych mieszkań Ganta po spłacie kredytów to około 100 mln zł.

— Są pieniądze na spłatę zarówno bieżących zobowiązań, jak i zapadających obligacji. Problem to czas — mówi prezes Ganta.

Upadłość niepotrzebna

Według naszych informacji, zarząd nie wyklucza, że przeprowadzi niewielką emisję akcji, co w ostatnich miesiącach robił już dwukrotnie (raz w formie emisji prywatnej, raz — obligacji zamiennych). Jeśli nie znalazłyby nabywców na rynku, możliwość ich objęcia rozważa Futureal, węgierski inwestor, który pojawił się w akcjonariacie Ganta kilka miesięcy temu, objął 50 proc. udziałów w jednej z inwestycji mieszkaniowych i negocjuje umowy joint venture dotyczące trzech kolejnych.

— Cały czas toczą się rozmowy z zarządem Ganta, jednak dla dobra sprawy nie informujemy o ich przebiegu — mówi Anna Malarczyk, dyrektor zarządzający Futureal w Polsce.

Od dłuższego czasu po rynku krążą plotki, że zarząd może spróbować dogadać się z wierzycielami przed sądem — składając wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu.

— Dzisiaj nie rozważamy takiego scenariusza. Nie ma konieczności — mówi Karol Antkowiak.

OKIEM EKSPERTA

Zaleta majątku

GRZEGORZ BŁACHNIO

Euler Hermes

Duży majątek spółki przy problemach z płynnością nie gwarantuje, że złożenie wniosku o upadłość nie będzie konieczne. To jednak dla wierzycieli bardzo silny argument przemawiający za sprawnym przeprowadzeniem układu i szybkim powrotem spółki do normalnego funkcjonowania. W zeszłym roku obserwowaliśmy problemy firm budowlanych. Okazało się, że teoretycznie najlepsze zabezpieczenia banków na kontraktach są iluzoryczne. Dlatego dziś wierzyciele powinni spokojnie podchodzić do dłużnika z dużym, ale na razie zamrożonym majątkiem w postaci nieruchomości. W takich sytuacjach w USA czy we Francji znacznie lepiej działa postępowanie naprawcze, które w Polsce jeszcze kuleje.

OKIEM EKSPERTA

Majątek skłania do cierpliwości

MACIEJ WEWIÓRSKI

DM IDMSA

Gant nie ma żadnego problemu z pokryciem zadłużenia przez majątek, ale jedynie z terminami zapadalności tego zadłużenia. Myślę jednak, że wierzyciele, jeśli widzą majątek, będą skłonni do rolowania długu, oczywiście za odpowiednie wynagrodzenie. Gant jest kolejnym przykładem, że przy analizie spółki należy brać pod uwagę nie przyszłe zyski, ale pozycję gotówkową. Dziś za te błędy akcjonariusze płacą rozwodnieniem przy niskiej wycenie. IDMSA prognozuje, że 2012 r. deweloper zakończy ze stratą netto sięgającą co najmniej 55,4 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki , MGOR

Polecane