Gazprom pracuje nad wizerunkiem w Polsce

Anna Bytniewska
opublikowano: 28-11-2007, 00:00

Między Gazpromem a PGNiG pękają lody. Jednak do pełnej zgody droga jeszcze daleka.

Między Gazpromem a PGNiG pękają lody. Jednak do pełnej zgody droga jeszcze daleka.

Przedstawiciele Gazpromu zabiegają o lepsze notowania w Polsce.

— Jesteśmy firmą komercyjną. Polska to dla nas ważny rynek. Należy do dziesięciu największych w Europie. Przez terytorium Polski przesyłane jest 20 proc. eksportu rosyjskiego gazu do krajów europejskich — podkreśla Sergey Chelpanov, zastępca dyrektora generalnego Gazpromu Export.

Dlatego też przedstawiciele koncernu gotowi są do kompromisu w sprawie sporu o wysokość taryfy przesyłowej, jaki rosyjska i polska strona toczą w EuRoPolGazie eksploatującym gazociąg jamajski.

Oś sporu

Zarząd EuRoPolGazu składa się z czterech osób. Dwie reprezentują Polskę, a dwie Rosję. Polska i rosyjska strona złożył niedawno przeciwstawne wnioski taryfowe. Polacy chcą podwyższenia opłaty przesyłowej podkreślając, że spółce grozi bankructwo. W czerwcu tego roku jej zadłużenie wynosiło 2 mld zł. Rosjanie za przesył gazu do Niemiec płacą EuRoPolGazowi według stawek jakie uznają za stosowne.

— Taryfa EuRoPol Gazu powinna firmie zapewnić zyskowność, ale nie powinna prowadzić do akumulacji środków, których przeznaczanie jest niejasne — podkreśla Jouri Kaluzhskiy, wiceprezes EuRoPolGazu.

Do negocjacji

Sergey Chelpanov dodaje, że nikt nie przekreślił jeszcze planów budowy II nitki gazociągu jamajskiego, jeśli Polska będzie odbierać z niej gaz.

— Czekamy na konkretne propozycje. Ten projekt bardzo nas interesuje — mówi Tomasz Fill, rzecznik PGNiG.

Rosjanie jednak nie widzą powodu, dla którego mieliby EuRoPolGazowi dopłacać za przesył gazu pierwszą nitką jamału.

— To jak kłótnia w rodzinie. Ale mamy długofalowy biznes z PGNiG i jesteśmy skazani na kompromis — podkreśla Sergey Chelpanov.

— Nie ma konfliktu. Jest tylko różnica zdań. Chcemy rozmawiać — dodaje Tomasz Fill, rzecznik PGNiG.

Skorzystacie na tym

Przedstawicieli Gazpromu przekonują też, że Polska nie musi obawiać się Gazociągu Północnego, bo nie jest on alternatywą dla gazociągu jamajskiego.

— Gazociąg Północny ma zapewnić bezpieczeństwo dostaw gazu Europie, a Polska jest jej częścią i też może z tego skorzystać. Kiedy gazociąg dotrze do Niemiec przy polskiej granicy magazynowane będą duże ilości gazu, a PGNiG kilka lat temu zabiegał o dostawy rosyjskiego gazu z Niemiec — mówi Sergey Chelpanov.

Jego zdaniem można wrócić do rozmów o takiej współpracy.

PGNiG reeksport byłby na rękę.

— Najpierw jednak chcemy wybudować gazociąg Balic Pipe, a dopiero potem połączenie gazowe z Niemcami — mówi Tomasz Fill.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy