GDDKiA chce mniejszych kontraktów

  • Emil Górecki
opublikowano: 16-04-2013, 00:00

15 km i 500 mln zł — to wielkość nowych inwestycji drogowych. Zmienić się może też sposób waloryzacji cen.

Jeszcze w tym roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) chce ogłosić ponad 50 przetargów na nowe odcinki dróg o łącznej wartości około 30 mld zł. Realizowane będą w dłuższym czasie, bo spora część z nich ma być budowana w systemie „projektuj i buduj”. — Spora część odcinków ma przygotowaną choćby część dokumentacji, którą możemy udostępnić wykonawcom. W ramach obniżania ryzyka chcemy je dzielić na mniejsze niż do tej pory.

Optymalne byłoby rozpisywanie kontraktów na budowę 10-15 km dróg o wartości około 500 mln zł. Z naszych doświadczeń wynika, że wykonawcy są wówczas w stanie odpowiednio zarządzać kontraktem — mówi Jakub Troszyński, szef biura prawnego GDDKiA. Branża przyjmuje tę wiadomość z rezerwą.

— To nie wielkość kontraktów jest problemem, lecz brak doświadczenia wykonawców. Warunki przetargów nie dopuszczają do nich firm średnich z potencjałem technicznym, ale duże, oparte wyłącznie na podwykonawcach, natomiast z odpowiednimi papierami już tak — uważa Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.

— Branża jest już tak słaba, że budowy kilkudziesięciu kilometrów drogi może podjąć się jedna czy dwie firmy. Trudno też o uzyskanie kaucji czy gwarancji na tak duże projekty. To odpowiedź GDDKiA na ten problem — uważa Marek Michałowski, szef Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Więcej emocji budzi jednak pomysł innej waloryzacji cen kontraktu.

— Mamy otwartą dyskusję dotyczącą oparcia waloryzacji wartości kontraktów na cenach ropy, asfaltu, stali i cementu. Jednak musi ona mieć limit. To miecz obosieczny. Nagły spadek cen mógłby być niebezpieczny dla wykonawców — mówi Jakub Troszyński.

To temat dyskutowany w ramach czterech stolików organizacji branżowych i drogowej dyrekcji, dotyczących projektowania, nadzoru, robót budowlanych i utrzymania dróg. Dziś opiera się on na wskaźniku cen robót budowlanych publikowanym przez GUS. — Sygnalizowaliśmy, że chcemy stworzyć taki koszyk dla waloryzacji, ale nie słyszałem, by rozmowa była podjęta. Jeśli tak, przyjmiemy to z otwartymi ramionami — mówi Marek Michałowski.

— Jeszcze do zeszłego tygodnia strona zamawiających była temu bardzo przeciwna — dziwi się Wojciech Malusi. — Świetna wiadomość. Staramy się o to od dawna — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane