GE: nowy prezes i większy kapitał

Agnieszka Berger
16-04-2002, 00:00

Na najbliższym posiedzeniu rada nadzorcza Giełdy Energii ma odwołać Jana Buczkowskiego ze stanowiska prezesa. Decyzja nie jest jednak przesądzona, głównie z powodu braku kandydata na nowego szefa. RN zdecyduje też o losach planowanego na czerwiec podwyższenia kapitału GE.

Decyzję o zmianach w składzie zarządu Giełdy Energii, a konkretnie — o zmianie prezesa, rada nadzorcza spółki miała podjąć 18 kwietnia. Posiedzenie przesunięto jednak o tydzień ze względu na brak ostatecznego porozumienia w kwestii wyboru następcy Jana Buczkowskiego. Udział w podejmowaniu decyzji w tej sprawie miał sobie zastrzec Piotr Czyżewski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za energetykę, który w czwartek wraca z podróży zagranicznej.

Podstawowym zadaniem nowego prezesa będzie przeforsowanie rozwiązań — dotyczących przede wszystkim zasad funkcjonowania rynku bilansującego PSE — które umożliwią Giełdzie Energii dalszą egzystencję i rozwój. Osiągnięcie porozumienia w tej sprawie z operatorem systemu przesyłowego (zarówno pod starym, jak i obecnym kierownictwem) nie udało się, mimo licznych prób, Janowi Buczkowskiemu. Jego następca ma być lepiej umocowany „politycznie”.

Dzisiaj energetyczny parkiet odgrywa rolę marginalną, nie mając szans z potężnym konkurentem, na jakiego wyrósł rynek bilansujący (który z założenia miał mieć charakter czysto techniczny). Obroty na rynku prowadzonym przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne osiągają poziom nawet kilkunastu procent krajowej sprzedaży energii elektrycznej, podczas gdy udział GE nie sięga nawet 1 proc. Szybkie doprowadzenie do zmiany zasad obrotu na rynku PSE (tak, aby — zamiast zachęcać — zniechęcały one do zawierania transakcji) to warunek przetrwania giełdy.

Od tego, jak akcjonariusze GE ocenią szansę na poprawę sytuacji, będą zależały ich decyzje w kwestii proponowanego przez zarząd podniesienia kapitału spółki o kolejne 7,5 mln zł. Zgodnie z propozycją zarządu, 250 tys. nowo wyemitowanych akcji miałoby trafić w ręce dotychczasowych udziałowców giełdy z wyłączeniem Skarbu Państwa. Udział SP w kapitale GE spadłby z 22,3 do około 19 proc. Udziały 10-proc. akcjonariuszy giełdy (Elektrim, PSE, GPW) miałyby pozostać na dotychczasowym poziomie, natomiast szansę objęcia „schedy” po SP nadproporcjonalnie w stosunku do obecnego parytetu mieliby mniejsi udziałowcy, którzy mogliby zwiększyć zaangażowanie maksymalnie do 10 proc. Nieoficjalnie mówi się, że nie wszyscy duzi akcjonariusze są zainteresowani udziałem w dokapitalizowaniu GE. Podobno na objęcie kolejnych akcji nie ma ochoty Giełda Papierów Wartościowych, która nigdy nie sprzyjała Giełdzie Energii zbudowanej według koncepcji Elektrimu.

Środki ze sprzedaży kolejnej serii walorów mają posłużyć GE do dokończenia rozpoczętych już inwestycji (chodzi głównie o budowę ośrodka zapasowego) i ułatwić przetrwanie do chwili zmian na rynku bilansującym. Zdaniem Jana Buczkowskiego, w ciągu miesiąca od ich wprowadzenia giełda powinna zwiększyć obroty do 2-3 proc. krajowej sprzedaży. Potem będzie można podjąć decyzję o uruchomieniu finansowego rynku terminowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / GE: nowy prezes i większy kapitał