Giełdy znów pikują. Demony powróciły

Marcel Zatoński
opublikowano: 19-08-2011, 00:00

Złe wieści i niemoc polityków zachwiały w czwartek giełdami na świecie. Polska traciła najbardziej.

Tak wielkich spadków na jednej sesji w sierpniu jeszcze nie było. WIG20 tuż po godz. 16 spadał o 8,5 proc., oddając prawie cały urobek kilkudniowego odbicia

Złe wieści i niemoc polityków zachwiały w czwartek giełdami na świecie. Polska traciła najbardziej.

Po kilku dniach oddechu na światowe rynki powrócił strach. Dzień zaczął się na minusie, ale nikt nie myślał, że wynikną z tego poważne kłopoty. WIG20 zaczynał sesję od spadku o 1,4. Później gorzej. Tuż po godz. 16 tracił aż 8,5 proc., najwięcej od 2009 r. Indeksy mocno spadały na całym świecie. Francuski CAC 40 i niemiecki DAX traciły po 16 około 6 proc. Niewiele mniej spadały indeksy amerykańskie. WIG20 na koniec sesji odrobił część strat, ale spadek o 5,8 proc. i tak przeraża.

Czarny serial

Nastroje na rynkach psuły głównie złe wieści z USA. Morgan Stanley obniżył prognozy globalnego wzrostu gospodarczego (z 4,2 do 3,9 proc.), pojawiły się też wątpliwości co do programu pomocowego QE3 w Ameryce. W trakcie sesji nałożyły się na to gorsze od oczekiwanych dane o bezrobociu i inflacji w USA.

— Wracamy do trendu spadkowego. Przez kilka dni na rynkach było spokojniej, ale wynikało to z chwilowego braku złych danych i technicznego odreagowania. Teraz raport Morgan Stanley i niepewność co do wprowadzenia przez Fed programu QE3 znacznie pogorszyły nastroje. Szansę na pogłębienie minimów wzrosły — mówi Paweł Kubiak z DM BZ WBK.

Bykom nie pomagały też dane z Polski. Produkcja przemysłowa co prawda wzrosła rok do roku o 1,8 proc., ale to dużo mniej, niż spodziewali się analitycy. To zwiększyło obawy, że nasza gospodarka zwalnia, wpisując się w światowe tendencje.

Inwestorów zawiedli też politycy. Z ostatniego spotkania Angeli Merkel, kanclerz Niemiec, i Nicolasa Sarkozy’ego, prezydenta Francji, niewiele wynikło. Rynki Europy dobiły za to propozycje podatku transakcyjnego dla całej giełdy (więcej s. 6.)

Zmienne nastroje

Po wczorajszej sesji nastroje i prognozy znacznie się pogorszyły.

— Jeśli założymy, że ostatnie dwa lata na giełdach były odbiciem bessy, możemy się spodziewać bardzo dużych spadków w najbliższych kilkunastu miesiącach i zejścia WIG20 nawet w okolice 1350 pkt. Nastroje pewnie uspokoją się po zejściu poniżej 2000 pkt, ale w dłuższej perspektywie nie wygląda to ciekawie — mówi Mirosław Saj, analityk BM DnB Nord.

Grzegorz Skowroński, makler Wood Company, zachowuje spokój.

— Sytuacja na giełdach jest książkowa — po fali spadków przyszło gwałtowne odbicie, a po nim ruch powrotny, który właśnie obserwujemy. Gorsze dane makro dobiły rynek. Teraz przetestujemy ostatnie dołki, ale nie spodziewałbym się ich istotnego pogłębienia w krótkim terminie. Inwestorzy już uwzględniają recesję — twierdzi Grzegorz Skowroński.

Z tym ostatnim nie zgadza się makler BM DnB Nord.

— Trudno mówić o tym, że recesja jest już uwzględniona w kursach spółek, bo ocenianie jej skali to dziś tylko wróżenie z fusów — mówi Mirosław Saj.

Inwestorów najbardziej niepokoił fakt, że spadki w Warszawie były dużo większe niż na Zachodzie.

— To nie ma wielkiego znaczenia i wynika m.in. z nieco mniejszej płynności. Bilans szybko się wyrówna — ocenia Paweł Kubiak.

Według Mirosława Saja nie ma wielkich nadziei na poprawę.

— W Warszawie nie ma popytu i jeszcze długo go nie będzie. Drobnych inwestorów coraz trudniej będzie przekonać do inwestowania w fundusze — mówi Mirosław Saj.

Frank zwalnia

Mimo wzrostu niepokoju na rynkach frank nie wrócił do rekordowych wycen z ubiegłego tygodnia, co jest drobnym pocieszeniem dla kredytobiorców. Kurs CHF/PLN rósł dopiero po południu do 3,70 zł po godz. 17. To nadal drogo, ale też daleko od szczytów, gdy przekraczał 4 zł. Notowania EUR/CHF też długo były względnie stabilne. Po 16 spadły w kierunku 1,12, ale kurs euro szybko wrócił ponad 1,13 CHF. W szczycie niepokoju z ubiegłego tygodnia notowania franka próbowały się zrównać z euro.

Stabilizacja franka może skłonić inwestorów do poszukania innej "bezpiecznej przystani". Zdaniem analityków londyńskiego Recordu, może stać się nią czeska korona i "twardsze" waluty wschodnioeuropejskie.

— Wyczerpaliśmy możliwość wzrostu franka i szukamy innych alternatyw — twierdzi Bob Noyen, kierujący inwestycjami w Record.

Słabość polskiej waluty widoczna była jednak w notowaniach EUR/PLN. Kurs euro po południu przebił na moment 4,20 zł i spadł do 4,19. To cieszy polskich eksporterów i powinno sprzyjać naszemu przemysłowi. Importerzy mają problem.

Czwartek na rynkach — bilans

Niemiecki indeks DAX spadł do 5602,8 pkt, przebijając dno z 10 sierpnia.

WIG20 spadł do 2248,51. Jest już tylko o 2,48 proc. powyżej zamknięcia sesji z 10 sierpnia.

Złoto znów bije rekordy. Padła bariera 1800 USD za uncję, kurs zatrzymał się 20 dolarów powyżej.

Frank zdrożał o 10 groszy, do 3,70 zł. Tu na rekordy nas razie się nie zanosi, ale sytuacja na rynku walutowym zmienia się szybko...

Euro zdrożało do 4,19 zł. To pomoże eksporterom, ale zaszkodzi kredytobiorcom i importerom.

Kurs PKN Orlen spadł aż o 10,8 proc., do 34,8 zł. To największa przecena w WIG20.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Frank , Rynek , PO