Giełdowa spółka wygrała potyczkę

Paweł Janas
27-02-2006, 00:00

Mały zajazd się nie udał. Właściciele patronackich stacji paliw rzucili Orlenowi rękawice i… ugody nie wywalczyli.

W piątek w wydziale cywilnym sądu rejonowego w Płocku na wokandzie stanęły dwie sprawy z powództwa właścicieli stacji patronackich PKN Orlen przeciwko jego zarządowi. Celem było... zawarcie ugody. Pierwsza sprawa dotyczyła udostępnienia stacjom logo Orlenu oraz elementów wizualizacji. W drugiej domagali się rekompensaty za, ich zdaniem nieprzestrzeganie przez Orlen zapisu w umowie o cenach preferencyjnych. Nie udało się.

— Ugoda nie została zawarta w żadnej ze spraw. Zgody nie wyraził PKN Orlen. Teraz pozostaje właścicielom stacji jedynie skierowanie do sądu pozwów cywilnych — informuje Joanna Kasicka, rzecznik sądu rejonowego w Płocku.

Jak mantra

Dlaczego Orlen nie zgodził się na zawarcie ugody? Argumenty płockiej spółki od dawna są te same.

— Nie możemy udostępnić logo. Po pierwsze, umowy były zawierane, zanim na rynku pojawiła się marka Orlen. Po drugie, na początku lutego przedstawiliśmy propozycje nowych umów franczyzowych. Większości stacji dają one możliwość wejścia w barwy Orlenu lub sieci „Bliska” — wyjaśnia Dawid Piekarz, rzecznik spółki.

W drugiej sprawie Płock też pozostaje nieprzejednany.

— Przestrzegamy wszystkich warunków umów zwartych ze stacjami patronackimi — podkreśla rzecznik Orlenu.

Co na to przedstawiciele stacji?

— Umowy zawarte z prawnikami przewidują scenariusz na wypadek niezawarcia ugody. Jest to oczywiście możliwość wystąpienia na drogę sądową przeciwko PKN Orlen. Decyzja będzie zależała jednak indywidualnie od każdego z właścicieli — informuje Janusz Tatarski, prezes zarządu Krajowego Związku Stowarzyszeń Stacji Patronackich PKN Orlen.

Sporne tematy

Na czym polega problem? Pierwsza sprawa to kwestia logo. Właściciele prywatnych stacji działających w niebieskich barwach Petrochemii Płock (poprzedniczki PKN) chcą mieć prawo do korzystania z logo Orlenu. Ich zdaniem, spółka zaprzestała reklamy tego brandu, czego efektem jest spadek ich dochodów.

Druga sprawa, która stanęła w piątek na wokandzie płockiego sądu, rodzi jeszcze więcej emocji. Właściciele stacji twierdzą, że niekiedy kupują w Orlenie paliwo drożej niż inni uczestnicy rynku — i to mimo zapisu o preferencyjnych cenach. Ich zdaniem, nie są odosobnione przypadki, kiedy orlenowskie paliwo mogą taniej kupić na przykład poprzez hurtową sieć sprzedaży... przykładowo BP.

W pierwszej sprawie wystąpiło 18 stacji, w drugiej — 20. To dużo — biorąc po uwagę, że do tej pory nie było tak zorganizowanej akcji po stronie właścicieli stacji. To mało — biorąc pod uwagę, że w orlenowskiej sieci patronackiej działa kilkaset stacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Giełdowa spółka wygrała potyczkę