Gazowy wyścig z czasem

  • Piotr Nisztor
17-02-2014, 00:00

Do końca marca PGNiG musi wskazać Katarowi miejsce dostaw gazu, a Świnoujście niegotowe. Do tego Rosjanie przeszkadzają

Gdy w 2009 r. Aleksander Grad, ówczesny minister skarbu, ogłaszał podpisanie przez PGNiG 20-letniej umowy gazowej z Katarem — triumfował. Podkreślał, że w ten sposób Polska uniezależni się częściowo od rosyjskiego surowca, dostarczanego przez Gazprom. Dziś katarski kontrakt to potężny kłopot.

Marcowy termin

Najpilniejszym jest termin. Z naszych informacji wynika, że do końca marca strona polska musi przesłać Katarowi wszystkie techniczne informacje na temat dostawy surowca. Wśród nich — jego docelowe miejsce odbioru. Problem w tym, że budowa gazoportu w Świnoujściu, do którego katarski gaz miał przypływać, jest bardzo opóźniona. Tak bardzo, że projekt ma szanse być gotowy najwcześniej na koniec roku.

Tymczasem według harmonogramu katarskiej umowy,pierwsze tankowce mają dostarczyć gaz do Świnoujścia już w lipcu 2014 r. Co gorsza, nasi rozmówcy wskazują, że termin marcowy dotyczy nie tylko wskazania miejsca odbioru pierwszej dostawy w lipcu, ale również dostaw na początku 2015 r. I to oznacza ryzyko. Jeśli wskażemy inny port, a Świnoujście będzie już w 2015 r. gotowe, to poniesiemy niepotrzebne koszty. A jeśli wskażemy Świnoujście, a ono jednak nie będzie gotowe, to nawet nie odbierzemy surowca.

Jeden z naszych rozmówców wskazuje, że skoro nie może to być Świnoujście, to jedyną sensowną opcją jest Rotterdam. Tym bardziej, że — zdaniem rozmówcy — musi to nadal być port w Europie. Katarczycy mogą się bowiem zgodzić na dostawę do portu nieopodal Świnoujścia, ale na skierowanie statku np. do Japonii — niekoniecznie. Z naszych informacji wynika, że PGNiG nie podjął jeszcze decyzji co do alternatywnego portu.

— Przedstawiciele stron polskiej i katarskiej na bieżąco monitorują sytuację terminala— podaje jedynie biuro prasowe PGNiG. Równolegle Polska stara się wynegocjować z Katarem opóźnienie pierwszej dostawy gazu przynajmniej o pół roku. Tak, aby terminal w Świnoujściu był już gotowy.

— Walczymy z czasem — mówi „PB” przedstawiciel PGNiG, który zastrzega anonimowość. Resort skarbu też za wszelką cenę stara się znaleźć rozwiązanie, nie chce jednak ujawnić żadnych szczegółów. „Ze względu na znaczenie inwestycji na wypadek ewentualnych zmian w harmonogramie i nieprzewidzianych zdarzeń, rozważane są alternatywne scenariusze” — poinformowało biuro prasowe resortu.

Strata PGNiG

Kłopotem najpotężniejszym jest zaś rentowność kontraktu z Katarem. Ustalona w nim cena gazu jest, jak na dzisiejsze warunki, niekorzystna, bo w 2009 r. silniejszą pozycję mieli sprzedawcy gazu. Oficjalnych informacji nie ma, ale nieoficjalnie szacuje się ją na 15-30 proc. wyższą od tej, która obowiązuje w kontrakcie PGNiG — Gazprom. Na dodatek, jak wskazują nasze źródła, jest praktycznie nienegocjowalna.

To problem, bo PGNiG będzie rocznie kupować z Kataru milion ton LNG (około 1,5 mld m sześc.), co stanowi aż 1/10 rocznego zapotrzebowania na gaz w Polsce. Przy dzisiejszych prognozach dla gazu na świecie można szacować, że odsprzedawać go będzie taniej, niż kupiło. A to oznacza straty liczone nawet w miliardach złotych. Wyższe koszty zakupu surowca przełożą się też na wyższą taryfę na gaz w Polsce. Zwraca na to uwagę Grażyna Piotrowska-Oliwa, była prezes PGNiG.

— Jeśli uda się zmienić warunki kontraktu z Katarem, będzie to duży sukces. Ale jest na to bardzo mało czasu. Jeśli natomiast się nie uda, to w 2015 r. należy się spodziewać podwyżki taryfy gazowej w kraju. To nieuniknione, skoro koszt 1/10 sprzedawanego w Polsce wolumenu (o ile nie nastąpią drastyczne zmiany na rynku LNG — red.) będzie znacznie wyższy niż koszt surowca importowanego z Rosji lub produkowanego w kraju — zauważa Grażyna Piotrowska-Oliwa.

Rosyjskie mieszadło

Rozmowy z Katarczykami są trudne. Z informacji przekazywanych ministrowi skarbu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) wynika, że duży wpływ na ich wynik mogą mieć Rosjanie, czyli Gazprom.

— Mogą nieformalnie blokować nasze negocjacje. Kontrakt z Katarczykami nie jest im na rękę — mówi nasz rozmówca z ABW. To tym bardziej prawdopodobne, że w zeszłym roku doszło do mocnego zacieśnienia współpracy katarsko-rosyjskiej. Efektem były m.in. otwarcie w Doha, stolicy Kataru, przedstawicielstwa Gazpromu, a także warte 500 mln USD inwestycje funduszu Qatar Investment Authority u naszego wschodniego sąsiada. Bardzo duże znaczenie miała też zmiana władzy w Katarze. W ubiegłym roku nowym emirem został 34-letni szejk Tamim ibn Hamad Al Sani, który — według analiz polskich służb — jest zwolennikiem zbliżenia z Rosją.

Znacząca była jego obecność podczas uroczystości otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi.

Czarny scenariusz

Na polsko-katarskie negocjacje z pesymizmem patrzy Andrzej Szczęśniak, ekspert ds. polityki energetycznej.

— Nie widzę możliwości zakończenia sukcesem negocjacji z Katarczykami, bo nie mamy niczego do zaoferowania w zamian. Trudno się też spodziewać, że ugramy coś z Rosjanami, których traktujemy od dłuższego czasu jak wrogów. Zadryblowaliśmy się i nie mamy dziś żadnej alternatywy — mówi Andrzej Szczęśniak. Co więc się stanie z zakontraktowanym katarskim gazem?

— Będziemy go upłynniać na rynkach międzynarodowych, ale trzeba się liczyć, że i tak będzie to dla PGNiG duże obciążenie, bo ceny, jaką będziemy płacić Katarczykom za gaz, nigdzie nie uzyskamy — podkreśla Andrzej Szczęśniak.

Incydent pod lupą ABW

Równolegle do rozmów polsko-katarskich rozgrywa się polsko-rosyjska walka o wpływy w EuroPol Gazie, czyli w spółce należącej do PGNiG i Gazpromu, która jest operatorem polskiego odcinka gazociągu jamalskiego. Konflikt trwa od czasu głośnej afery związanej z podpisaniem memorandum gazowego, która wybuchła w marcu 2013 r. Stanowisko straciła wtedy Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes PGNiG, oraz Mikołaj Budzanowski, ówczesny minister skarbu. W ostatnich tygodniach konflikt nabrał jednak temperatury i przeniósł się nawet do sądu, do którego rosyjska strona wysłała wniosek o unieważnienie wyboru polskich członków zarządu EuroPol Gazu. ABW analizuje okoliczności negocjacji prowadzonych przez członków zarządu PGNiG z Gazpromem. Raport na ten temat ma trafić na biurko ministra skarbu.

— Podczas rozmów doszło do poważnego incydentu, który poważnie skomplikował rozmowy z Rosjanami — mówi „PB” rozmówca z ABW. ABW bada m.in. przebieg ubiegłorocznego nieformalnego spotkania delegacji PGNiG z przedstawicielami Gazpromu, w tym Aleksandrem Miedwiediewem, wiceprezesem koncernu. Do spotkania doszło w Katarze. Raport, który trafi do ministra Karpińskiego, ma niemal minuta po minucie opisywać to, co stało się podczas tego spotkania.

— ABW prowadzi stały monitoring strategicznych sektorów polskiej gospodarki ze szczególnym uwzględnieniem sektora energetycznego — ucina wszelkie pytania Maciej Karczyński, rzecznik ABW. Sprawy nie chce komentować też resort skarbu. „Korespondencja między organami administracji i służbami specjalnymi odbywa się w trybie niejawnym, zwłaszcza w sprawach związanych z relacjami z partnerami zagranicznymi” — poinformowało „PB” biuro prasowe resortu.

Terminalowy poślizg

Terminal LNG w Świnoujściu należy do strategicznych inwestycji dla Polski, bo choć częściowo ma nas uniezależnić od gazu rosyjskiego. Od 2010 r. buduje go konsorcjum włoskiego Saipemu jako lidera oraz firm Techint z Włoch, Snamprogetti z Kanady i wielkopolskiego PBG, które zaproponowało cenę 2,95 mld zł brutto. Oddanie terminalu do użytku było wówczas zaplanowane na połowę 2014 r., jednak prace szły wolniej m.in. z powodu upadłości PGB. We wrześniu 2013 r., po audycie EY, Włodzimierz Karpiński, minister skarbu, przychylił się do wniosku koordynatora budowy terminalu — spółki OGP Gaz-System i zatwierdził nowy harmonogram inwestycji, z terminem oddania o pół roku później, czyli na koniec 2014 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor, GRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / Gazowy wyścig z czasem