Gdy zabraknie konkurentów

Przemysław Spotowski
14-06-2006, 00:00

Postępowanie antymonopolowe można rozpocząć przeciwko danemu przedsiębiorcy, gdy ma on pozycję dominującą.

Naturalnym dążeniem przedsiębiorcy jest opanowanie jak najszerszej sfery rynku, na którym działa i osiągnięcie pozycji, zapewniającej przewagę nad innymi uczestnikami rynku. W efekcie może on osiągnąć pozycję monopolisty na rynku poprzez ograniczenie do minimum działalności innych podmiotów, a wręcz ich wyeliminowanie. Dlatego też monopol — jako taki — nie jest pożądany dla rozwoju konkurencji. Z jednej strony podmioty prowadzące działalność konkurencyjną zostają z rynku wyeliminowane a przedsiębiorcy, którzy chcą rozpocząć tożsamą działalność, spotykają się z zawyżonymi ponad miarę barierami wejścia na rynek. Z drugiej strony, odbiorcy towarów lub usług zostają pozbawieni możliwości wyboru dostawcy. A on może zawyżać ceny towarów oraz subsydiować działalność na innych rynkach, na których spotyka się z konkurencją.

Pozycja dominująca

Obowiązujące obecnie prawo nie przewiduje definicji pojęcia monopolisty. Uregulowana została natomiast pozycja dominująca. Jest to taka pozycja przedsiębiorcy, która umożliwia mu zapobieganie skutecznej konkurencji na rynku właściwym przez stworzenie mu możliwości działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów. Zatem aby przedsiębiorca posiadał pozycję dominującą, spełnione zostać muszą dwie przesłanki: zdolność do zapobiegania skutecznej konkurencji i zdolność do działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów.

W sytuacji, gdy na rynku działa wielu konkurentów, to rynek ustala warunki, a przedsiębiorcy bądź dostosują się do tych wymagań, bądź zmuszeni będą zaprzestać działalności. Inaczej jest, gdy rynek zdominuje jeden podmiot. Odbiorcy towarów bądź usług mają wówczas ograniczony wybór ofert. Monopolista nie musi liczyć się z działaniami konkurentów i może narzucać kontrahentom niekorzystne warunki umów. Odbiorca końcowy również doznaje uszczerbku, gdyż kolejni pośrednicy muszą uwzględnić w kosztach prowadzenia działalności narzucone im warunki. Jeśli nawet konsument zawiera umowę bezpośrednio z dominantem, to zazwyczaj na zasadzie umów o charakterze adhezyjnym, a więc z zastosowaniem wzorca umowy, przygotowanego przez przedsiębiorcę posiadającego pozycję dominującą. Swoboda konsumenta ogranicza się jedynie do decyzji o chęci przystąpienia do umowy lub jej braku.

Decyduje urząd

W myśl obowiązujących regulacji domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40 proc. Ustawa nie precyzuje jednak, według jakiego kryterium ma być ustalany udział rynkowy. Można wyobrazić sobie sytuację, w której dany przedsiębiorca na podstawie jednego kryterium przekracza 40 proc. udziału w rynku, a na podstawie innego nie jest dominantem. Dla przykładu — udział największego przewoźnika kolejowego w przewozach towarów na terenie Polski, biorąc pod uwagę pracę przewozową, wynosi ponad 85 proc., jest natomiast dużo niższy, jeśli kryterium stanowić będzie masa przewożonych towarów. Dlatego kluczowe jest zachowanie Prezesa UOKiK przy ustalaniu udziału w rynku. Każdy przypadek należy traktować odmiennie. Teoretycznie można jednak uznać firmę za dominanta, jeśli chociaż według jednego kryterium jego udział w rynku przekracza 40 proc.

Przemysław Spotowski, aplikant radcowski z Kancelarii Nowakowski i Wspólnicy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Spotowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Gdy zabraknie konkurentów