Giełda nie jest wolna od uczuć

Alina Treptow
28-06-2010, 00:00

I laicy, i specjaliści inwestując popełniają ten sam błąd. Wszyscy kierują się emocjami

Wszyscy kierujemy się emocjami — banał. Ale gdy kieruje się nimi analityk inwestujący miliony "banał" nabiera nowego znaczenia.

Nikt nie jest cyborgiem i nawet najlepsi na rynku wpadają w te same dołki, co laicy. Jakie pułapki czekają na inwestorów?

— Jedną z nich jest efekt myślenia wstecznego. Nawet jeśli na rynku dojdzie do mało prawdopodobnego zdarzenia, inwestorzy twierdzą, że oni taką sytuację już od dawna prognozowali. Takie myślenie powoduje, że trudniej jest im zauważyć swoje błędy, bo przecież są w stanie przewidzieć nawet mało prawdopodobne zdarzenia. Aby uniknąć popełnienia takiego błędu należy notować informacje na temat zawieranych transakcji i własnych prognoz — tłumaczy prof. Piotr Zielonka, ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, specjalista od psychologii rynku finansowego.

Plotka podpowie

Inny popełniany często błąd nosi nazwę pułapki zakotwiczenia. Polega on na tym, że analizując wykresy, zbyt dużą uwagę przywiązuje się do przypadkowo pojawiających się cen i podejmuje decyzje na podstawie zasłyszanej bądź charakterystycznej wartości.

Ludzka psychika ma jeszcze jedną słabość, która polega na tym, że preferuje rzeczy, które zna lepiej. Dotyczy to również doświadczonych inwestorów. Jest to tak zwany efekt dostępności.

— Inwestor zwraca większą uwagę na te spółki i papiery wartościowe, które zna i z którymi miał wcześniej kontakt. Dostępność odnosi się również do informacji. Pamięta się przede wszystkim te najnowsze, które niekoniecznie są najważniejsze. W celu uniknięcia błędnych decyzji, należy skupiać się na tych informacjach, które mogą być istotne dla przyszłości firmy w dłuższej perspektywie — zaznacza prof. Piotr Zielonka.

Spać spokojnie nie mogą nawet doświadczeni gracze giełdowi, ponieważ emocji nie da się do końca wyeliminować, a osiągnięte już sukcesy mogą się okazać przeszkodą w przyszłości.

— Zwiększający się stan konta powoduje w większości przypadków wykładniczy przyrost emocji towarzyszących inwestowaniu na giełdzie — przestrzega Jacek Stelmachowski, ekspert z Akademii Inwestora Giełdowego.

Zależnie od płci

Podejście do inwestowania jest raczej cechą indywidualną. Jednak, jak pokazują badania, wiek, płeć i doświadczenie, również mają tu znaczenie.

— I tak, mężczyźni są bardziej agresywnymi graczami. Dokonują bardziej ryzykownych transakcji i zawierają je częściej niż kobiety. Panie tymczasem mają skłonność do dłuższego trzymania walorów w portfelu inwestycyjnym. I jak pokazują badania przeprowadzone w USA, jest to bardziej opłacalne. Ich stopa zwrotu była wyższa o około 1,5 proc. — mówi prof. Tomasz Zaleśkiewicz, kierownik Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi SWPS we Wrocławiu.

Jak dodaje, nasze podejście do inwestycji zależy od wieku. Młodzi ludzie są bardziej skłonni do ryzyka. I nie wynika to wyłącznie z uwarunkowań biologicznych. Na decyzję ma wpływ doświadczenie. Starsi gracze mają w głowach wspomnienia transakcji, na których stracili spore kwoty. Dlatego do kolejnych podchodzą już z większą ostrożnością.

Według Tomasza Zaleśkiewicza sama świadomość własnych ograniczeń pomaga je zwalczać. Jednak nie można ich wyeliminować całkowicie. Gdy inwestor reaguje zbyt emocjonalnie może to oznaczać, że konkretny obszar rynku, na którym próbuje działać, nie jest dla niego odpowiedni. Profesor dodaje, że w takim przypadku warto rozważyć inwestycje w bardziej bezpieczne papiery. To podobna sytuacja, jak z niedostosowaniem pracownika do konkretnego stanowiska pracy. Nie warto na siłę zmieniać człowieka. Efektywniej jest znaleźć dla niego miejsce, w którym on sam będzie się czuł najbardziej komfortowo.

Inwestorzy czują ciągłą niepewność w podejmowaniu decyzji i strach, ponieważ, jak tłumaczy Jacek Stelmachowski, zwykle nie mają wypracowanej metody inwestycyjnej i polegają na zasłyszanych plotkach. A brak stałej metody powoduje ciągły niepokój. Dopiero opracowanie ścisłych, sprawdzonych w przeszłości reguł inwestycyjnych powoduje, że inwestor śpi spokojnie, bo z góry wie, co zrobi w przypadku pomyłki. Gracz, który nie trzyma się wcześniej założonego planu po prostu nie ufa metodzie, którą się posługuje.

Jacek Stelmachowski dodaje też, że dobrym graczem trzeba się po prostu urodzić. Osoba nie mająca do tego predyspozycji psychicznych nigdy nie będzie giełdowym rekinem, a jedynie może próbować walczyć ze swoimi słabościami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Giełda nie jest wolna od uczuć