Giełdowy wózek trzeba pchać wspólnymi siłami

opublikowano: 02-06-2015, 00:00

Drobni inwestorzy to nie dinozaury — nie wyginą, ale o ich populację muszą zadbać wszyscy pospołu, uważają decydenci polskiego rynku kapitałowego

Chciałbym, żeby zaistniała wspólnota wielu uczestników rynku — mówił Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Marzy nam się pakt dla rynku kapitałowego i przekonanie wielu środowisk, że warto współpracować — wtórował mu Paweł Tamborski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych, a przyklasnęli inni uczestnicy dyskusji o aktywności inwestorów indywidualnych, która odbyła się w weekend na Konferencji WallStreet w Karpaczu. Szybko okazało się jednak, że z tą aktywnością — a przynajmniej jej oceną — nie jest tak źle.

Chciałbym, żeby Polacy dobrze poruszali się po rynku kapitałowym i czerpali z niego korzyści. Martwi nas więc spadek udziału inwestorów indywidualnych w obrotach z ponad 30 do 13 proc. Paweł Tamborski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych
Zobacz więcej

Chciałbym, żeby Polacy dobrze poruszali się po rynku kapitałowym i czerpali z niego korzyści. Martwi nas więc spadek udziału inwestorów indywidualnych w obrotach z ponad 30 do 13 proc. Paweł Tamborski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych Marek Wiśniewski

— Chciałbym, żeby Polacy dobrze poruszali się po rynku kapitałowym i czerpali z niego korzyści. Martwi nas więc spadek udziału inwestorów indywidualnych w obrotach z ponad 30 do 13 proc. Pamiętajmy jednak, że rynek w tym czasie wzrósł, więc spadek nie jest aż tak dramatyczny, a 13 proc. to i tak więcej niż średnia na rynkach starej Europy — powiedział Paweł Tamborski.

Sorry, takie mamy stopy

Robert Wąchała z Komisji Nadzoru Finansowego też nie załamywał rąk i przypomniał, że choć to inwestorzy indywidualni zbudowali rynek, ich spadający udział to normalna kolej rzeczy.

— Duży, czyli inwestor instytucjonalny, może tu więcej, ma więcej otwartych drzwi i może wejść tam, gdzie nie wpuszczą drobnych. Ma też łatwiej, bo nie inwestuje swoich pieniędzy, dlatego nie ogląda złotego z każdej strony i ma większą skłonność do podejmowania decyzji.

Zarządzający mają też więcej czasu i dostęp do lepszych technologii — dodaje Robert Wąchała. Mirosław Kachniewski ze Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych przyczyn niższej aktywności kupujących upatruje w niższej aktywności… sprzedających — także skarbu państwa, który ofertami publicznymi państwowych spółek budził uśpionych graczy i przyciągał nowych.

— W środowisku niskich stóp procentowych wejście na giełdę dla przedsiębiorstw nie jest opcją numer jeden. Potrzeba więc ciągnika popytowego, ale kto miałby nim kierować? Dla inwestorów zagranicznych jesteśmy już w środku stawki i specjalnie się wyróżniamy. Rodzime fundusze?

Pieniądze muszą zanieść do nich ci, którzy trzymają kilkaset miliardów złotych na nisko oprocentowanych depozytach w bankach. Mamy wzrost gospodarczy, wyniki firm są coraz lepsze, więc teoretycznie ceny akcji powinny rosnąć. Ktoś jednak musi pierwszy kupić, żeby nakręcić innych — uważa Mirosław Kachniewski. Paweł Tamborski szansy upatruje w segmencie małych i średnich firm, których notowania rosły w ostatnich miesiącach mimo stagnacji blue chipów.

— Uruchamiamy różne inicjatywy, których celem jest zaktywizowanie w tym obszarze animatorów i zachęcenie analityków biur maklerskich do szerszego pokrywania tego typu firm — dodaje prezes GPW.

Pod pręgierzem

Nieobecni nie mają racji, ale także… głosu. W czasie debaty nie raz dostało się rządowi („musimy naciskać na rząd, żeby ugrać rozwiązania prorynkowe”), Donaldowi Tuskowi (jego słynne „giełda to kasyno” zrobiło wiele złego rynkowi — podkreślano),

rodzimym towarzystwom funduszy inwestycyjnych, a na koniec także biurom maklerskim. O TFI już „na dzień dobry” wspomniał Paweł Tamborski, który zwrócił uwagę, że pieniądze inwestorów mogłyby trafić szerszym strumieniem na rynek poprzez fundusze, ale problemem są opłaty za zarządzanie znacznie wyższe niż średnia europejska.

— Mechanizmy rynkowe na razie sobie z tym nie poradziły — podkreślił prezes GPW. Mniej dyplomatyczny był Robert Wąchała z Komisji Nadzoru Finansowego, który sytuacje na rynku TFI nazwał oligopolistyczną.

— Fundusze żyją dobrze, bo nie mają większej konkurencji ze strony instytucji zagranicznych. Polski rynek otwiera się na świat dość powoli i mamy tu zaszłości, których zlikwidowanie spowodowałoby obniżenie kosztów — uważa Robert Wąchała.

Mariusz Patrowicz, akcjonariusz kilku spółek giełdowych, który wziął udział w panelu jako widz, skrytykował natomiast biura maklerskie za zbyt wysokie prowizje. Drugi głos z sali dotyczył sprawy chyba nawet jeszcze bardziej dotkliwej dla inwestorów.

— Może to jest dobry czas na to, by lobbować za zniesieniem podatku od zysków kapitałowych. Warto byłoby przygotować nowelizację ustawy, zbierać podpisy, a w czasie kampanii wyborczej nasze szanse na sukces byłyby na pewno większe — mówił jeden z inwestorów, za co zebrał gromkie brawa.

— Podatki mogłyby coś zmienić, ale o tym się mówi od 20 lat, a tak naprawdę trzeba by było edukować posłów. Gdybyśmy mieli iść do Sejmu i mówić o giełdzie, to zaraz byśmy usłyszeli, że to przecież kasyno. Zmiany muszą być siłą rzeczy ewolucyjne — z dnia na dzień nie wyrwiemy giełd z czteroletniej stagnacji.

Wcześniej impulsem do rozwoju rynku było wejście do Unii Europejskiej, później procesy prywatyzacyjne, a teraz już tak łatwo nie jest — uważa Iwona Sroka, prezes KDPW, która pół żartem, pół serio dodała, że być może już niedługo łatwiej będzie przebić się z inicjatywami, bo Andrzej Duda ma akcje jednej ze spółek giełdowych.

— Merytorycznymi, akademickimi argumentami trudno coś wywalczyć. Przestałem wierzyć, że przy tej skali poszczególnych instytucji w pojedynkę coś będziemy w stanie zrobić. Trzeba połączyć siły, a do tej pory brakowało chęci. Rozmawiając np. z TFI, słyszymy, że każdy ma swoje cele. Wsłuchujmy się — także na takich spotkaniach jak WallStreet — w głos rynku. Rróbmy tyle, ile możemy. Kiedyś zostaniemy nagrodzeni — zakończył Jarosław Dominiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy