Geneva Motor Show 2016, czyli koniec ery aut, jakie znamy

opublikowano: 01-03-2016, 10:20

Tegoroczna wystawa w Genewie jest ciekawa nie tylko ze względu na premiery aut, ale także z powodu możliwości obserwowania z bliska ogromnego tempa zmian. Nieco ponad 100 lat temu samochód rozpoczął rewolucję w podróżowaniu. Dziś na świecie jeździ około 800 mln aut, a do 2050 r. ma ich być ponad 2 mld.

— Rozwój motoryzacji to dosłownie kształtowanie świata. Miasta przeprojektowano „pod auta”. Samochody zmieniły sposób postrzegania odległości i relacje międzyludzkie — mówi Alain Uyttenhoven, szef Lexusa na Europę. Przed 2050 r. na świecie będzie ponad 10 mld ludzi i ponad 65 proc. będzie mieszkało w miastach.

Toyota kikai to oczywiście dopiero koncept. Wizja przyszłości. Dzisiaj jednak szybciej niż kiedykolwiek takie wizje mają szansę się ziścić. Kto przypuszczał 20 lat temu, że w 2015 r. na drogach pojawi się 8 mln hybrydowych toyot? Wtedy hybryda też była tylko konceptem...
Wyświetl galerię [1/7]

PRZYSZŁOŚĆ JUŻ TU JEST:

Toyota kikai to oczywiście dopiero koncept. Wizja przyszłości. Dzisiaj jednak szybciej niż kiedykolwiek takie wizje mają szansę się ziścić. Kto przypuszczał 20 lat temu, że w 2015 r. na drogach pojawi się 8 mln hybrydowych toyot? Wtedy hybryda też była tylko konceptem... Marcin Bołtryk

— Jedna trzecia mieszkańców krajów rozwiniętych będzie miała 60 lat lub więcej. Auta trzeba do tego dostosowywać. Wkrótce nadejdzie czas pojazdów o zerowej emisji. Poza tym samochody są co prawda głównym źródłem wolności, ale powodują, niestety, ponad milion śmiertelnych ofiar rocznie. Zmiany będą więc dotyczyły także wspomagania bezpieczeństwa i rozwoju autonomicznej jazdy — uważa Alain Uyttenhoven. Volvo w cztery lata całkiem zmieniło swoje auta, projektując od nowa silniki, podwozia i elektronikę. Zmienia też podejście do bezpieczeństwa.

— Najlepszym sposobem, by nie było ofiar wypadków, jest unikanie wypadków. Volvo pierwsze wprowadziło system automatycznego hamowania jako standard. Ma też nowatorskie systemy wykrywania pieszych, rowerzystów i dużych zwierząt. Debiutujący na tegorocznej wystawie model V90 może podróżować po autostradzie w trybie półautonomicznym, samodzielnie jeździć w korkach.

W 2017 r. na ulice Goeteborga wyjedzie 100 naszych aut, które na niektórych odcinkach będą się poruszały bez pomocy kierowcy. Jeszcze kilka lat temu brzmiałoby to jak powieść science fiction — mówi Arkadiusz Nowicki, szef Volvo w Polsce. O „autonomii” mówi się na wielu stoiskach w Genewie. Np. Mercedes-Benz Intelligent Drive ma być sposobem na minimalizowanie skutków i liczby wypadków.

— Samochody już dziś są rodzajem wysoce zdigitalizowanych maszyn i mają swoją „automotive intelligence”. Ta „inteligencja samochodu” nie różni się wiele od ludzkiej. Może tym, że auto zbiera dane za pomocą nie sześciu zmysłów, lecz wielu sensorów, kamer i czujników oraz przetwarza je według zaprogramowanych algorytmów. „Uczy się” środowiska i „adaptuje” do sytuacji.

Ba — potrafi korygować zachowanie. Mercedes z wysokim IQ uczy się rozpoznawać typowe sytuacje w ruchu drogowym w Stuttgarcie — ulice, tory tramwajowe, sygnalizatory, auta, pieszych. Analizuje i przetwarza segmenty tego otoczenia, by zinterpretować układ ruchu drogowego w innym mieście: Pekinie, Warszawie, Nowym Jorku — twierdzi Ewa Łabno-Falęcka z Mercedes Benz Polska.

Jej zdaniem, niedługo auto będzie mobilnym miejscem pracy i relaksu. Kierowcy zyskają wybór: prowadzić samodzielnie ze wsparciem inteligentnych systemów albo zdać się na autonomiczny dojazd do celu. Prezentowana w Genewie nowa klasa E obejmuje samochody właściwie w 90 proc. inteligentne: dostosowują się do drogi, antycypują niebezpieczeństwo i jeśli kierowca mimo ostrzeżeń nie zareaguje — inicjują hamowanie. Mary Barra, prezes i dyrektor generalna General Motors (GM), twierdzi, że w pięć lat w motoryzacji zajdą większe zmiany niż przez ostatnie pół wieku.

— Częścią naszego życia, także motoryzacyjnego, stała się łączność z internetem. Dla klientów coraz częściej ważną cechą samochodu, poza świetnymi właściwościami jezdnymi, jest możliwość integracji ze smartfonem — potwierdza Wojciech Osoś z polskiego oddziału GM. Pokazany w Genewie model Opel GT Concept to popularny sportowy samochód przyszłości.

Minimalistyczny, ale z niezwykłym nadwoziem, pod którym typowe akcenty sportowego coupé łączą się z futurystycznymi rozwiązaniami interfejsu człowiek — maszyna. Monitory wyświetlają obraz z otoczenia i zastępują boczne lusterka. Nie ma przycisków — auto reaguje na polecenia głosowe i sterowanie przez panel dotykowy. Odpowiada aksamitnym głosem i potrafi dobrać odpowiednią muzykę, trasę lub temperaturę.

Podobnie jest w samouczących się automatycznych przekładniach: dostosowują się do stylu jazdy kierowcy i zmieniają biegi w trybie sportowym lub ekonomicznym. GT Concept ma mocny, trzycylindrowy turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 1 litra. Przyspiesza od 0 do 100 km/h w niespełna 8 sekund i może pędzić 215 km/h. Zdaniem Ewy Łabno-Falęckiej, termin „motoryzacja” zostanie niedługo zastąpiony przez „mobilność”.

— Rośnie znaczenie wynajmu długoterminowego. Mercedes-Benz wprowadził tę usługę w 2012 r. Po trzech latach to już 1117 umów na ponad 9000 sprzedanych aut osobowych. Sharing economy, a więc także car sharing, czyli korzystanie z samochodu, kiedy tego naprawdę potrzebujemy, i opłata za efektywne używanie — to znacząca tendencja miejskiej mobilności.

Daimler i jego firma Car2go oferuje taką usługę już w niemal 30 miastach na świecie — mówi Ewa Łabno-Falęcka. Według raportu „2020 Outlook” firmy Boston Consulting Group, światowy rynek baterii elektrycznych na potrzeby motoryzacji będzie w 2020 r. wart 60 mld USD.

Świadczy to o olbrzymim potencjale pojazdów z napędem elektrycznym i hybrydowym. Silniki spalinowe zaczynają oddawać im pole. Volvo twierdzi, że za cztery lata elektryczne lub hybrydowe będzie co 10. jego auto. Na ten drugi napęd już dawno postawiła Toyota i oferuje przełomowego miraia z ogniwami paliwowymi.

— Szacujemy, że sprzedaż miraia w 2016 r. wyniesie 2, w 2017 r. 3, a w 2020 r. już 30 tys. Podobnie było z hybrydowym priusem. Zadebiutował 18 lat temu, a dziś jeździ po drogach ponad 8 mln takich aut — informuje Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland. Porsche Mission E to pierwszy tej marki czteroosobowy samochód sportowy z napędem elektrycznym.

Dwie pary drzwi, cztery osobne fotele, moc ponad 600 KM i ponad 500-kilometrowy zasięg. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w mniej niż 3,5 sekundy. Pierwszy raz pokazano go w zeszłym roku we Frankfurcie, ale teraz w Genewie ogłoszono, że seryjna produkcja ruszy pod koniec dekady.

— Podejmujemy wyzwanie, ale nawet w modelach z napędem całkowicie elektrycznym Porsche pozostanie wierne swojej filozofii i zaoferuje klientom najbardziej sportowy i technologicznie wyrafinowany model na rynku — zachwala dr Oliver Blume, prezes Porsche. Podsumowując: będzie inaczej. Już jest inaczej, ale lepiej czy gorzej?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu