Giganci wspierają wzrostowy trend

Tadeusz Stasiuk
28-08-2003, 00:00

Ostatnia euforia na giełdzie w Warszawie nie jest modelowym przykładem hossy. W teorii to właśnie spółki silne fundamentalnie powinny zapoczątkować wzrostowy trend, a zwyżka spółek „śmieciowych” powinna go natomiast kończyć. U nas przebiega to na odwrót. Pytanie tylko, czy taki rozwój wydarzeń zapowiada, że stoimy dopiero na progu prawdziwej hossy, czy też wydarzenia na GPW — jak zwykle — nie poddają się logicznej analizie? Kto znajdzie odpowiedź, wygra los na loterii.

WIG i WIG20 biją kolejne rekordy i znajdują się na poziomie kilkuletnich maksimów. Do historycznych rekordów indeksowi WIG pozostał zaledwie 8-proc. dystans. Atak na rekord z marca 2000 roku, czyli 22 868,40 — ma szanse powodzenia, bo do silnych wzrostów włączyły się najcięższe spółki. Jednak nie ma co się łudzić, że rekord padnie bez ofiar. Zanim WIG dotrze do maksimum, rynek musi przeżyć bolesną korektę.

Jeszcze przed tygodniem taki scenariusz wydawał się mało realny. Na GPW brylowali bowiem średniacy. Teraz ton wydarzeniom nadają spółki z indeksu WIG20. Z miejsca przełożyło się to na wartość obrotów. Dochodzą one teraz do 1 mld zł. Problem w tym, że to zasługa zaledwie garstki emitentów. Cóż z tego, że akcje Bestu zyskały w sierpniu ponad 300 proc. kiedy ich udział w kapitalizacji rynku sięga jedynie ułamków procent.

Dysproporcje między zmianą ceny akcji a wartością rynkową danego podmiotu są na GPW ogromne. Nawet 100- -proc. skok kursu Howella, innego beneficjenta sierpniowej hossy, wartościowo przekłada się na zwiększenie kapitalizacji spółki o zaledwie 4 mln zł. Na drugim biegunie zaledwie 1-proc. zwyżka notowań TP SA to w kapitalizacji rynku kwota rzędu 230 mln zł, zaś w przypadku KGHM to ponad 40 mln zł. To przykład, dlaczego prawdziwa hossa nie może się obyć bez największych spółek. Specyfiką każdej giełdy są mali emitenci i nie należy im zamykać drogi na parkiet. Takie podmioty dają szansę wykazania się spekulantom. Jednak budzące podziw wzrosty to przede wszystkim efekt niskiej płynności walorów, gdzie pojedyncze zlecenia potrafią odmienić trend na danym papierze.

Napływ na GPW zachodniego kapitału przejawiający się popytem na walory blue chipów pozwolił w trakcie ostatnich pięciu sesji na umocnienie wzrostowej tendencji całego rynku. Uchronił także warszawski parkiet przed prognozowaną korektą pierwszej fali wzrostów, w której to pierwsze skrzypce odgrywały małe i średnie spółki. Przez cały lipiec, kiedy królowała na parkiecie „druga liga” spółek, kapitalizacja GPW wzrosła o 11 mld zł. Tymczasem tylko od minionej środy wartość giełdy wzrosła o 10 mld zł.

Największy udział w tak spektakularnym wzroście wartości rynku miały najcięższe spółki, jak TP SA, KGHM, PKN Orlen i Pekao SA. Dwie pierwsze bez problemu rozprawiły się z silnymi oporami, które dotychczas skutecznie ograniczały wzrosty. Bariera 15 zł w przypadku teleoperatora czy 20 zł dla KGHM jeszcze kilka dni temu wydawała się nie do przejścia. Co ciekawe, ceny docelowe szacowane przez analityków w sierpniowych rekomendacjach były o kilkadziesiąt procent niższe. Akcje miedziowego kombinatu są według większości analiz warte nie więcej niż 14 zł. Tymczasem tylko w sierpniu wycena KGHM wzrosła o 20 proc., zaś Telekomunikacji Polskiej o 12 proc.

Na próżno szukać racjonalnych i przekonujących przesłanek dla tak znacznego wzrostu rynku. To zlepek czynników, z których każdy wpływa na wycenę walorów. W przypadku dużych spółek, z wyłączeniem większości sektora bankowego, takim impulsem jest widoczne w wynikach finansowych ożywienie gospodarcze. Inwestorzy zaczęli wreszcie dyskontować fakty. A te w powiązaniu z dobrym i dobrze zapowiadającymi się prognozami tworzą uzasadnione fundamenty dla wzrostu cen akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Giganci wspierają wzrostowy trend