General Motors notuje rekordowe straty

Rafał Białkowski
opublikowano: 13-02-2008, 00:00

38,7 mld USD robi negatywne wrażenie. Ale okazuje się, że nie jest tak tragicznie, jak pokazuje wynik netto.

38,7 mld USD robi negatywne wrażenie. Ale okazuje się, że nie jest tak tragicznie, jak pokazuje wynik netto.

General Motors, największy producent samochodów za oceanem, stracił w ubiegłym roku 38,7 mld USD. To najgorszy wynik w historii amerykańskich koncernów motoryzacyjnych. Producent z Detroit przebił rekord z 1992 r., kiedy w rok „przepuścił” 23,4 mld USD. Przychody stopniały do 181 mld USD z 206 mld USD rok wcześniej.

— To był bardzo trudny okres ze względu na spowolnienie na rynku w Stanach Zjednoczonych — mówi Fritz Henderson, szef działu finansowego koncernu.

Ale nie tylko. Na straty wpłynęły jeszcze konieczność zapłacenia wysokich podatków, wzrost kosztów opieki zdrowotnej dla pracowników oraz zażarta walka z Toyotą. Amerykanie, którzy ścigali się o miano największego sprzedawcy aut z producentem z Kraju Kwitnącej Wiśni, dawali liczne opusty, co dodatkowo odbiło się na wynikach. A wszystko po to, by obronić pozycję lidera, którą utrzymują od 77 lat. Tylko w czwartym kwartale straty General Motors wyniosły 722 mln USD, podczas gdy rok wcześniej gigant miał 950 mln USD nad kreską. Inwestorzy amerykańskiego koncernu od lat są przygotowywani na słabe wyniki roczne. W 2005 r. General Motors stracił 10,4 mld USD, a w 2006 r. 1,98 mld USD.

Mimo tak dużej straty w ubiegłym roku inwestorzy nie załamują rąk. Wyłączając podatki oraz jednorazowe wydatki, koncern stracił w 2007 r. tylko 23 mln USD, co daje 0,4 USD na akcję (analitycy spodziewali się aż 0,95 USD).

Na inwestorów optymistycznie podziałały też zapowiedzi Ricka Wagnera, szefa General Motors.

— W tym roku zanotujemy zyski dzięki wzrostom na rynkach Azji, Rosji oraz Ameryki Łacińskiej. To zrównoważy spowolnienie na rodzimym rynku — uspokaja Rick Wagoner.

Koncern chce też mocno zacisnąć pasa. Dzięki porozumieniu ze związkami zawodowymi chce rozwiązać umowy z 74 tys. tzw. pracowników godzinowych. Chce ich zastąpić tańszą siłą roboczą. Szczegóły oferty zostaną ujawnione w ciągu kilku tygodni, ale koncern przekonuje, że dzięki temu zabiegowi do 2011 r. corocznie zaoszczędzi 5 mld USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane