Giertych o doniesieniach "GW": korupcja jest tu ewidentna

PAP
opublikowano: 13-11-2018, 12:00

Już samo złożenie oferty zatrudnienia konkretnego człowieka można uznać za korupcję, powiedział portalowi money.pl pełnomocnik Leszka Czarneckiego Roman Giertych. Dodał, że przestępstwo korupcyjne nie wymaga określenia konkretnej wartości.

Zobacz więcej

Roman Giertych, fot. Grzegorz Kawecki

"Gazeta Wyborcza" napisała we wtorek, że według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego przewodniczący KNF, w marcu 2018 r. zaoferował przychylność dla tego banku w zamian za mniej więcej 40 mln zł; Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF. O sprawie napisał też we wtorek "Financial Times".

Według "GW" z nagrania, którego stenogram Czarnecki - właściciel Getin Noble Bank i Idea Bank - przekazał prokuraturze wraz z zawiadomieniem o przestępstwie, wynika, że Chrzanowski proponował mu następujące przysługi: usunięcie z KNF Zdzisława Sokala – przedstawiciela prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – bo jest on zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo; złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł) oraz życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Czarneckiego.

W zamian bankier miałby zatrudnić prawnika wskazanego przez Chrzanowskiego, którego sugerowane wynagrodzenie – "powiązane z wynikiem banku" – miałoby wynosić 1 proc. wartości Getin Noble Banku, czyli ok. 40 mln zł.

"Już samo złożenie oferty zatrudnienia konkretnego człowieka można uznać za korupcję (...) Wskazanie jednego procenta to tylko jej dopełnienie" - powiedział Giertych cytowany przez money.pl.

Pełnomocnik Leszka Czarneckiego dodał w rozmowie z portalem, że "przestępstwo korupcyjne nie wymaga określenia konkretnej wartości". Odniósł się tu do "relacji medialnych", według których wartość 1 procenta wartości banku była zapisana na kartce, ale nie pojawia się ona w rozmowach.

"Nawet gdyby ten jeden procent nie padł, to i tak korupcja byłaby ewidentna (...) Ale skoro ta wartość padła, to możemy mówić o dopełnieniu oferty korupcyjnej" - dodał Giertych.

Pełnomocnik pytany był również przez portal, dlaczego Czarnecki przyszedł na spotkanie z szefem KNF ze sprzętem podsłuchowym. Giertych wyjaśnił, że Marek Chrzanowski powiedział, że chce się widzieć z Czarneckim bez jego prawnika. "To było dziwne" - ocenił prawnik.

Dopytywany, czy taka propozycja mogła być nielegalna, Giertych odpowiedział, że "może nie nielegalna, ale na pewno to było dziwaczne". "Dlatego pan Czarnecki zdecydował się na nagranie tego spotkania" - dodał pełnomocnik.

Z artykułu "GW" wynika ponadto, że nie wszystkie urządzenia do nagrywania jakie przyniósł na spotkanie Czarnecki zadziałały. Giertych w rozmowie z money.pl wskazał, że rozmowę udało się zarejestrować na dyktafonie, "który pan Czarnecki kupił za 170 zł w sklepie Media Markt".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Giertych o doniesieniach "GW": korupcja jest tu ewidentna