Getin konsolidacja

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 05-10-2009, 00:00

Get in and go. Taki był pierwotny pomysł biznesowy. Getin zmienia się jednak w bank uniwersalny.

Bank rękami i nogami bronił się przed mianem "instytucji od wszystkiego". Teraz właśnie w tym kierunku zmierza.

Get in and go. Taki był pierwotny pomysł biznesowy. Getin zmienia się jednak w bank uniwersalny.

Ludzie z ekipy Leszka Czarneckiego dali się poznać jako mistrzowie od kreowania nowych marek. Być może przyszedł czas na rezygnację z niektórych brandów. W Getinie — w związku z połączeniem z Noble Bankiem — trwają dyskusje, co z całej palety nazw zachować, a jeśli zrezygnować, to z czego.

— Rozważamy, czy inwestowanie w dużą liczbę marek ma biznesowy sens w kontekście przeprowadzanej fuzji — wyjaśnia Michał Handzlik, prezes Getin Banku.

Noble mógłby się np. pozbyć Metrobanku — niszowej marki, pod jaką udzielał kredytów mieszkaniowych dla zamożnych klientów. Z kolei Getin sprzedaje hipoteki pod brandem Dom Bank. Czy zachowa ten szyld? Z pewnością jest to znacznie bardziej wypromowana marka niż Metrobank. Opcja zachowania Dom Banku jak i odesłania tego szyldu do lamusa ma w grupie zarówno zwolenników jak i przeciwników.

Nie wiadomo też, co będzie z Introfaktorem, spółką faktoringową Noble Banku. Wystartowała ona ledwie przed rokiem i trudno jej konkurować ze znacznie starszym Faktor in Bank Getinu, który para się tą działalnością od czterech lat.

Bank od wszystkiego

Wymiana szyldów i rezygnacja z wypromowanych już marek mogłaby być konsekwencją kierunku, jaki bank Leszka Czarneckiego obrał kilkanaście miesięcy temu. Na początku — i jeszcze do niedawna — była to efektywna maszynka do sprzedaży kredytów. Od przełomu 2007/08, kiedy pojawiły się pierwsze symptomy kryzysu płynnościowego, Getin zainteresował się depozytami. Od roku coraz bardziej przekształca się w bank od wszystkiego. Na razie jest na początku tej drogi, ale początki są całkiem zachęcające.

— Kiedy przyszedłem do banku poziom cross sellingu wynosił 1,04. Obecnie jest to 1,4 — mówi Michał Handzlik, który niedługo będzie obchodził pierwszą rocznicę objęcia sterów Getinu.

Mówiąc bardziej zrozumiałym językiem, na jednego klienta przypada niespełna półtora produktu. Mało. Bank ma przecież półtora miliona klientów (od ubiegłego roku przybyło pół miliona). Tyle że w większości są to właśnie te osoby, które kontakt z Getinem mają tylko przy okazji zaciągania kredytu lub zakładania lokaty. Rachunków rozliczeniowych w banku jest tylko 180 tys., w tym 100 tys. e-Getinów, które pojawiły się w ofercie w tym roku Tylko albo aż, zważywszy na fakt, że Getin nie wydał złotego na promocję nowego internetowego rachunku. Kampania reklamowa ruszy pewnie po fuzji w Noblem, bo Michał Handzlik zapowiada, że przy tej okazji rachunek przejdzie istotny tuning.

— Zależy nam, żeby klienci do nas przelewali wynagrodzenie. Obecnie na 100 tys. rachunków połowa z nich odnotowuje stałe wpływy — mówi Michał Handzlik.

O pensjach klientów marzy każdy bank, bo potem łatwiej można im sprzedać jedną kartę, drugą, lokatę, fundusz itp. To samo ma na myśli Michał Handzlik. I zamierza dopiąć swego. Zapowiada, że za rok w Getinie poziom cross sellingu wyniesie 2,5-2,7. Spore wyzwanie, gdyż najbardziej obrotne banki mają średnią trzy produkty na klienta.

500 oczek w sieci

Niemniej ambitny jest plan dotyczący kont osobistych. Michał Handzlik deklaruje, że za rok bank będzie miał kilkaset tysięcy e-Getinów. Niemało. Getin ma jednak sieć, w którą może łapać nowych klientów. Obecnie bank dysponuje 500 placówkami własnymi oraz franczyzowymi. Tych ostatnich jest w sieci już 240. W tym roku bank otworzył 140 partnerskich placówek, a planuje uruchomić 200. I to by było na tyle. Getin kończy budowę sieci.

— Przy tej skali działania banków, strukturze wydatków marketingowych sieć powinna liczyć około 550 oddziałów — mówi Michał Handzlik.

Nie tak szybko

Getin stopniowo zmienia też filozofię sprzedaży kredytów. Wcześniej pożyczał pieniądze dość lekką ręką. Teraz uważniej przygląda się, komu.

— 84 proc. kredytów udzielamy osobom, z które są bądź były naszymi klientami — mówi Michał Handzlik.

Więcej w ofercie będzie kredytów celowych (np. na wyprawkę szkolną) czy skierowanych do konkretnego klienta (sfery budżetowej itp.).

— Więcej będziemy udzielać hipotek z uwagi na trwałe zabezpieczenia. W I półroczu, łącznie z Noble Bankiem byliśmy drugim graczem na tym rynku, po PKO BP — chwali się Michał Handzlik.

Jak plany Getinu ocenia rynek? Analitycy bankowi przyznają, że dotąd nie przyglądali mu się zbyt uważnie i dopiero mają zamiar zająć się nim po fuzji z Noble Bankiem. Marcin Materna, szef działu analiz DM Millennium, deklaracje prezesa Getin Banku ocenia jako bardzo realne, chociaż terminy realizacji zamierzeń uważa za zbyt ambitne.

— Nie sądzę, żeby bank za rok miał kilkaset tysięcy rachunków. To samo dotyczy poziomu cross sellingu — mówi Marcin Materna.

Eugeniusz

Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane