Gastromall chce nakarmić Węgrów i Słowaków

MICH
opublikowano: 17-08-2012, 00:00

Krakowska sieć restauracji wierzy, że do nasycenia rynku daleko, więc przygotowała system franczyzy.

Cztery pomysły na gastronomiczny biznes, a w planach kolejny. 24 punkty (w tym 3 franczyzowe), głównie w centrach handlowych pod szyldami samoobsługowego Olimpu, Cesare Ristorante oraz z lodowymi Point Frappe i lovit — to dorobek krakowskiej Grupy Gastromall. W tym roku sieć ma się powiększyć o cztery placówki, a na jedzenie rodem z grodu Kraka (konkretnie na markę Olimp) zęby ostrzą sobie franczyzobiorcy z Węgier i Słowacji. Czym samoobsługowa marka przyciąga zagranicznych inwestorów?

— Skopiowanie samej formy sprzedaży wydaje się rzeczywiście banalne, ale to nie wystarczy, by prowadzić z sukcesem lokal. Kluczowa jest jakość potraw i przygotowywanie ich na miejscu, odpowiednio ułożone menu, świeżość i wygląd jedzenia, nawet gdy leży kilka godzin, właściwe gospodarowanie surowcami i cały plan dzienny eksponowania dań o konkretnej godzinie — wylicza Piotr Niemiec, prezes Grupy Gastromall.

System franczyzowy spółka opracowała dla marki Olimp, dla pozostałych dopiero to robi. Równocześnie wprowadza zmiany w menu, bo — jak twierdzi — gastronomia to również moda.

— Nowością w naszej karcie jest żywność funkcjonalna, np. wzbogacona w błonnik czy produkty organiczne. Klient w czasie kryzysu oczekuje dobrej relacji pomiędzy ceną, jakością i walorami zdrowotnymi. Kryzys finansowy sprawił wprawdzie, że mniej osób jada na mieście, ale dotyczy to wyszukanych posiłków w drogich restauracjach. My rozwijamy się bez względu na problemy gospodarki — deklaruje Piotr Niemiec.

Zdaniem prezesa Grupy Gastromall, na Zachodzie 80 proc. społeczeństwa stołuje się poza domem, podczas gdy u nas 20 proc. — Jednak tempo życia w Polsce szybko rośnie, a ludzie szukają dodatkowych zajęć zarobkowych i nie mają czasu na gotowanie. Jeśli gotują, to traktują to jako weekendowe hobby. Dlatego potencjał rozwoju rynku gastronomicznego jest naprawdę duży — twierdzi Piotr Niemiec.

Rozwój spółka finansuje z bieżących zysków i dotacji unijnych. Wyników finansowych nie chce ujawniać.

— O innych źródłach finansowania na razie nie myśleliśmy. Wolimy rozwijać się powoli — organicznie i poprzez franczyzę, choć często zgłaszają się do nas firmy gastronomiczne, które chcą sprzedać sprawdzoną lokalizację. Na razie jednak żadnej tego typu transakcji nie przeprowadziliśmy — mówi Piotr Niemiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MICH

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu