Giełdy w wakacyjnych nastrojach

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance
28-06-2010, 17:49

Poniedziałkowa sesja przebiegała w dość sennych nastrojach. Nieco więcej wigoru wykazywały jedynie indeksy we  Frankfurcie i Paryżu.

Nie stało się to jednak wyraźnym impulsem dla pozostałych parkietów europejskich. Inwestorzy zdają się czekać na poważniejszy bodziec, który najprawdopodobniej nadejdzie zza oceanu. Zbliżający się koniec miesiąca i półrocza nie pobudza na razie do aktywności, mającej na celu podciągnięcie kursów akcji. Nie da się nadrobić w ciągu trzech sesji nie najlepszych czerwcowych osiągnięć na giełdach.
 
Polska GPW

Inwestorzy na warszawskiej giełdzie zaczęli dziś handel bardzo asekuracyjnie. Główne indeksy zyskiwały na otwarciu po zaledwie 0,14-0,17 proc. Wskaźnik średnich spółek rósł o 0,5 proc., zaś sWIG80 tracił 0,1 proc. Już po godzinie nie zostało nic z tej początkowej bardzo mizernej zwyżki. Jednak poprawa nastrojów na giełdach europejskich powstrzymała nas przed spadkami i WIG20 oraz WIG zyskały kilka dziesiątych procent. Zmiany były jednak niewielkie, a sytuacja wciąż mocno niepewna. W pierwszej części dnia trudno było dostrzec gwiazdy wśród naszych największych spółek. O ponad 1 proc. zwiększały swoją wartość jedynie akcje BZ WBK, TVN i GTC. Zmiany notowań pozostałych tuzów nie przekraczały 0,6-0,7 proc., a w większości przypadków kursy były bardzo zbliżone do tych z piątkowego zamknięcia. Nasze indeksy nie wykazywały jednak większej chęci do bardziej zdecydowanej kontynuacji zwyżki, mimo że DAX przed południem zyskiwał po silnym rajdzie aż 1 proc. Nasz wskaźnik największych firm stać było w tym czasie na zwyżkę o jedynie 0,4 proc. Ta słabość skutkowała w dalszej części sesji stopniowym osuwaniem się, a wreszcie nieco większym tąpnięciem i zejściem pod kreskę. Ostatecznie WIG20 zniżkował o 0,04 proc., WIG o 0,01 proc., wskaźnik średnich spółek wzrósł o 0,4 proc., a sWIG80 stracił 0,4 proc. Obroty wyniosły zaledwie 861 mln zł.

Giełdy zagraniczne

Piątkowa sesja na Wall Street niewiele wyjaśniła i nie bardzo zmieniła obraz rynku. Dow Jones minimalnie spadł, a S&P500 wzrósł o zaledwie 0,3 proc. Zwyżka, zainicjowana w drugiej części notowań, do samego końca wisiała na włosku, a jej skala wyraźnie topniała. W końcówce indeks oddał 7 punktów wcześniejszego wzrostu. Jak na odreagowanie wcześniejszej serii czterech spadkowych sesji, to wynik bardzo mizerny i nie wskazujący na siłę rynku. Decydujące znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji będą mieć publikowane w tym tygodniu dane makroekonomiczne.

Na giełdach azjatyckich nastroje były dziś nie najlepsze. Nikkei stracił 0,45 proc. i wygląda na to, że wzrostowa fala z połowy czerwca przeszła do historii, a indeks zdecydowanie zmierza do poziomu sprzed jej rozpoczęcia. Od niedawnego szczytu wskaźnik stracił już ponad 5 proc. Na giełdzie chińskiej realizowany jest podobny scenariusz, choć z mniejszą dynamiką. Shanghai B-Share zniżkował dziś o 2,26 proc., zaś spadek w ciągu ostatnich kilku dni sięgnął 3,5 proc. Niewielkie, nie przekraczające kilku dziesiątych procenta wzrosty miały miejsce w Hong Kongu i na Tajwanie.

Początek handlu na głównych parkietach europejskich stał pod znakiem niezdecydowania inwestorów i dość chaotycznych wahań o niewielkim zakresie. Na otwarciu indeksy zyskiwały po 0,2-0,6 proc. Po kilkudziesięciu minutach spadły na moment pod kreskę i znów wyszły na plus. DAX usilnie starał się wyjść ponad poziom 6100 punktów i powstrzymać spadkową serię z ubiegłego tygodnia, w wyniku której stracił na wartości prawie 4 proc. W tym czasie paryski CAC40 zniżkował o prawie 6 proc., a FTSE o niemal 5 proc. Na giełdach naszego regionu sytuacja była dość zróżnicowana. Po 0,2-0,5 proc. zniżkowały rano indeksy w Budapeszcie i Sofii, zaś moskiewski RTS zyskiwał 0,6 proc. Po godzinie handlu indeks we Frankfurcie poszedł mocniej w górę, zyskując ponad 1 proc., wnosząc jednocześnie odrobinę optymizmu na większość pozostałych giełd. Po publikacji neutralnych danych dotyczących dynamiki dochodów i wydatków Amerykanów nastroje nieoczekiwanie się pogorszyły. Tuż po godzinie 16.00 CAC40 zyskiwał 0,4 proc., DAX rósł o 0,3 proc., a FTSE zniżkował o 0,3 proc.

Waluty

Nie maleją wahania na światowym rynku walutowym. Przedpołudniowe dynamiczne osłabienie się wspólnej waluty z ubiegłego piątku zostało ze sporą nawiązką odrobione jeszcze tego samego dnia. Już wieczorem kurs euro dotarł do poziomu niemal 1,237 dolara, zyskując 1,2 centa, czyli prawie 1 proc. Dziś rano jeszcze nieco wzrósł, jednak przed południem uległ sporej korekcie, zmierzając w kierunku 1,232 dolara. Gwałtownie umacnia się natomiast szwajcarski frank. Dziś przed południem kurs euro dotarł do poziomu 1,342 franka, najniższego od dwunastu miesięcy. Trwająca od połowy maja tendencja nabrała w ostatnich dniach dynamiki. Od połowy maja kurs euro obniżył się z 1,459 do 1,342 franka, czyli o 8 proc. Powodem tego zjawiska jest wzrost atrakcyjności franka jako waluty pełniącej rolę bezpiecznej przystani oraz zaniechanie przez Szwajcarki Bank Centralny działań zapobiegających umocnieniu się franka.

Mocno cierpią na tym posiadacze kredytów we frankach. Dziś kurs franka osiągnął roczne maksimum na poziomie niemal 3,066 zł. Do połowy kwietnia „szwajcar” zdrożał z 2,66 do 3,066 zł, czyli o aż 40 groszy, a więc o prawie 16 proc. W tym czasie złoty osłabił się wobec euro o 7,5 proc., a wobec dolara o 18 proc. Dziś przed południem „zielonego” można było kupić po 3,32-3,33 zł, zaś za euro płacono od 4,1 do 4,11 zł. W ciągu dnia złoty tracił do głównych walut od 1 do 2 groszy.

Podsumowanie

Zmienność nastrojów, jaką obserwujemy na naszym rynku od kilku tygodni sprawia wrażenie zupełnej przypadkowości. Po sesjach, gdzie nasze indeksy demonstrują względną niezależność i siłę wobec gorszych nastrojów na parkietach światowych, następują dni całkowitego marazmu, przesadnego ulegania gorszej atmosferze lub braku reakcji na poprawę w giełdowym otoczeniu. Dobrym przykładem jest porównanie tego, co działo się w Warszawie w ubiegły piątek, gdy WIG20 wzrósł o 0,5 proc. na przekór wszystkim i dziś, gdy należał do najsłabszych w Europie, zupełnie ignorując ponad 1 proc. rajd DAX-a. Wszystko to dzieje się przy całkiem wakacyjnych obrotach i w tym chyba leży klucz do wyjaśnienia kaprysów naszych indeksów.

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Giełdy w wakacyjnych nastrojach