Gazprom wycofał groźbę ograniczenia dostaw gazu do Mołdawii

opublikowano: 28-11-2022, 17:41
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Rosyjski państwowy producent gazu Gazprom wycofał groźbę ograniczenia dostaw gazu do Mołdawii od poniedziałku, ale zastrzegł sobie prawo do zmniejszenia lub wstrzymania dostaw tego surowca w przyszłości, jeśli Mołdawia nie dokona uzgodnionych płatności – podaje agencja Reutersa.

fot. Oliver Bunic/Bloomberg

W zeszłym tygodniu Gazprom oskarżył Ukrainę o wstrzymywanie dostaw gazu, który przechodzi przez ten kraj w drodze do Mołdawii, dodając, że może zacząć ograniczać te przepływy od poniedziałku.

W swoim ostatnim oświadczeniu Gazprom przekazał, że mołdawska firma gazownicza Moldovagaz zapłaciła za dostawy gazu w listopadzie.

Gazprom oskarżył jednak Mołdawię o „regularne łamanie” zobowiązań płatniczych i dodał: „Gazprom zastrzega sobie prawo do obniżenia lub całkowitego wstrzymania dostaw w przypadku naruszenia płatności”.

Europejskie ceny gazu wzrosły w zeszłym tygodniu w związku z groźbą odcięcia dostaw do Mołdawii przez Gazprom, ponieważ trasa dostaw przez Ukrainę jest ostatnim funkcjonującym rosyjskim korytarzem gazowym do Europy.

Dostawy gazu są stałym źródłem napięć między Rosją a Mołdawią. Gazprom twierdzi, że była republika radziecka jest mu winna około 9 mld USD.

Mołdawia odmawia uznania długu za swój. Naddniestrze zużywa obecnie ok. 40 proc. importowanego przez ten kraj gazu, ale nie płaci za niego mołdawskiemu rządowi i odmawia rozmów w tej sprawie.

Rosja dostarczała około 40 proc. europejskiego gazu ziemnego, ale większość tego eksportu została wstrzymana wskutek wojny na Ukrainie.

Mołdawia i Ukraina w zeszłym tygodniu oskarżyły Rosję o wykorzystywanie dostaw gazu jako instrumentu szantażu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Oskar Nawalany, Reuters

Polecane