Giertych jest zadowolony ze złożenia dymisji przez Mikosza

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 03-01-2006, 16:51

Lider LPR Roman Giertych jest zadowolony ze złożenia dymisji przez ministra skarbu Andrzeja Mikosza. Jak powiedział podczas wtorkowego briefingu w Sejmie, "od początku ta kandydatura budziła wątpliwości".

Lider LPR Roman Giertych jest zadowolony ze złożenia dymisji przez ministra skarbu Andrzeja Mikosza. Jak powiedział podczas wtorkowego briefingu w Sejmie, "od początku ta kandydatura budziła wątpliwości". 

Premier Kazimierz Marcinkiewicz poinformował we wtorek, że Mikosz podał się do dymisji. Szef rządu nie podjął jeszcze decyzji, czy przyjmie tę rezygnację.

Wtorkowa "Rzeczpospolita" napisała, że żona Mikosza w 2002 r. udzieliła z małżeńskiego majątku 300 tys. USD pożyczki matce Witolda W., oskarżonego o manipulowanie kursem akcji giełdowej spółki Kopex.

Giertych ma nadzieję, że premier dymisję przyjmie. Jak powiedział, nie ma "najmniejszych podstaw", aby uznać dotychczasową pracę ministra Mikosza za "satysfakcjonującą". "Szczególnie że do dnia dzisiejszego LPR nie otrzymała wyceny Zespołu Elektrowni Dolna Odra" - dodał polityk Ligi. Jak zaznaczył, sytuacja ze sprzedażą ZEDO była na tyle skandaliczna, że "dzisiejsza decyzja była dawno oczekiwana".

Już w grudniu LPR domagała się publicznego ujawnienia treści umowy w sprawie sprzedaży ZEDO hiszpańskiej firmie Endesa Europa. W połowie grudnia Liga zapowiadała złożenie wniosku o wotum nieufności wobec Mikosza, jeśli nie odwoła go premier Marcinkiewicz.

Lider LPR wyraził także nadzieję, że następny minister skarbu zrezygnuje z prywatyzacji ZEDO.

Powiedział również, że ma nadzieję, iż po rezygnacji przez rząd z prywatyzacji "Dolnej Odry" "przyjdzie czas na lepszą współpracę" między Ligą a PiS i rządem. "LPR jest otwarta na dobrą współpracę z klubem PiS i rządem, pod warunkiem że będziemy trzymać się programu, który premier wygłosił" - podkreślił Giertych.

Zdaniem polityka LPR, zarzuty, jakie padły pod adresem Mikosza, powinny być wyjaśnione "nawet po dymisji", bo jest to "ważny element oczyszczenia wizerunku rządu". "Nie może być tak, że pewne rzeczy padają publicznie, a wyjaśnieniem ich jest to, że pan minister jest szykanowany i ścigany przez dziennikarzy" - tłumaczył Giertych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane