Giełdowy bilans zysków i strat

Izabela Tadra
28-09-2009, 00:00

W kryzysie większość traci, ale wtedy też powstają największe fortuny.

W Polsce dała zarobić branża spożywcza, za granicą — Chiny

W kryzysie większość traci, ale wtedy też powstają największe fortuny.

W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku inwestowanie w akcje okazało się całkiem opłacalne. Do końca września indeks największych spółek zwiększył wartość o około 25 proc., WIG wzrósł o 40 proc. Wskaźnik mierzący koniunkturę na rynku średnich spółek zyskał 50 proc., a indeks grupujący najmniejsze spółki warszawskiego parkietu zyskał 68 proc. Znacznie lepsze wyniki można było uzyskać rozpoczynając inwestycje w lutym i marcu, a więc w czasie, gdy na giełdzie kształtowało się dno bessy. Tylko jak je znaleźć?

Zdaniem Romana Przasnyskiego, głównego analityka Gold Finance, najwyższy wzrost zanotowały akcje firm deweloperskich i spożywczych.

Czarne konie…

— Od początku roku WIG Deweloperzy wzrósł o 128 proc., a WIG Spożywczy o 114 proc. Wzrost pierwszego wskaźnika wynikał z odreagowania bardzo dużego spadku w czasie bessy. Spółki deweloperskie zostały wtedy przecenione najmocniej. Strategia kupowania akcji firm, które najbardziej straciły na wartości, jest jednak dość ryzykowna i nie zawsze przynosi dobre efekty. Przykład to bardzo gwałtowne zmiany kursów takich spółek, jak Immoest, Orco, LC Corp — twierdzi Roman Przasnyski.

Według niego liderzy wzrostów to jak zwykle spółki małe, o niewielkiej płynności, często nazywane groszowymi.

— Na czele jest FON, którego akcje wzrosły o 6000 proc., ale można wątpić, czy komukolwiek z inwestorów udało się taką stopę osiągnąć. Drugie miejsce zajmuje wspomniany Immoeast, zyskujący ponad 770 proc. To z kolei przykład spółki, która otarła się o bankructwo. Z grona tego typu firm często się rekrutują liderzy wzrostów. Inwestowanie w nie przypomina jednak grę w ruletkę, a kapitał o wiele łatwiej stracić, niż pomnożyć — ostrzega Roman Przasnyski.

Do najbardziej udanych "pierwszoligowych" inwestycji zalicza także akcje KGHM. Zyskały około 220 proc.

— To hit tego roku. W znacznym stopniu wysoką stopę zwrotu zawdzięczają bardzo silnej wcześniejszej przecenie. Dobrych spółek, których akcje pozwoliły zarobić ponad 100 proc. w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy, jest już całkiem sporo. To głównie firmy średniej wielkości. Zresztą indeksom małych i średnich firm należą się słowa uznania nie tylko za duże zwyżki, ale i za styl, w jakim zostały osiągnięte — bez typowych niegdyś dla tej grupy spółek szaleństw. Wzrosty były niezbyt spektakularne, ale bardzo konsekwentne — mówi Roman Przasnyski.

Jego zdaniem hitem inwestycyjnym były też rynki zagraniczne — giełda chińska, gdzie indeksy wzrosły o 66 proc., indeks w Indiach, który zyskał prawie 70 proc., zaś 60 proc. sięgała zwyżka w Hongkongu. Brazylijski indeks Bovespa zwiększył swoją wartość o ponad 60 proc., a argentyński Merval — o 80 proc. Rosyjski RTS to skok o 150 proc., o połowę ustępował mu rumuński BET. Ponad 70 proc. można było zarobić, inwestując na giełdzie w Istambule.

— Dużym zaskoczeniem były też wzrosty na rynku surowców. Wielu inwestorów i analityków określiło skoki na rynku metali jako niezrozumiałe i nieuzasadnione — twierdzi Jerzy Nikorowski, analityk Superfund.

Uzasadnione czy nie, ale kontrakty na miedź wzrosły o 120 proc. Kolejne pozycje zajmowało srebro, zyskujące niecałe 70 proc., platyna ze zwyżką o 48 proc. Złoto zyskało tylko 19 proc.

… i podcięte skrzydła

Największy zawód sprawiła inwestorom telekomunikacja, czyli branża uznawana za najlepszą na czas bessy.

— WIG Telekomunikacja od początku roku zyskał zaledwie 0,5 proc. Nie najlepiej radziły sobie spółki z branży paliwowej i banki — oba indeksy zyskały po około 18 proc. — wskazuje Roman Przasnyski.

Pomijając całkiem małe spółki o niewielkich obrotach i płynności, do największych przegranych Roman Przasnyski zalicza Telekomunikację Polską, której akcje staniały o około 17 proc., i PKO BP zniżkujące o około 5 proc. Ani analityka, ani inwestorów, nie zachwyciło też Pe- kao zyskujące zaledwie 18 proc., PKN rosnące o 17 proc. ani PGNiG ze zwyżką o 7,5 proc.

— Przegrani na rynku surowców to pszenica i kukurydza, zniżkujące po 25 proc., i soja, która potaniała o 10 proc. — dodaje Roman Przasnyski.

Zdaniem Jerzego Nikorowskiego, na największe straty narażeni byli inwestujący w waluty. Uważa on, że sporo stracić mogli posiadacze aktywów w dolarach. Zdradliwe były też amerykańskie obligacje, które straciły na wartości i teraz są sporo tańsze — tłumaczy Nikorowski.

W inwestycjach trzeba się kierować wiedzą i rozsądkiem, ale też mieć trochę szczęścia.

Izabela Tadra

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Izabela Tadra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Giełdowy bilans zysków i strat